Topic-icon Prośba o weryfikacje aktu zgonu w języku rosyjskim

2 tygodni 5 dni temu #31091 przez Włodzimierz Rożdżyński
Bardzo dziękuję za szybką i obszerną odpowiedź. Akt został sporządzony 7 marca 1898 r. o godzinie 10.00 rano - co do tego nie mam żadnej wątpliwości. Nie zgadzała mi się godzina śmierci, którą również odczytywałem jako jedenastą, lecz z racji tego, że moja znajomość rosyjskiego jest raczej nijaka wolałem się upewnić.

Problem jednak jest w tym, że udało mi się zdobyć odpis tego samego aktu, sporządzony w 1901 r. i w dodatku przez tego samego księdza [skan poniżej] - proszę zwrócić uwagę na korektę wpisu co do godziny śmierci... Tutaj się poddaje i nie jestem w stanie określić o która godzinę chodzi....

Według mnie ksiądz spisując akt pomylił się z określeniem godziny śmierci i dopiero sporządzając odpis trzy lata później zwrócił na to uwagę czego dowodem jest korekta godziny na odpisie. Nie zmienia to jednak faktu, że praprababcia zmarła 7 marca 1898 r.

Jeszcze raz dziękuję .
Załączniki:

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

2 tygodni 5 dni temu #31092 przez awm; awm
W przytoczonym fragmencie aktu początku nie widzę dobrze (znowu przycięty nieuważnie), ale dalej czytam: "oświadczyli Nam, że w tejże wsi w dniu dzisiejszym bieżącego roku o ??? godzinie rano zmarła Rozalia [? - tu znowu ucięte!]”

ad. „???” – jakiś moło przewidującym człowiekiem odnośnie swojej maniery pisanaia i korekty błędów był ksiądz-twórca tego odpisu - pomyłek nie przekreślał, pisząc prawidłowo obok, a „walił wszystko” w jednym i tym samym miejscu, nie wspominając już o charakterze jego pisma ręcznego. W tym przypadku, jak sądzę, zaczął prawdopodobnie pisać SŁOWNIE w odpowiednim przypadku deklinacji liczebnik porządkowy 11 [одинадцатомъ (часу)], ponieważ widzę chyba na początku dwie jego pierwsze litery - „od”, ale dalszej części (niepełnej zresztą) tego słowa nie rozróżniam, ponieważ nadpisał następnie dokładnie w miejscu, od trzeciej (a częściowo i drugiej już litery liczebnika 11) poczynając, kolejne, właściwe już słowo „osiem [восемъ]”, jeśli się nie mylę i dobrze odczytuję. Byłoby więc w odpisie, że Rozalia [?] zmarła o godzinie 08 rano.
Jeśli jednak mam być szczery, serdecznie w to nie wierzę, Nie ufam temu, żeby po trzech latach ksiądz (bo to on wydał odpis, zrozumiałem) pamiętał dokładnie godzinę zgonu zmarłej, napisał więc tak, być może, żeby „klapowało”. Jeśli jednak przyjąć, że miał to gdzieś w jakimś raptularzu zapisane, tę godzinę 08, to nasuwa się pytanie, poprawiając w odpisie godzinę zgonu z 11 na 08, dlaczego nie sprostował tego w akcie oryginalnym?

Może ma tu jednak miejsce przypadek, że „oryginalny” akt, do którego Pan dotarł, pochodzi z księgi WTÓROPISOWEJ, sporządzonej w roku następnym (1899), w rok po roku zgonu Rozalii (1898), a sporządzonej dla władz po upływie tego roku 1898, więc w roku właśnie 1899 i w tymże 1899 roku wtóropis księgi został przekazany władzom (rosyjskim), oczywiście z dokładnie tym samym błędem odnośnie godziny zgonu co w oryginale. Natomiast po dwóch latach dopiero, w roku 1901, wydając odpis aktu, ksiądz się zorientował w aktowej niedorzeczności i błąd w odpisie poprawił, a zatem, co mogło mieć oczywiście miejsce, wniósł poprawkę i do oryginału, jednak już nie do jego wtóropisu także, będącego u władz, więc dla księdza w jakiś sposób niedostępnego. Poza tym przed władzami wolał się z tym raczej nie afiszować. Można to moje przypuszczenie sprawdzić, docierając do księgi-oryginału, która powinna być chronioną albo na plebanii (w kościele takich rzeczy się nie trzyma przecież), albo w archiwum diecezjalnym właściwym dla parafii.

W całej rozciągłości podzielam Pana twierdzenie, że „nie zmienia to jednak faktu, że prababcia zmarła 7 marca 1898 r.”.

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

2 tygodni 4 dni temu #31093 przez Włodzimierz Rożdżyński
Oba skany pochodzą z Archiwum Narodowego w Krakowie - pierwszy to akt z księgi, natomiast drugi to alegat wystawiony w związku z ponownym ożenkiem wdowca w roku 1901. Oba zostały sporządzone w parafii Pobiednik Mały koło Krakowa.

Jeszcze raz bardzo dziękuję za rozwianie moich wątpliwości.
Pozdrawiam,
Włodek

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

2 tygodni 4 dni temu #31096 przez awm; awm
Nie czyta Pan uważnie i nie wypowiada się jednoznacznie, uważam, Panie Włodzimierzu.

„Oba skany pochodzą z Archiwum Narodowego w Krakowie - pierwszy to akt z księgi, natomiast drugi to alegat wystawiony w związku z ponownym ożenkiem wdowca w roku 1901. Oba zostały sporządzone w parafii Pobiednik Mały koło Krakowa.”

Z KTÓREJ KSIĘGI!! Ja uważam, że, owszem, oba DOKUMENTY zostały sporządzone w parafii Pobiednik Mały i prawdopodobnie przez tego samego proboszcza (chociaż czy z całą pewnością, tego nie wiem - ani ich, przedmiotowych dokumentów w oryginale, ani ich skanów nie widziałem).. Ale oba SKANY TYCH DOKUMENTÓW, którymi (właśnie SKANAMI lub ich wydrukiem, i tylko) Pan dysponuje, sporządziło Archiwum Państwowe (nie Narodowe) w Krakowie, Oddział II, mieszczący się przy ulicy Grodzkiej 52.

Celem sprawdzenia zasadności moich przypuszczeń, którymi się z Panem poprzednio podzieliłem, skontaktowałem się dzisiaj (2017.09.28 g. 11.23, telefon nr 12.3221975) z tym wyżej wymienionym Oddziałem AP i poprosiłem o wyjaśnienie, która z ksiąg jest w posiadaniu krakowskiego AP, oryginał czy wtóropis, bowiem z informacji dostępnej w Internecie niesposób tego ustalić.
Odpowiedź: WTÓROPIS - na chronionej w II Oddziale Archiwum Państwowego w Krakowie księdze urodzeń, małżeństw i zgonów za rok 1898 parafii Pobiednik Mały znajduje się dodatkowy oryginalny napis: „DUPLIKAT”. Poza tym pobieżnie sprawdzono księgę - są w niej tylko podpisy proboszcza, jak mi odpowiedziano.
I nie zmienia tego fakt, że w Archiwum są również alegaty z tego rocznika parafii Pobiednik Mały,
a egzemplarz interesującej nas księgi metrykalnej w tymże Archiwum mimo to jest wtóropisem (DUPLIKATEM) a nie oryginałem. Potwierdzono mi to. Daleko nie jedyny to przypadek i daleko nie tylko w tym archiwum.

Reasumując, nadal uważam, że księga-oryginał (już wspomniałem, gdzie ją szukać) prawdopodobnie również zawiera takąż poprawkę godziny zgonu Pana prababci Rozalii, przy czym najprawdopodobniej wniesioną w tej samej formie co na odpisie - wszystko w jednym i tym samym miejscu, bez ładu i składu, jak w odpisie.

I tym, sądzę, wyczerpaliśmy temat, chyba że uda się Panu sprawdzić zapis w księdze-oryginale
i rezultatem tej kontroli podzielić się z nami na Forum.

Życzę uwagi i sukcesów w dalszych Pana poszukiwaniach.

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

2 tygodni 4 dni temu - 2 tygodni 4 dni temu #31122 przez Włodzimierz Rożdżyński
Szanowny Panie,
Jestem zaskoczony Pańskim zaangażowaniem, a pomoc którą mi Pan okazał w wyjaśnieniu moich wątpliwości co do ustalenia daty uważam za bezcenną. Nie mniej jednak trochę mnie zdziwiło stwierdzenie o moim nieuważnym czytaniu Pańskich odpowiedzi oraz niejednoznacznym wypowiadaniu się...

Poprosiłem o wyjaśnienie moich wątpliwości dotyczących daty – w tym godziny śmierci mojej krewnej. Pozostała część aktu jest dla mnie zrozumiała i dlatego nie widziałem potrzeby umieszczania całego skanu. Dodatkowo porównując charakter pisma i podpisy na obu dokumentach nie mam najmniejszej wątpliwości, że zostały sporządzone przez tego samego księdza – a dokładniej przez księdza Wincentego Tworzyańskiego [pisownia oryginalna], który na przełomie XIX i XX w . był administratorem parafii w Pobiedniku Małym oraz proboszczem w sąsiedniej Igołomi, gdzie zmarł w 1904 r.

Wspominając o tym, że oba dokumenty pochodzą z Archiwum Narodowego w Krakowie - które od 2012 r. nosi właśnie taką nazwę w odróżnieniu od pozostałych AP – oraz informując w jakiej parafii oba dokumenty sporządzono, chciałem tylko dać sygnał, o jakim terenie mówimy. Nie mniej jednak, przy najbliższej okazji postaram się ustalić gdzie obecnie znajduje się oryginał księgi i zweryfikować wspomniany akt. Wtedy też, niezwłocznie poinformuję o rezultacie.

Pozdrawiam,
Włodek

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

2 tygodni 4 dni temu #31126 przez awm; awm
Panie Włodzimierzu,
przyjął Pan to chyba jako reprymendę, której, uchowaj Boże, nie było. Najwyraźniej mało składnie się wyraziłem; no, bywa, wgłębiając się w sprawę, zapominam o jej, tak umownie powiem, uwarunkowaniach. Proponuję nie gniewać się na mnie za mało zręczną wypowiedź.

Poczyniłem moje uwagi, ponieważ w Pana wypowiedzi:
„Oba skany pochodzą z Archiwum Narodowego w Krakowie - pierwszy to akt z księgi, natomiast drugi to alegat wystawiony w związku z ponownym ożenkiem wdowca w roku 1901. Oba zostały sporządzone w parafii Pobiednik Mały koło Krakowa”
jest mowa o księdze metrykalnej, ale bez uściślenia, czy jest to oryginał czy wtóropis, wobec czego wydało mi się, że moje uzasadnienie odnośnie tylko przypuszczalnego przecież przypadku uszło Pana uwagi. A ponieważ tak pomyślałem, to już z czystej ciekawości postanowiłem swoje niejako twierdzenie sprawdzić, co uczyniłem. Relacjonując wynik tego telefonicznego wstępnego sprawdzianu, podałem jego szczegóły, uznając to za pożądane, żeby nie być gołosłownym.

Proszę jednak zwrócić uwagę na fakt, że pewność odnośnie mojego przypuszczenia można mieć dopiero po ujrzeniu aktu-oryginału, a tego na dzień dzisiejszy brak, reszta zaś to tylko dywagacje. Więc w tym sensie temat na tę chwilę jest przez nas (Pana i mnie) wyczerpany. Chyba, że Panu kiedyś, przy jakiejś okazji, uda się księgę-oryginał zobaczyć i sprawę przypuszczenia ewentualnie ostatecznie wyjaśnić. Bo nie sądzę, żeby warta była ona specjalnego, większego zachodu - problem zawarty w przypuszczeniu jest w istocie, teoretyczny, podstawowej, wynikającej z treści aktu wiedzy w niczym nie zmieni. Jeśli jednak znałby Pan kiedyś odpowiedź, nie kryję, z przyjemnością zapoznałbym się z nią, oczywiste że ciekawi mnie, czy przedmiotowe rozumowanie jest trafnie.

Życzę Panu w poszukiwaniach sukcesów i satysfakcji w dochodzeniu do nich.
awm

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

2 tygodni 3 dni temu - 2 tygodni 3 dni temu #31129 przez Włodzimierz Rożdżyński
Witam,

Daleki jestem od obrażania się i doskonale rozumiem Pana intencję.
W kwestii odszukania oryginału księgi zwróciłem się już do parafii.
Czekając na odpowiedź - o której niezwłocznie poinformuję - biorę się za odczytanie kolejnego aktu z tej parafii - tym razem małżeństwa córki wspomnianej Rozalii. Może w tym przypadku pojawi się coś nowego.

Pozdrawiam,
Włodek

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

1 tydzień 4 dni temu #31185 przez Włodzimierz Rożdżyński
Witam,

Kolejna prośba o tłumaczenie - tym razem całości. Poległem na tłumaczeniu nazw geograficznych i zawodów. Proszę o pomoc - akt nr 410

metryki.genealodzy.pl/metryka.php?ar=1&z...jpg#zoom=1&x=311&y=0

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

1 tydzień 3 dni temu #31200 przez awm; awm
410.
Działo się w Pradze [<= warszawskiej] 01/14-VII 1906 roku o godzinie 05 po południu.
Ogłaszamy, że w obecności świadków, szewca Jana Rożdżyńskiego lat 45 mającego oraz mającego 42 lata Konstantego Stankiewicza, właściciela domu, obydwóch zamieszkałych w Pelcowiźnie
zawarty został w dniu dzisiejszym małżeński ślub kościelny między:
Piotrem Rożdżyńskim, lat 24 mającym, kawalerem, karetnikiem [<= jak szewc od butów, tak karetnik od powozów], urodzonym w Tropiszowie powiatu makowskiego, synem Tomasza i Rozalii z Bednarskich, zamieszkałym w Warszawie przy ulicy Marszałkowskiej numer 53,
i Marianną Malikowską, lat 16 mającą, panną przy rodzicach, urodzoną w Nowym Brudnie, córką Jana i Agnieszki ze Szczesiaków, zamieszkałą w Pelcowiźnie.
Małżeństwo to poprzedziły trzy zapowiedzi ogłoszone w tutejszym oraz św. Aleksandra w Warszawie kościołach parafialnych, [w dniach:] 11|24-VI tego roku oraz w dwie następne niedziele.
Nowo poślubieni oświadczają, że małżeńskiej umowy nie zawierali.
Małżeńskiego ślubu kościelnego udzielił wikary tutejszej parafii ksiądz Bernard Jarzębski
Pozwolenie dla narzeczonej [na zawarcie małżeństwa] przekazał ojciec ustnie.
Akt ten świadkom oraz nowożeńcom przeczytany, przez nas tylko podpisany został.
[uwaga: na wysokości ostatniego w tym wierszu słowa „Akt”, bezpośrednio obok, na marginesie, adnotacja: „nie był odczytany. Ks. Jarz[ąb?]”
[pod treścią aktu, innym już charakterem pisma (niż treść aktu), ale tym samym, co wspomniany podpis na marginesie, tenże sam podpis:] Ks [nazwisko nieczytelne (Jarząb?)]
The following user(s) said Thank You: Włodzimierz Rożdżyński

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

1 tydzień 2 dni temu #31215 przez Włodzimierz Rożdżyński
Bardzo dziękuję. Co do zawodu młodego - był on stelmachem i urodził się w Tropiszowie pow. miechowski par. Igołomia. Poza niewłaściwym powiatem wpisanym w akt cała reszta się zgadza.
Pozdrawiam,
Włodek

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

1 tydzień 2 dni temu #31227 przez awm; awm
Zgoda - stelmach, kołodziej. Jednak nie chciałem pozbawiać Pana zawartego w akcie folkloru:

(1)
forgen.pl/forum/viewtopic.php?f=8&t=5275
Wykaz nazw zawodów, które wystepuja w aktach ros.

- каретникъ – majster od powozów, karetnik (ale także wozownia, powozownia), patrz: stelmach, kołodziej;
- колесникъ – kołodziej, stelmach;

(2)
pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%82odziej
Kołodziej, dawniej zwany również stelmachem (z niem. Stellmacher) – rzemieślnik zajmujący się wyrobem drewnianych wozów, sań i części do nich, głównie kół.
Po zbudowaniu drewnianej części wozu przekazywano go do okucia kowalowi (który wykonywał części metalowe).

(3)
pl.wiktionary.org/wiki/stelmach
(1.1) daw. rzemieślnik, który zajmuje się wyrobem kół i innych części powozów, bryczek, sań itp.

Natomiast jeśli chodzi o powiat miechowski, a nie machowski, to skupiam się raczej na tłumaczeniu aktu, a nie konfrntowaniu jego treści z rzeczywistością (co prawda, z małymi wyjątkami]. Przypuszczam, że zeznający akt wiedział/wiedzieli dokładnie, o jaki powiat chodzi
i zeznał/zeznali prawidłowo. W akcie, co widać, są skreślenia oraz dodatkowa uwaga, że akt jednak NIE ZOSTAŁ ODCZYTANY zeznającym. Ktoś już wcześniej zapewne zauważył błędy w akcie.

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

1 tydzień 2 dni temu #31234 przez Włodzimierz Rożdżyński
Piotr był młodszym bratem mojego pradziadka. Obaj byli stelmachami - kowalami i samodzielnie wykonywali wozy i bryczki. Zawód ten był w naszej rodzinie popularny - np. jeden z kuzynów Piotra (i mojego pradziadka) był znanym krakowskim stelmachem w okresie międzywojennym. Stąd jestem pewien, że Piotr również zajmował się tą profesją.

Mała ciekawostka - Piotr zmarł w 1944 r. w Pruszkowie jako cywilna ofiarą Powstania Warszawskiego. W tym samym dniu tj. 6 czerwca - w Warszawie rozstrzelano jego syna Zygmunta Piotra.

Podsumowując - bardzo dziękuję za tłumaczenie. Kolejny cel to odnalezienie aktów urodzenia dzieci Piotra i Marianny.
Pozdrawiam,
Włodek

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

1 tydzień 2 dni temu #31236 przez awm; awm
Życzę powodzenia w poszukiwaniach
awm

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

1 tydzień 17 godzin temu #31262 przez Włodzimierz Rożdżyński
Witam,

Odnalazłem pierwszy akt: akt urodzenia nr 727;

szukajwarchiwach.pl/72/1214/0/-/94/str/1...RGyg56vnaA/#tabSkany

Ponownie mam problem z określeniem zawodów i nazw geograficznych. Jeżeli to możliwe, proszę o weryfikację.
Pozdrawiam,
Włodek

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

1 tydzień 4 godzin temu #31267 przez awm; awm
Nie miałem szans na weryfikację, nie załączył Pan swojej wersji. Przetłumaczyłem więć:

727

Działo się w Warszawie dnia 06|19-V 1907 roku o godzinie 03 po południu.
Stawił się Piotr Rożdżeński, „polesnik” *), lat 26 mający, zamieszkały w Warszawie pod numerem 6406,
w obecności Konstantego Stankiewicza, sklepikarza i Jana Potrzańskiego [Potrzeńskiego?], szewca, pełnoletnich, zamieszkałych w Warszawie
i okazał nam dziecię płci męskiej urodzone w Warszawie 18-VI|01-V tego roku o godzinie 1 w nocy z prawowitej jego małżonki Marianny z Malikowskich lat 16 mającej..
Dziecięciu temu na chrzcie świętym w dniu dzisiejszym dano dwa imiona, Zygmunt Piotr,
a rodzicami chrzestnymi jego byli Konstanty Stankiewicz i Bronisława Rożdżeńska.
Opóźnienie [w stawieniu się do zeznania aktu] nastąpiło z powodu nawału pracy u ojca [ale raczej ksiądz miał tu na myśli specyfikę profesji ojca]
Akt ten stawającemu został przeczytany przez Nas tylko podpisany.
[innym charakterem pisma podpis:] Ks. W. [nazwisko nieczytelne].
_______________________________________________
*) полесник (fonetycznie: poliesnik) – 1) myśliwy, człowiek utrzymujący się z myślistwa; 2) to samo, co полесовщик (fonetycznie: poliesowszczik), czyli leśniczy, gajowy, stróż leśny.

Przypuszczam, że raczej o to drugie znaczenie księdzu chodziło
awm.
The following user(s) said Thank You: Włodzimierz Rożdżyński

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

1 tydzień 4 godzin temu #31269 przez awm; awm
Myślę, że we fragmencie:
"w obecności Konstantego Stankiewicza, sklepikarza i Jana Potrzańskiego [Potrzeńskiego?]"
Jan będzie Rożdżeńskim, krewnym ojca.

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

6 dni 7 godzin temu - 6 dni 7 godzin temu #31278 przez Włodzimierz Rożdżyński
Ponownie dziękuję za tłumaczenie. Jeżeli chodzi o drugiego świadka uważam, że nosił to samo nazwisko co ojciec dziecka i że to ta sama osoba która była świadkiem w trakcie ślubu Piotra i Marianny. Co do zawodu ojca - czy nie uważa Pan, że księdzu mogło chodzić o zawód колесникъ – kołodziej, stelmach? Przyglądając się charakterowi pisma, a szczególnie pisowni litery "k" uważam, że może to być właśnie колесникъ. Powiem szczerze, że bardziej mi to pasuje do rodzinnych przekazów, a także do samego miejsca zamieszkania Piotra.

Jestem wdzięczny za to tłumaczenie, bo raczej nie poradziłbym sobie z niektórymi słówkami, a przede wszystkim z zdaniem dotyczącym opóźnienia z spisaniem aktu.

Pozdrawiam,
Włodek

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

6 dni 6 godzin temu #31279 przez awm; awm
W moim odczuciu ksiądz pisał dokładnie jednakowo litery i „p”, i „k”, proszę porównać ze zwrotem wyżej „po południu”. Nie wiem, jaką literę miał na myśli w słowie określającym zawód.
W większości przypadków to nie przeszkadzało, bo czytający z kontekstu wiedział, o co chodzi. Natomiast w tym przypadku trafiliśmy na przypadek, gdzie z kontekstu nie wyciągnie się nic, jeśli z dodatkowej informacji, w szczególnym przypadku rodzinnej, nie wiemy nic ponadto.
Ja nie biorę się tu za podejmowanie decyzji, natomiast Pana rodzina dla Pana jest bliżej, więcej Pan wie o niej, więc trzeba czynić to, co uważa Pan za słuszne. Jeśli z jakichś względów „kolesnik” Panu jest bliższy, odpowiada Panu bardziej, to powinien Pan właśnie tak to przyjąć. Zawsze można sobie zrobić dodatkowo notatkę, że być może chodzi jednak o leśnika, a jeśli wziąć pod uwagę informacje z rosyjskich słowników, to „leśnik-myśliwy” powinien obok „leśnika-urzędnika” też się w tej notatce znaleźć powinien.

Przyznaję, że o "kolesniku" nawet nie pomyślałem przy tłumaczeniu. Znałem słowo "polesnik", ale ono oznacza nie mysliwego amatora, nawet bardzo dobrego, tylko człowieka utrzymującego się z dóbr lasu, trapera, niech nawset kiepsko strzela, ale jeśli z tego żyje {wnyki, zasadzki, w skrajnych przypadkach go scie leśni), to polesnik. I pomyslalem sobie, tylko gdzie w Polsce takie lay wtedy były, żeby gość z Warszawy traperował spokojnie i legalnie. Lasy w Polsce były CZYJEŚ, nawet knieje. To nie tajga, nie Alaska, nawet nie lasy karelskie, więc musiałby być kłusownikiem. A przecież ksiądz pisał akt, nie wyrok. Czyli musiał mieć co innego na myśli, tylko co?
I dopiero w słownikach znalazłem znaczenie drugie, które mi już bardziej pasowało i zamieściłem je w uwadze. Czasami wyobraźni wprost nie starcza na ciekawostki z altowych zapisach.
Kiedys spotkałem dokument, w którym piszący pisał CZTERY litery jednakowo: н, и, п, к, więć można sobie wyobrazić, jak cała reszta wyglądała. To była jazda! Szczególnie przy imionach własnych.

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

5 dni 19 godzin temu #31284 przez Włodzimierz Rożdżyński
Ma Pan zupełną rację - ciężko czasem odgadnąć, co ksiądz spisujący akt miał na myśli. Dlatego jestem bardzo wdzięczny za okazałą pomoc. Obecnie mam trzy różne akty dotyczące Piotra Rożdżyńskiego (Rożdżeńskiego), które sporządzono w trzech różnych warszawskich parafiach i w których podano trzy różne zawody. Zakładając jednak, że w akcie ślubu przypisano mu zawód stelmacha, w akcie narodzin dziecka - kołodzieja oraz w akcie zgonu z 1944 r. zawodu stolarza - wszystko potwierdza rodzinny przekaz o jego pracy w warsztacie kowalskim specjalizującym się w wykonywaniu wozów konnych.

O Piotrze Rożdżyńskim (Rożdżeńskim) wiedzieliśmy tylko tyle, że jego żoną była Marianna z Malikowskich i że ich synem był Zygmunt Rożdżyński. Po wojnie rodzina otrzymała informację, że wszyscy zginęli w Powstaniu Warszawskim. Niedawno jednak ustaliłem, że wojnę przeżyła synowa Piotra tj. Irena Rożdżyńska, która prawdopodobnie po wojnie wyszła ponownie za mąż i zmieniła nazwisko. Nie wiem czy Zygmunt i Irena mieli dzieci – jedyne co ustaliłem to to, że Zygmunt Rożdżyński (Rożdżeński) – syn Piotra - był elektrykiem w Elektrowni Tramwajowej przy ul. Przyokopowej. Wraz z grupą pracowników został rozstrzelany w dniu 06.08.1944 r. w fabryce Franaszka. W tym samym dniu jego ojciec zmarł w Pruszkowie.

Oprócz syna Zygmunta, Piotr i Marianna z Malikowskich mieli prawdopodobnie jeszcze jedno dziecko. Obecnie próbuję ustalić jego płeć oraz imię. Może kiedyś odezwie się osoba posiadająca informację na temat Piotra Rożdżyńskiego (Rożdżeńskiego) z Warszawy i jego bliskich.
Pozdrawiam,
Włodek Rożdżyński

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

5 dni 13 godzin temu #31289 przez awm; awm
Piotr miał 26 lat, kiedy jego zona Marianna urodziła mu syna Zygmunta, według aktu miała wówczas 16 lat! Więc mało prawdopodobne, aby na jednym dziecku się skończyło.

Na Pana miejscu przyjąłbym wstępnie, że raczej mieszkali stabilnie i przeleciałbym w księgach tej parafii wykazy ochrzczonych z następnych roczników, szukając nazwiska w tych dwóch wersjach, które już znamy, a nawet tylko podobnego, wszystko sprawdzając pod kątem rodziców: on Piotr Rodż…, ona Marianna z Malikowskich. Ileż to roboty? - szuka Pan przecież ty;lp na literę "R" => po rosyjsku "Рождж...", a na wszelki wypadek i wszystkie "Рожд...". "Розд...". Nie będzie tego tak strasznie duzo.
Gdybym nie znalazł w tej parafii, są jeszcze inne, które istniały w owych czasach - młodzi wszak pozostali w Warszawie, jak wynika z Pana informacji.
Poza tym proponuję niezależnie od szukania bezpośrednio w księgach parafii wejść do Genoteki warszawskiej na stronach genealogów, być może od razu Panu info o akcie wyskoczy, a może i niejednym.

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

5 dni 8 godzin temu #31291 przez Włodzimierz Rożdżyński
Kwerenda w wytypowanej parafii już trwa - czekam na jej rezultat... :)

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

4 dni 5 godzin temu #31312 przez Włodzimierz Rożdżyński
Witam,

Udało mi się odnaleźć kolejny akt - tym razem zgonu córki Piotra i Mariany. Ponownie dokument spisano w innej parafii, tym razem na Mokotowie. Proszę o weryfikację, czy w akcie podano zawód ojca oraz jaki był wiek zmarłej córki.
Załączniki:

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

4 dni 2 godzin temu #31313 przez awm; awm
Robotnik dniówkowy [поденщикъ].
Franciszka Irena - 6 miesięcy, urodzona w Mokotowie.
Akt jest spisany w innej parafii, ponieważ przeprowadzili się, jak się domyślam, :"do Mokotowa", gdzie i urodziła się ta córka.

Co Pan rozumie pod weryfikacją?

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

3 dni 18 godzin temu #31316 przez Włodzimierz Rożdżyński
Dziękuję.
Tak jak pisałem już wcześniej, nie znam rosyjskiego. Uważam jednak, że dzięki opublikowanym w Internecie wzorom tłumaczeń akt metrykalnych, już średnio wprawiony genealog może poradzić sobie z tłumaczeniem – przynajmniej spróbować ustalić najważniejsze informacje jak np. data, imiona i nazwiska. Oczywiście warunek jest jeden, a mianowicie jeżeli charakter pisma autora dokumentu na to pozwoli. Czasem jednak pojawiają się słowa niezrozumiałe - przynajmniej dla mnie - i dlatego proszę o ich weryfikację. To jest właśnie główny powód tego, że wcześniej zamieszczałem tylko wycinki aktów z niezrozumiałymi dla mnie fragmentami.

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

3 dni 14 godzin temu #31317 przez awm; awm
Jasne. Jednak Weryfikacja to tak w rzeczywistości porównanie czegoś z czymś celem podjęcia decyzji, co z dwojga tego odpowiada (według weryfikującego) prawdzie. Więc w rzeczywistości weryfikacji swojego tłumaczenia z moim dokonuje Pan,. ja zaś tylko tłumaczę, z tą różnicą, że
w tym przypadku nie cały akt, a tylko wskazane przez Pana jego fragmenty.
Obawiałem się, że nie do końca Pana rozumiem i może mijam się z Pana oczekiwaniami.

Co do robotnika dniówkowego.
Pana krewny fachu oczywiście nie zapomniał i po przeprowadzce stelmachował, uważam, dalej, jeśli miał ku temu okazję, a jeśli ich nadmiaru nie było, łapał się zapewne wszystkiego, co mógł znaleźć i wybrać. Dokładnie, jak i my dzisiaj.
Mogło być też tak, że właśnie przeprowadził się w nowe miejsce dlatego, bo znalazł tam warunki, by spróbować, jego zdaniem, z oczekiwanym pomyslnym skutkiem rozpocząć "własną działalnośc gospodarczą” w zawodzie stelmacha, w całości więć już na swój rachunek.
Ksiądz w nowej parafii sprawę być może uogólnił, tym bardziej, jeśli były to początki własnej działalności.
Spotykałem się już z przypadkami określania w aktach metrykalnych pracownikami dniówkowymi (robotnikami najemnymi) świetnych w swym zawodzie i, że tak powiem, rozrywanych wprost przez klientów, o czym było wiadomo skądinąd, specjalistów murarzy, dekarzy i przedstawicieli innych zawodów. W określonym sensie odpowiadało to przecież prawdzie.

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Czas generowania strony: 1.894 s.