Wiele plusów i jeden minus

I oto w 2007 roku powstaje Towarzystwo Genealogiczne Ziemi Częstochowskiej. Od tej pory datuje się najbardziej spektakularny czas moich poszukiwań. Zdobyłam więcej wiedzy o przodkach niż przez wcześniejsze siedem lat, bo nasze Towarzystwo to nie tylko grupa bezimiennych hobbystów, ale grono znajomych osób, które ze sobą ściśle współpracują. Każdy, kto ma problem genealogiczny, może na forum internetowym przedstawić zagadnienie i otrzymać odpowiedź. Nasze spotkania odbywają się w drugą środę każdego miesiąca, wówczas prelegenci do woli mogą opowiadać o swoich rodzinach. Atmosfera jest bardzo rodzinna, ciepła, czas szybko mija, bo każdy z nas wnosi cząstkę siebie do opracowywanej genealogii.

Okazało się, że kilkunastu uczestników spotkań jest ze sobą autentycznie spokrewnionych, co owocuje wymianą informacji. Każdego listopada wspominamy tych, którzy odeszli, aby spotkać się z przodkami. Prezes Towarzystwa Jacek Tomczyk apelował o fotografowanie cmentarnych nagrobków, kolekcja fotografii jest ogromna.

Czymże byłaby wiedza o rodzinie, gdyby nie można byłoby się nią podzielić z uczestnikami spotkań rodzinnych? Zjazdy Rodu to punkt kulminacyjny genealogicznych poszukiwań. Szczególnie świętujemy kolejne rocznice założenia naszego Towarzystwa: jest ciasto, konkurs z wiedzy genealogicznej i wspólne zdjęcie.

Mogłabym wymieniać jeszcze wiele zalet Towarzystwa Genealogicznego Ziemi Częstochowskiej, bo to największa przygoda, jaka mi się przytrafiła. Ale -jak to w życiu bywa - nie ma nic bez skazy, trzy lata działalności zamiast np. dwudziestu - to właśnie ów minus wymieniony w tytule.

Krystyna Szafert z d. Jałowiecka

Log in to comment