Środa 27 grudnia 1916 roku. Do klasy piątej zostałam przyjęta

Drukuj

Środa 27 grudnia 1916 roku.
Do klasy piątej zostałam przyjęta i płacę tylko 5 rubli miesięcznie. Już za cały rok zapłacono, bo pan Okuszko udziela u nas w siódmej klasie psychologii, więc Ada ma podwyższoną pensję i zapłaciła za mnie. Przynajmniej nie potrzebuję się martwić o to, że nie dostanę cenzury. Na ten kwartał otrzymałyśmy cenzury 21 grudnia. Ja mam najlepszą cenzurę z całej klasy, a zatem jestem pierwszą uczennicą. Nauczycielki są te same co i w zeszłym roku, brakuje tylko panny Paszkowskiej, a jej miejsce zajmuje p. Jabłonowski, b. wykształcony ale jest garbaty i chorowity gdyż opuszcza ciągle lekcje. Stopnie stawia również srogie bo tylko ja mam czystą czwórkę  z polskiego i Chochołówna 4- na cenzurze. Nasza klasa nieszczególnie się uczy, pod względem nauki zajmuje dziewiąte, to jest przedostatnie miejsce, ostatnie zaś zajmuje klasa czwarta. Pod względem sprawowania zajmujemy szóste miejsce, ostatnie miejsce zajmuje klasa szósta. Ogromnie są zdolne w szóstej klasie, ale ogromne łobuzy, często urządzają jakieś figle. Niedawno zabarykadowały drzwi w pokoju nauczycielskim gdzie znajdowały się nauczycielki i nauczyciele. Zostały ukarane dość lekko pomniejszono im tylko stopnie za sprawowania i usłyszały reprymendę od przełożonej i księdza, najwięcej usłyszała morałów Carmen Bianco, gdyż ona niemi dowodziła. Nasza pensja zajmuje teraz trzypiętrowy dom, specjalnie na ten cel zbudowany. W klasie nosimy pantofle, a buciki zostawiamy w garderobie zawieszone w woreczkach, oznaczone imieniem i nazwiskiem. Dotychczas zginęła tylko jedna para bucików Kaufmanównie  z 6-ej klasy, były brązowe z długimi cholewkami i kosztowały 35 rubli. Dnia 1 listopada Oleś odszedł ze składu i jest obecnie w domu. Ada jest dotychczas u p.p. Okuszków, na święta wcale nie przyjechała. Wojna ma trwać jeszcze 13 miesięcy, wszystko coraz droższe mydło kosztuje funt 3-4 rubli, nafta litr 90-130 kop. Mąka wpięć sześć razy droższa. Na święta w tym roku mieliśmy dość chleba, ale bardzo mało mięsa. Kolacja wigilijna składała się: z kapusty, fasoli, zupy grzybowej z kaszą, dwóch śledzi, paluszków z żytniej mąki z makiem, jabłek i herbaty. Jedząc kolację myśleliśmy o przyszłem Bożem Narodzeniu, jakie też będą przyszłe święta na pewno o wiele gorsze. Chleb teraz jadamy ogromnie czarny z jakiejś mieszaniny. Mięso jadamy bardzo rzadko. Święta spędziłam siedząc w domu i czytając książki mamy święta do 8 stycznia.

Janina Słomkówna, 100 lat temu w Częstochowie

Log in to comment