Wtorek 18 maja 1920r. Często piszę w tym pamiętniku nie ma co!

Wtorek 18 maja 1920r.
Często piszę w tym pamiętniku nie ma co! Dziś piszę dlatego, że rozpoczęły się maturalne egzamina i dziś był pierwszy z języka polskiego. Były 3 tematy do wyboru; czterowiersz z „Testamentu Nowackiego” (czy i o ile się spełniły jego nadzieje), dwór i zaścianek w powieści E. Orzeszkowej „Nad Niemnem”, - ten ja pisałam, i „legiony Polskie” w historycznej literaturze. Ostatniego tematu nie pisała ani jedna, dużo pisało pierwszy temat. Ja wzięła dugi, i napisałam idiotycznie, najwyżej na dwójkę. Jestem w bardzo nijakim humorze. Wiem, ze dostanę maturę ale podobno z trudem. Byle tylko dostać, w jaki sposób mniejsza! Zdaje nas 22 i 11 uczennic od nazaretanek, a więc 33. Delegatem pan Wrona miły i dobrze wychowany człowiek. Polonista od sióstr nazaretanek p. Kozielewski ma coś Chrystusowego w twarzy. Wszyscy mili niezmiernie i uprzejmi. Siedzę w pierwszym rzędzie przy drugim stoliku. Przede mną Stasia Bobińska, za mną Starkówna. Jutro mamy egzamin z łaciny, dość dobrze stoję z łaciny mam nawet czwórkę na ostatni tercjał, przed ósmą klasą miałam piątki zawsze – ciekawam jak mi się powiedzie. Muszę dziś zabrać się do tłumaczenia Cezara. Żeby tylko zdać! Wszystko mniejsza. W ósmej klasie było ani porządnie trudno miałam trójki – przeważnie i przestałam teraz oceniać ludzi i koleżanki podług (nieczytelne) i uczenia się, - zawodny to sposób. Można być głupią, a dobrze się uczyć i odwrotnie. Czasami mam złe pióro i bazgrze. W tym roku ponieważ miałam dużo nauki nic nie robiłam, to znaczy nie pomagałam mamie w gospodarstwie. Do Lipicza wyjeżdżałam zwykle na święta i na zielone świątki, po pisemnych jadę również na parę dni. Ada w Lipiczu została pomimo, że w listopadzie wyjechała Doktorowa i jest tylko oprócz p. L pani Głuchowska. Na wakacje zjeżdża zwykle cała familia Głuchowskich z Łodzi. Widzę, że pomimo iż zdaję na maturę i kończę ósmą klasę nie umiem jeszcze dobrze pisać – to znaczy poprawnie, skaczę z przedmiotu na przedmiot i to wszystko jakoś nie ma wspólnej myśli łączącej je czy myśli przewodniej. Zresztą mniejsza o to, piszę to tylko dla siebie, gdyż wątpię czy kto, choćby mu wpadł w ręce ten dzienniczek właśnie, chciałby czytać, - takie to wszystko nudne! Nawet mnie samą nudzą te bazgraniny! I nie wiem sama po co i na co piszę? Żeby papier psuć, taki drogi obecnie! Nieciekawa moja dusza, a więc i bazgroły nieciekawe, wszelkie pisanie bowiem odzwierciedla ludzką duszę. Moja dusza, …..  taka jak mój dziennik! Klękajcie przed nią narody i budźcie się, o ile ……, nie znudzicie się. Ja sana naprzykład nigdy się nie nudzę wystarczam sama sobie, ale z niektórymi ludźmi tak się nudzę, że coś okropnego. Z książkami niekiedy – też się nudzę zależy zresztą z któremi. Wieszczów tak kocham, że nudni są dla mnie nigdy, łacina natomiast i wszelkie Rebiery, Klonowscy znudzili mi się okropnie. No, ale tak odmieniam przez wszystkie czasy i tryby czasownik nudzić się, że to wszystko rzeczywiście staje się nudne.  – Wiosna w tym roku przepyszna, wczesna, ciepła. Maj może nawet najchłodniejszy ze wszystkich wiosennych miesięcy jest ładny, bzy, konwalie, narcyzy i inne fiołki od dawna przekwitły, kwitną jeszcze kasztany – niby choinki ze świecidełkami – sady kwitły bardzo ładnie i obficie, zwłaszcza jabłonie obsypane były blado-różowym kwieciem, niby kobiety śląskie! Bo kobiety śląskie barwnie się ubierają, właśnie tak jasno blado-różowo i suto, że przypominają kwitnące jabłonie, cokolwiek innego kształtu sama to widziałam. Nie wiem tylko skąd mi takie porównanie nasunęło – pewnie pod wpływem polskiego ćwiczenia, w którem mówiłam i pisałam o szlachciankach i zamiłowaniu ich do barw jasnych zwłaszcza różowej. Piszę tak wyraźnie, że kto jak kto ale Józek to by mnie na pewno nie przeczytał bo nie znosił mojego niewyraźnego pisma!

Biedny Józek – rok nie długo, bo w czerwcu jak jest w wojsku i strasznie chorował na tyfus plamisty. Pisze obecnie długie listy, dość poprawnie, które przechowujemy pod doniczką na oknie w obawie przed tyfusem, podobno bowiem jeszcze niezupełnie zdrów. Ale co ważniejsze byłam przecież w Krakowie przez trzy dni 8,9 i 10 maja – nasza i siódma klasa miałyśmy własny wagon i bardzo nam było dobrze. Kraków jest zachwycający i chciałabym się w nim uczyć, marnie tylko jadają w tym Krakowie codziennie jadałyśmy gdzie indziej i coraz to różniejsze okropności. Zwiedzałyśmy dokumentnie choć pobieżnie wszystkie muzea, dzwony, kościoły, parki i rzeczy ale dość powierzchownie. Kiedy indziej zwiedzę dokładnie. Byłyśmy dwa razy w teatrze na „Ślubach Panieńskich” i na „Ponad śnieg” Żeromskiego, prześliczna jest kurtyna Siemiradzkiego i przepyszne witraże Wyspiańskiego u Franciszkanów – tyle pamiętam. Muzeum narodowe – bogate względnie. Spałyśmy również niżej krytyki na Pop… 22 na ławkach dziecinnych wróciłam strasznie zmęczona. W drodze powrotnej urozmaicał nam czas pan Włodzimierz Dusiński kolejarz, bardzo gramatycznie i stylistycznie mówiący aż artysta amant, nie mający szczęścia do kobiet i zbierający adresy uczestniczek miłej podróży. Ubawiłyśmy jego deklamacją, białym wierszem, śpiewem wcale niezłym, i obyciem zamieniającym szkołę francuską , główną zasadą której „nie odwracać się nigdy tyłem do publiczności”. Nie spodziewał się na pewno, że dostanie się do mego pamiętnika czy dziennika, ale pewnie byłby niezmiernie zadowolony. Niezadowolona natomiast byłaby Hanka i Guta gdyby ujrzały, że daremno szukają figurujących swych imion czy nazwisk. Marzy się kiedy o nich rozpisać. …. Po maturze. Tyle z niemi przeżyłam. Hankę mogę uwiecznić choćby przez wdzięczność (papier cierpliwy na moje wynurzenia), a Gutę …, no to taki ciekawy charakter, że on by była najszerzej zdumiona -, gdyby wiedziała , że, ja o niej nic nie piszę. Jakto! o niej! ani słówka! i to Janka, która tak się nią interesuje. To Ciekawe! Więc obiecuję Ci Haneczko i Tobie Guto … poprawę i kilka stron o was napiszę. A i o Tobie Zosiu nie zapomnę napiszę, napiszę, a jakże, a jakże….! Podobno ja tam w Waszych dzienniczkach figuruję, zwłaszcza u Hanki, bo u Guty – to mocno wątpię, tyje jest ciekawych do opisania i o Władku niż o Jance czy Hance, czy jakiejś tam innej koleżance trzeba więc pięknym za nadobne zapłacić. Pamiętny będzie pierwszy dzień pisemnych egzaminów; tyle stron zapisałam w mym dzienniczku! Jakąś dziwną ochotę czuję, w danej chwili do pióra. Może to chwila objawienia się zdolności literackich ? może!, może! Gdybym jednak częściej odczuwała podobne ochoty…, to prędko skończyłby się ten zeszycik, ale dużoby znanych rzeczy pozostało ku pamięci i czci potomnych. Humor już w tej chwili mam określony: ironiczno – głupio – idiotyczno – szyderczo – wesoło – doskonały! Ciekawe! Powiedziała by ciekawa Guta, co nawet zdążył zauważyć p. Tymański. Wyczerpał się już mój zapas dowcipu pomimo humoru z tyloma określeniami doskonałego i to zresztą bardzo dobrze, trzeba bowiem wziąć do łaciny na jutro o Cezarze i Ty …. pójdźcie do mnie, rozjaśnijcie swemi jasnemi historiami tępą głowę żebym jutro nie zrobiła parodii z wszystkich  cudnie-pięknych dzieł. We własnym interesie! Jeszcze jedno tylko muszę zaznaczyć, że pan Stach Barylski – artysta rzeźbiarz interesujący człowiek.

Janina Słomkówna, 100 lat temu w Częstochowie

Log in to comment

JanW. Kaczmarek Avatar
JanW. Kaczmarek odpowiedział w temacie: #39751 1 miesiąc 3 tygodni temu
Szanowni Państwo, poszukuję informacji o Edwardzie, Władysławie, Alfonsie Bogusławskich, którzy byli związania z Zaciszem - Stradom, Wilkowieckiem i Częstochową - to moja bardzo bliska rodzina. Wiadomości encyklopedyczne i słownikowe oczywiście posiadam. Poszukuję osób z rodziny wymienionych Bogusławskich. Swojego czasu była na forum dyskusja na powyższe tematy. Zgłaszał się i pisał pan Krzysztof Bogusławski. szukam kontaktu.

Ci zmarli nie będą zapomniani

Kiedy przechadzamy się po cmentarzu miedzy grobami, rzucają nam się w oczy opuszczone i zaniedbane, często zapadnięte groby bez inskrypcji, oznaczone tylko skromnym krzyżem. Podczas jednej z takich przechadzek wpadłem na pomysł, aby nie pozostawać bezczynnym wobec takiego stanu rzeczy i korzystając z faktu, iż działam w przestrzeni artystycznej, postanowiłem wykorzystać swoje umiejętności i odrestaurować inskrypcje nagrobne.

Rozpoczęcie tej akcji miało związek z prowadzonymi przeze mnie badaniami genealogicznymi, dotyczącymi historii moich przodków, w trakcie których natrafiłem na kilkanaście zaniedbanych mogił. Korzystając z własnej wiedzy i z przekazów seniorów rodu usystematyzowałem informacje na temat tych bezimiennych grobów. Z racji tego, że zawodowo zajmuję się między innymi kaligrafią postanowiłem stworzyć opisy tych mogił, aby moi najbliżsi nie zostali zapomniani. Do tego celu używam starych tabliczek nagrobnych pozbawionych treści, które odmalowuję farbą olejną.

Pierwsza tablica, która została wykuta przeze mnie przed pięcioma laty była poświęcona moim prapradziadkom – Annie Glińskiej z Krygierów zmarłej 1917 roku i jej mężowi Walentemu Glińskiemu zmarłemu w 1936 – weteranowi wojny rosyjsko-tureckiej (1877-1878). Grób ten znajduje się na cmentarzu św. Rocha w Częstochowie. Ponadto udało mi się odnowić inne brakujące inskrypcje na tym cmentarzu, między innymi siostry mojego prapradziadka Julianny z Glińskich Praskiej zmarłej w 1933 roku, Stanisława Krygiera zmarłego również w 1933 – brata ciotecznego mojej prababki, Jana Gawrona zmarłego w 1999 – męża siostry ciotecznej mojego ojca i kilka innych. Jestem w trakcie wykuwania w kamieniu inskrypcji na grób mojej praprababki Agnes z Murgallów Weimann zmarłej w 1917 roku oraz z nią pochowanych – Stanisławy Weimann zmarłej w 1928 – siostry mojej babci, a także Idzi z Kostrzewów Wajsberger zmarłej w 1991 – siostry mojej mamy. Na kolejnym cmentarzu we Mstowie w nowe tabliczki zaopatrzyłem groby: Marianny Jaksender zmarłej w 1960 roku – siostry mojej babci, Michaliny z Choryłków Jaksendrowej zmarłej w 1950 – mojej praprababci oraz Adama Jury zmarłego w 1936 – szwagra mojej babci.

Moim zamiarem jest zainteresowanie innych osób, aby włączyły się do akcji i nie pozostały obojętne na widok zaniedbanych mogił swoich bliskich oraz innych zmarłych. W galerii kilka zdjęć z przebiegu moich działań.

Pozdrawiam, Rafał J.A. Cierpiał

Log in to comment

Sobota 30 sierpnia 1919. Mój drogi dzienniczku! Strasznie dawno nic nie zapisałam...

Sobota 30 sierpnia 1919.
Mój drogi dzienniczku! Strasznie dawno nic nie zapisałam na twych kartkach swoich wrażeń, myśli i uczuć. A teraz czasy zmieniają się, ciągle coś nowego, wraz z czasem zmieniam się i ja. Przeszła już obecnie do klasy 8-ej, skończyłam osiemnaście lat jestem więc dorosłą panną. Kiedy zaczęłam pisać ten dziennik miałam 13 lat, ale widocznie w złą chwilę zaczęłam, bo strasznie jest nudny i niewielki. Zanadto dużo piszę o sobie i dlatego takie wszystko mdłe i nieciekawe. Wszędzie spotykam te myśli i zdania, świadczące o dążeniu do czegoś do jakiejś doskonałości, idei, wykazujące moją słabość, marnotę i pospolitość, ale nic ponadto. Żadnego postępu, żadnej poprawy. Ciągła zmiana, i ciągle to samo. Mając lat 10-12-14, zaczęłam myśleć nad sobą, zastanawiać się, analizować siebie i sądziłam, że jak będę miała 16 lat - to–ho! ho!, będę już człowiekiem co się zowie , panującym nad sobą, walczącym ze swymi wadami i odnoszącym zwycięstwa nad nimi. Tymczasem … mam już niedaleko dwadzieścia, a historia ta sama, ciągle jeszcze dziecko, pomimo, że już nie dziecko, niewyrobiona kurka, pełna wad i zdrożności. Czy ja zawsze będę taka? Do samej śmierci? Ciągle niedoskonała? Pewnie nie inaczej. Jakże jestem słaba, bez woli, i jak człowiek jest słaby. Nudna jestem przy tem okropnie, co wyraźnie widać z tego wszystkiego. Gwiżdżę! - wojna już się skończyła, ale ciągle jest wojna. Tak jak wszystko niby jest, niby nie ma. Niby to już pobito Niemców, Austriaków, zawarto pokój, ale ciągle jeszcze czuć wojnę, fabryki stoją, drożyzna, nie mają zajęcia setki robotników. Polska już wolna, samodzielna, ale musi toczyć walki z bolszewikami, Ukraińcami i innemi osłami. Jest biedna ta nasza ukochana Polska! Ale już wolna! Trzej moi bracia Oleś, Maniek i Józio są w wojsku polskim walczą za sprawę polską. I ja jestem z tego dumna. Jest nas obecnie  w domu troje; ja, Kazik i Tadek. Chłopcy nasi powyrastali, niewiele jeszcze umieją i niewiele się uczą. Nie ma warunków odpowiednich. Jest mi ich strasznie żal. Jest to niejako tragedią mojego życia, że nie mam w rodzinie nikogo wykształconego na równym ze mną poziomie. Czuć, że niewiele są (..?..) a jednak najwięcej ze swego otoczenia – jak to nie miło. Jeszcze tylko rok z skończę osiem klas, naturalnie o ile się nie zetnę. I co będzie dalej? To już tak blisko. Pewnie zrezygnuję z marzeń o dlaszem kształceniu się, a wezmę się do pracy na Kawałek Chleba. Życie nie jest łatwe, chociaż lubię życie. Życie obcina skrzydła, a jednak żyć się pragnie. I żyć trzeba. Zresztą jestem młoda mam przed sobą przyszłość. Nie doznałam jeszcze cierpień ludzkich, więc dlaczegobym miała życia nie kochać. Może doznam jeszcze czego miłego i przyjemnego? Jeszcze nikogo nie kochałam, a przecież miłość daje chwile najbardziej szczęśliwe. A przecież ma lat już osiemnaście ! Myślę czasem, że ja się zestarzeje i nigdy nie poznam pokrewnej mi duszy, połowy mej duszy, bo dotąd to znam tak mało  jeszcze ludzi, a szczególnie takich którzyby kwalifikowali się na przedmiot miłości. Więc serce moje jeszcze śpi ! Jakie to wszystko śmieszne i dziecinne takie traktowanie sprawy. – Chciałabym bardzo spotkać kogoś takiego któryby osądził mnie i wyrzekł zdanie o moim charakterze. Chciałabym spotkać filozofa, psychologa, fizjonomistę żeby orzekł jaka jestem. Czy jest choć trochę we mnie jakiś (..?..). podstawy materiał na człowieka? Bo ja się znam trochę, ale jeszcze niewiele, a raczej nie znam się jeszcze. Takie nieraz dostrzegam sprzeczności w sobie, takie kontrasty, że sama jestem zdziwiona nad tą moją dziwnością. Czy ja się poznam kiedy dobrze i opanuję – nie wiem. Strasznie trudno opanować siebie, ale jak ro rozkosz być panią siebie!
Skończyły się wakacje, rok szkolny rozpoczął się z dniem 30 sierpnia. Byłyśmy w kościele na Jasnej Górze. Prefektem będzie ks. Gmochowski, ksiądz dość dostojny, ani pociągający, ani odpychający. Mówił o potrzebie nauki i o tem jak ją powinnyśmy zdobywać. Z początku ziewałam ale później zgodziłam się z nim zupełnie, choć niczego nowego nie usłyszałam. W poniedziałek 1 września mamy być o 8 ½ g na pensji. Koleżanki jeszcze nie wszystkie się zjechały nie ma Hanki Wrzoskówny, Guty Glikmakówny, Zosi Mikówny i reszty. Było nas z ósmej tylko trzy Zosia Chochołówna, Zosia Leksowna i ja. Ja w piątek wieczorem wróciłam z Lipicza, gdzie przebywałam od wtorku. Było przyjemnie i miło jak zwykle. Wakacje spędziłam w ogóle nie nudnie chociaż nie uczyłam się nic zgoła za to uczyłam innych miałam kilka korepetycji, zarobiłam około 400 marek. Strasznie jestem z tego zadowolona. Jeszcze mi jednak nie wszystkie zapłaciły, Hejmerówna winna mi 100 marek, Felcia Bonacka 60. Czy aby zapisać? Od 14 czerwca do 5 lipca byłam w Lipiczu. Bardzo mi Lipicze podoba. Położenie malownicze, las śliczny. Dwór stary drewniany, miły i cichy. Mieszkańcy sympatyczni i dobrzy. Pan Ziółkowski lubił mnie dość, objawiając swą sympatię częstym obcałowywaniem mię. To jego zwyczaj stosowany do wszystkich krewnych i znajomych. Na razie to Ada rządzi wszystkim, gospodarstwo kobiece w jej rękach i rządzi dobrze. Ale niestety niedługo to będzie, gdyż doktorowa wybiera się po trzechletnim pobycie do Rakowa. Dzieci trzeba uczyć. Grażyna skończy niedługo 9 lat. Ciekawam jak tam Ziółkowski będzie się czół sam w Lipiczu bo strasznie się przyzwyczaił do nich. Żal mi Go. – My wszyscy jesteśmy jak zawsze zdrowi, ojciec pracuje u szarytek w ogrodzie, mieszkamy na ulicy Barbary 53 już od roku. Mama pracuje jeszcze bardzo. Ja niewiele pomagam, bo albo się uczę, albo wypoczywam. Ciężkie jest życie. Lato mija.

Janina Słomkówna, 100 lat temu w Częstochowie

Log in to comment

Środa 1 Stycznia 1919 No i minął rok 1918!

Środa 1 Stycznia 1919
No i minął rok 1918! Jak prędko! Co wyniosłam z tego minionego roku tego życia, czy zmądrzałam, czy udoskonaliłam choć trochę moją duszę? Takie pytania powinnam sobie postawić i stawiam. Bo odpowiedź powinna być sumienna , ale ja mam tylko taką; Bo ja wiem? Czy ja wiem? Zdaje mi się, że trochę tak. Zresztą gwiżdżę na wszystko! Teraz dzieją się takie rzeczy, takie przewroty w całym świecie, takie historyczne czasy przeżywamy. Że nie sposób myśleć o sobie. Rosja upadła, Niemcy upadły – a Polska powstała i koalicja odniosła zwycięstwo na całej linii bojowej. I imię Wilsona góruje nad wszystkim. On spokój sprowadzi dla całej Europy i Polskę podniósł.

Janina Słomkówna, 100 lat temu w Częstochowie

Log in to comment

Za Niepodległą. Częstochowianie polegli w wojnach 1914-1921

Otrzymaliśmy ciekawy artykuł autorstwa pana Wojciecha Rotarskiego. Myślimy, że wzbogaci on nasze wiadomości o mieszkańcach Częstochowy którzy oddali życie dla odzyskania niepodległości:

Zamierzeniem autora było opublikowanie listy częstochowian poległych za Ojczyznę w latach 1914–1921 – walczących w szeregach Legionów Polskich, od XI 1918 r. w Wojsku Polskim (łącznie z gimnazjalistami, którzy brali udział w rozbrajaniu Niemców) i w oddziałach III powstania śląskiego. Nie odnaleziono mieszkańców naszego miasta, którzy polegli w powstaniu wielkopolskim. Przez częstochowian rozumie się nie tylko urodzonych w Częstochowie, ale także tych wszystkich, którzy przez lata nauki bądź działalności związali się z miastem.

Artykuł do pobrania w formacie PDF

Log in to comment

Wygoda w gminie Konopiska i jej mieszkańcy - krótka historia

Kilka lat temu opisałem historię powstania i zasiedlenia wsi Kijas w gminie Konopiska. Kontynuując tę historyczną podróż, postanowiłem odtworzyć również to co działo się we wsi Wygoda. Miejscowości te były powiązane ze sobą nie tylko przez sąsiedztwo, ale również poprzez nazwę urzędową Wygoda-Kijas, stosowaną prawdopodobnie w latach 1952 – 2012.

Skąd wzięła się nazwa wsi? Na pewno nie wiąże się z nazwiskiem żadnym z jej mieszkańców. Może wpływ na nią miały dobre warunki do osiedlania się, takie jak droga łącząca Konopiska z Dźbowem i skrzyżowanie z drogą na Wąsosz? Może w tamtych czasach ludzie powiadali „…osiedlać się tam to wygoda”

W opracowaniu oparłem się głównie na księgach metrykalnych i księdze meldunkowej z lat trzydziestych XX wieku - znajdujących się w Archiwum Państwowym w Częstochowie.

Czytaj więcej: Wygoda w gminie Konopiska i jej mieszkańcy - krótka historia
Log in to comment

Tomasz Kukuła Avatar
Tomasz Kukuła odpowiedział w temacie: #34019 1 rok 11 miesiąc temu
Panie Marcinie, bomba!
Wygoda to miejsce skąd pochodzili moi przodkowie, marzyło mi się takie opracowanie.
Moje nazwisku cytuje Pan 51 razy, większość osób jest mi dobrze znana. Być może coś poprawię ale na to potrzebuję nieco czasu by to wszystko na spokojnie przeczytać.
Mam pytanie - czy nie udało się Panu dotrzeć do jakichś map katastralnych które pomogłyby rozrysować rozmieszczenie domów?
Pozdrawiam, Tomek
Danuta Blachnicka-Łebek Avatar
Danuta Blachnicka-Łebek odpowiedział w temacie: #34090 1 rok 11 miesiąc temu
Piękne opracowanie. Zostanie na wiele pokoleń.
Dziękuję. Danuta
Piotr Lis Avatar
Piotr Lis odpowiedział w temacie: #34187 1 rok 10 miesiąc temu
Nazwa Wygoda pochodzi od karczmy, sam piszesz:
"dwa domy mieszkalne, gontami pokryte, z których jeden wydzierżawił Żydowi na karczmę".
Etymologia tych nazw - których jest dużo w Polsce - jest prosta i zazwyczaj wiąże się właśnie z tym, że miejscowości o nazwie "Wygoda" mogą być podejrzewane śmiało o fakt istnienia w tych miejscowościach karczm, zajazdów, etc.
Marcin Fedoniuk Avatar
Marcin Fedoniuk odpowiedział w temacie: #34200 1 rok 10 miesiąc temu
Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze i informacje, dzięki temu nie tylko ja, ale i mieszkańcy wsi zyskują cenne informacje i rozszerzają wiedzę o własnej miejscowości.
Damian Badora Avatar
Damian Badora odpowiedział w temacie: #34305 1 rok 9 miesiąc temu

Tomasz Kukuła napisał: Mam pytanie - czy nie udało się Panu dotrzeć do jakichś map katastralnych które pomogłyby rozrysować rozmieszczenie domów?
Pozdrawiam, Tomek


Stare mapy dotyczące Wygody mogą znajdować się w Starostwie Powiatowym - Wydział Geodezji i Kartografii.

Przeglądałem kilka lat temu opracowania geodezyjne (szkice, mapy) tworzone przez mierniczych z XIX i początków XX wieku dla folwarku w Konopiskach (dzisiejsze centrum) oraz dla Rększowic. Bardzo ładnie, ręcznie opracowane mapy i szkice, prawdopodobnie przez mierniczego z Kielc.

Wiele ciekawych informacji historycznych jest zawartych również w Księgach Wieczystych w wersji papierowej. Przeglądając taką Księgę Wieczystą dla danej działki możemy dowiedzieć się wielu informacji o właścicielach działki; poprzednich właścicielach; innych działkach ww właścicieli, które zostały ujęte w KW. W Księgach Wieczystych są zawarte także szkice, mapy. Przed założeniem KW prowadzono również dokumentację w postaci repertorium hipoteczne/repertorium ksiąg hipotecznych (w skrócie rep.hip.) zawierającą wcześniejsze losy danej działki.

Również w Urzędach Gmin nierzadko można natrafić na historyczne szkice oraz mapy.

Ciekawe szkice budynków oraz działek można znaleźć nawet w ... wodociągach. Dla starych budynków również była prowadzona dokumentacja przyłączy wodociągowych do posesji. Idąc tym tropem przypuszczam, że w Wydziale Budownictwa Starostwa Powiatowego czy Urzędu Miasta również natrafimy na historyczne opracowania będące dla Nas ważną informacją, która to dopełnia w pewnym stopniu wiedzy o naszych przodkach.

17 marca 1918 roku. Niedziela Już nie mieszkamy w rzeźni

17 marca 1918 roku. Niedziela  Już nie mieszkamy w rzeźni tylko na ulicy Teatralnej obecnie Tadeusza Kościuszki vis a vis naszej pensji Lokalu bardzo blisko, powetuję więc sobie to dalekie chodzenie. Mieszkamy u dokt. Okuszki w kuchence, a oprócz tego mamy mieszkanie na Fabrycznej, gdzie są złożone rzeczy. Ojciec pracuje w majątku p. Popławskiej. Co to zmian od tego czasu zaszło od tego czasu, jak ostatni raz pisałam w tym dzienniczku. Oto np. Oleś jest w wojsku polskim już od listopada 1917 r. następnie wojna trwa w dalszym ciągu i nie myśli się skończyć, Niemcy zawarli pokój z Ukrainą i oddali jej Chełmszczyznę z Polesiem. Jak podłość! Wyrywają bowiem szwaby ziemie czysto polskie i mające się  polską i oddają je jakimś za zborze które im w zamian obiecali. To też krzywda ta dziejąca się nam obudziła cały naród i cała Polska jak jeden mąż zaprotestowała przeciw takiemu podziałowi. Niemcy poradzili sobie w ten sposób, że ponakładali masę kontrybucji, poczynili wiele aresztowań i w Częstochowie np. zabrali Jarmułowicza skazują go na 10 lat ciężkiego więzienia. Czyż nie okropne? Ale co zrobić? Oni silniejsi – do czasu więc należy cierpieć.

W tym roku zimy prawie, że nie było a przynajmniej bardzo lekka. W styczniu i lutym było bardzo ciepło, w styczniu były nawet burze z piorunami. Obecnie w marcu jest również ciepło, i na ulicach wszyscy spacerują już w lekkich strojach. Drzewa już mają pączki w powietrzu czuć ciepło wiosenne i ja przeżywam już siedemnastą wiosnę, tak już znaną dla mnie, a tak nową. Słońce nie zważając na powszechną drożyznę. Ile ze zwykłą hojnością rozrzutnością niemal snopy ciepłych promieni radujące bardzo biednych i bogatych. Ptaszęta drogie śpiewają radośnie i wesoło, czując , że minęła już zima, która wprawdzie nie była zbyt sroga dla nich w tym roku, ale zawsze wiosna usposabia bardziej optymistycznie. Wiosna chce się żyć! Nawet we wojnę. Człowiek jest pełen nadziei lepszego jutra. – Widzę, że w tym roku jeszcze nie zanosi się zupełnie na koniec wojny i spełnienia inaczej świąt wielkanocnych. Już nawet nie chce się o nich myśleć. Żyję z dnia na dzień. I chociaż osobiście tak nie odczuwam tego codziennego życia, tego zmartwienia o jutro i obawy o brak chleba – jednakże słysząc narzekania i widząc zmartwione rodziców mimo woli przygnębiająco to działa na duszę młodzieńczą. Brak koniecznej i niezbędnej odzieży również daje się we znaki.

Dnia 2 marca był u nas Kazik Kwapiński, spędził u nas cały wieczór i podobno wyniósł miłe wspomnienia, szczególnie z mego towarzystwa, o czym zapewnia w przysłanej karcie 15 b.m. Śliczna karta! Pacholę o złotych włosach i  lanczowych oczętach z brwiami ślicznie zarysowanymi i noskiem regularnym, siedzi nad urwiskiem pokrytym bujną trawą i gra na ligawce wykręconej z niedalego rosnącej wierzby. Koszulina związana czerwoną tasiemką, u pasa kozik na długim sznurku i zgrabne spodówki tworzą odzież chłopięcą. Nad głową dziecka skowronki zanoszą pienia radosne. Całość tworzy wiosnę. Pierwsza to karta jaką otrzymałam od chłopca. Muszę mu odpisać. Młody Kwapiński ma lat 21, jest więc 4 lata starszy. Przystojny, zgrabny i zdrowy, nie tak jak jego bracia, którzy powymierali na suchoty. On obecnie jest jedynakiem i to bogatym. W domu u nas uważają go za mego narzeczonego. Komiczni! Czuję, że nigdy bym go sobie nie wybrała, …. na dozgonnego towarzysza. Czy to nie śmieszne takie rozumowania siedemnastoletniej prawie dziewczyny? Ja w ogóle jestem taka głupia, że aż litość bierze.

Na pensję chodzę, jestem oczywiście w 6-tej klasie. Koleżanki mam te same, Tylko Kasia Łypsówna ma teraz Grottówny, Blankę i Helkę za przyjaciółki i od nas się oddaliła. Lekcje idą jak dawniej dość łatwo. Zbliża się drugi tercjał, cenzury dostaniem prawdopodobnie 23 marca, gdyż Wielkanoc w tym roku dość wcześnie. U spowiedzi wielkanocnej już byłyśmy. Ja do tej pory, to prawie się nie poprawiłam. Szczególnie dzisiaj uznałam jaka jestem okropnie podła. Nie, nie jestem taka, bo przecież wiem, że tyle mam wad a nie że się poprawiam.

Janina Słomkówna, 100 lat temu w Częstochowie

Log in to comment

Marek Mietelski Avatar
Marek Mietelski odpowiedział w temacie: #33146 2 lata 3 miesiąc temu
17 marca, tylko roku 1986 jest dla mnie szczęśliwy ,córka mi się urodziła,czytam opowieści które wydarzyły się 100 lat temu przedstawiają historię tamtych czasów,nasza teraźniejszość też będzie w przyszłości historią.

Powiązania rodzinne Damazego (Kacpra) i Wacława Macochów

Sprawa zabójstwa na Jasnej Górze w Częstochowie z początku XX wieku budziła sensację na terenie wszystkich trzech zaborów. Zakonnik Damazy (Kacper) Macoch zamordował Wacława Ewarysta Macocha męża swojej kochanki Heleny Katarzyny Krzyżanowskiej. Od pewnego czasu próbuję rozwiązać zagadkę powiązań rodzinnych Kacpra Macocha s. Pawła (zakonnik Damazy) z Wacławem Ewarystem Macochem jego ofiarą, którego zakonnik Damazy zeswatał ze swoją kochanką Heleną Katarzyną Krzyżanowską.

W/g ówczesnej prasy, która rozpisywała się na ten temat i artykułów ukazujących się od czasu do czasu współcześnie, Damazy miał być raz bratem, innym razem bratem stryjecznym, a jeszcze kiedy indziej kuzynem. Mówi się o drugim bądź trzecim stopniu pokrewieństwa, a w akcie ślubu zamordowanego Wacława (Nr 307. Warszawa z 12.06.1910 roku) mówi się o dyspensie od przeszkody drugiego stopnia pokrewieństwa wydanej przez Warszawskiego Arcybiskupa i Metropolitę z dnia 25 maja 1910 pod numerem 18177.

Wiesław Macoch

Całość do pobrania w bibliotece.

Log in to comment

Andrzej Kuśnierczyk Avatar
Andrzej Kuśnierczyk odpowiedział w temacie: #31496 2 lata 8 miesiąc temu
Dziękuję, Wieśku, za wykonaną pracę. Od wielu lat intrygowały mnie te koligacje. Wprowadzam do biogramu Kacpra ustalenia.
Wiesław Macoch Avatar
Wiesław Macoch odpowiedział w temacie: #31503 2 lata 8 miesiąc temu
Pytałeś kiedyś Andrzeju o zmianę nazwiska po "sprawie Macocha" w rodzinie Macochów. Zmiany nazwiska dokonał tylko i to w 1934 roku rodzony brat ofiary morderstwa Wacława - Nikodem decyzją Wojewody Kieleckiego z dnia 20 czerwca 1934 roku L.ACL 14/44/32. Nazwiska zmieniły też dzieci Nikodema. Pozostali krewni Wacława zachowali nazwisko Macoch. Krewni z gałęzi Kacpra (Damazego) Macocha także pozostali przy swoim nazwisku.
wmacoch
J K R Avatar
J K R odpowiedział w temacie: #31851 2 lata 7 miesiąc temu
Panie Wiesławie wydaje mi się, że bat stryjeczny to jest przecież kuzyn. W akcie zaślubin i dokumencie dyspensy jest jasno raczej napisane jakie więzy łączyły przyszłych małżonków.
Ciekawostką jest to, że przecież Kodeks Prawa Kanonicznego (podobnie jak polski Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy) stanowi, że nie można zawierać małżeństw z krewnymi w linii prostej. Oznacza to, oczywiście, że nie możemy wziąć ślubu z ojcem, dziadkiem, czy z własnym dzieckiem bo istnieje zakaz zawierania małżeństw pomiędzy tymi krewnymi w linii prostej oraz pomiędzy krewnymi do czwartego stopnia w linii bocznej włącznie.
W świetle prawa kanonicznego małżeństwo zawarte pomiędzy osobami spokrewnionymi w linii bocznej do IV stopnia włącznie jest małżeństwem zawartym nieważnie. Jednakże istnieje możliwość, by osoby takie, spokrewnione w III lub IV stopniu linii bocznej, zawarły ważne kanoniczne małżeństwo po uzyskaniu stosownej dyspensy udzielonej przez ordynariusza miejsca. Uzyskanie dyspensy dla pragnących zawrzeć związek małżeński krewnych w linii prostej lub rodzeństwa będzie prawnie niemożliwe. Natomiast osoby spokrewnione w stopniu V, VI linii bocznej i dalszych nie muszą w ogóle starać się o uzyskanie dyspensy i bez problemu mogą zawrzeć kanoniczny związek małżeński.

W świetle obecnego Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego, nie mogą zawrzeć ze sobą małżeństwa krewni w linii prostej (czyli tak samo jak w prawie kanonicznym) oraz rodzeństwo, czyli krewni w II stopniu linii bocznej.

Widać tutaj zasadniczą różnicę w stosunku do Kodeksu Prawa Kanonicznego, gdyż według zawartych w nim unormowań co do zasady nie można zawierać małżeństw pomiędzy krewnymi do IV stopnia w linii bocznej włącznie.

Krótka ściągawka:

brat i siostra są krewnymi w II stopniu linii bocznej,
wuj i siostrzenica są krewnymi w III stopniu linii bocznej,
stryj i bratanica są krewnymi w III stopniu linii bocznej,
ciotka i siostrzeniec są krewnymi w III stopniu linii bocznej,
ciotka i bratanek są krewnymi w III stopniu linii bocznej,
kuzyn i kuzynka są krewnymi w IV stopniu linii bocznej,
mężczyzna i wnuczka jego brata lub siostry są krewnymi w IV stopniu linii bocznej,
kobieta i wnuk jej brata lub siostry są krewnymi w IV stopniu linii bocznej.

Wychodzi na to, że dyspensa II stopnia to zezwolenie na związek (chyba, że się mylę) brata i siostry a tym samym być może Damazy z uwagi na zakonny habit nie mógł zdzierżyć tego związku "kozirodczego" i zrobił to co zrobił a "fabuła" kochanki została mu po prostu dopisana jakby "usprawiedliwiała" czyn zakonnika.
Wiesław Macoch Avatar
Wiesław Macoch odpowiedział w temacie: #31854 2 lata 7 miesiąc temu
Nie wiem jak się zwracać „Pani, Panie” JKR! Zgadzam się ze stwierdzeniem, że kuzyni i bracia stryjeczni oznacza współcześnie to samo. Dziękuję za obszerne wyjaśnienia stopni pokrewieństwa zarówno w świetle prawa cywilnego jak kanonicznego. Szkopuł „naszej sprawy” polega jednak na czymś innym. W akcie małżeńskim Wacława Ewarysta Macocha z Heleną Katarzyną Macochową z Krzyżanowskich (1910_AM_307_metryki.genealodzy.pl_AAWarszawskie) – „wdowie” po Kacprze Macochu rzekomo zmarłym 26.20/10.03.1909. w Lipiu par. Parzymiechy (fałszywe świadectwo zgonu – brak zapisu o śmierci w księgach parafialnych) jest zapis o dyspensie od przeszkody drugiego stopnia pokrewieństwa między nowożeńcami (sic!) wydanej przez Warszawskiego Arcybiskupa i Metropolitę dnia 25.05.1910. Nr 18177. I to jest właśnie zagadka! W/g Pana, Pani wyjaśnień Wacław i Helena musieliby być rodzeństwem! Jest to absolutnie niemożliwe! Ciekawe co też we wniosku o dyspensę „spłodził” Damazy, bo to właśnie był mózgiem całej „sprawy”. Udzielać ślubu dalekiemu członkowi rodziny (bliskiego pokrewieństwa nie da się wykazać w świetle istniejących dokumentów) jako „mąż nieboszczyk” Heleny Katarzyny Krzyżanowskiej to niebywała fantazja lub raczej perfidia. Dotarcie do alegat niewiele wyjaśni, raczej wykaże krętactwa Damazego – Kacpra Macocha, a chyba mu o to chodziło.
Z uszanowaniem Wiesław Macoch
Andrzej Kuśnierczyk Avatar
Andrzej Kuśnierczyk odpowiedział w temacie: #31982 2 lata 6 miesiąc temu
Dlaczego życie naszych przodków tak rzadko korzysta ze "ściągawek"?
Oto jest pytanie.
Wiesław Macoch Avatar
Wiesław Macoch odpowiedział w temacie: #34412 1 rok 9 miesiąc temu
Po wielu poszukiwaniach i analizach doszedłem do następujących wniosków o powiązaniach między Wacławem (ofiara) i Kacprem-Damazym (morderca) przedstawionych na diagramie. ]

Jacek Tomczyk z nagrodą prezydenta

22 września 2017 r. w Filharmonii Częstochowskiej, podczas Gali Ekonomii Społecznej, nasz Prezes Jacek Tomczyk odebrał z rąk prezydenta miasta Krzysztofa Matyjaszczyka i przewodniczącego rady miasta Zdzisława Wolskiego wyjątkowe wyróżnienie - nagrodę za działalność w III sektorze. Nagroda - statuetka autorstwa Mariusza Chrząstka i dyplom - ma prestiżowy charakter i jest przyznawana osobom szczególnie zaangażowanym w działalność organizacji pozarządowych.

Jacek Tomczyk został wyróżniony za stworzenie jednego z najbardziej aktywnych i rozpoznawalnych w skali kraju stowarzyszenia skupiającego genealogów amatorów i kierowanie nim przez 10 lat, integrację i aktywizację środowiska genealogów, aktywną współpracę z instytucjami.

Dołączamy się do kierowanych do Ciebie gratulacji i życzeń Jacku. Ta nagroda jest również dla nas wielkim wyróżnieniem!

Koleżanki i Koledzy z TGZC

Log in to comment

Mariusz Jan Kubat Avatar
Mariusz Jan Kubat odpowiedział w temacie: #31028 2 lata 9 miesiąc temu
A ja, sądząc po tytule, myślałem, że od prezydenta Dudy. Oczywiście gratulacje, ale czy trzeba czekać aż 10 lat żeby uhonorować tak znanego i cenionego w środowisku częstochowskim człowieka?
awm; awm Avatar
awm; awm odpowiedział w temacie: #31031 2 lata 9 miesiąc temu
ad. M.J. Kubat:
Lepiej późno, niż wcale. Dojrzewanie wymaga czasu …
J.T. 1974 – absolwent Wydz. Metalurg. P.Cz., J.M. - ur. 1974, A.D. - ur. 1972.

Przyłączam się do gratulujących, Panie Jacku!
awm
Anna Fukushima Avatar
Anna Fukushima odpowiedział w temacie: #31040 2 lata 9 miesiąc temu
Gratuluje! W pelni zasluzona nagroda.

Zycze dalszych sukcesow i niespodzianek genealogicznych.
___________________
AF
Kinga Cisowska Vnuk Avatar
Kinga Cisowska Vnuk odpowiedział w temacie: #31041 2 lata 9 miesiąc temu
Serdeczne gratulacje, panie Jacku!
henryk gierlik Avatar
henryk gierlik odpowiedział w temacie: #31045 2 lata 9 miesiąc temu
Gratuluje JACKU
Małgorzata  Flis /Cieśla/ Avatar
Małgorzata Flis /Cieśla/ odpowiedział w temacie: #31050 2 lata 9 miesiąc temu
Witam
Przyłączam się do gratulacji

Małgorzata Cieśla
Janina Galińska Avatar
Janina Galińska odpowiedział w temacie: #31065 2 lata 9 miesiąc temu
wielkie gratulacje Panie Jacku i zasłużone
Krystyna Jałowiecka Szafert Avatar
Krystyna Jałowiecka Szafert odpowiedział w temacie: #31066 2 lata 9 miesiąc temu
Jacku
cieszymy się razem z Tobą
Włodzimierz Stefani Avatar
Włodzimierz Stefani odpowiedział w temacie: #31069 2 lata 9 miesiąc temu
Gratuluję zasłużonej nagrody Jacku
Piotr Gospodarek Avatar
Piotr Gospodarek odpowiedział w temacie: #31076 2 lata 9 miesiąc temu
Serdeczne gratulacje!!! Nagroda jak najbardziej zasłużona i nie mówię tego tylko dlatego, że tak wypada:)
Tea Åkerlund Avatar
Tea Åkerlund odpowiedział w temacie: #31079 2 lata 9 miesiąc temu
Gratuluje! W pelni zasluzona nagroda.
Marek Adamski Avatar
Marek Adamski odpowiedział w temacie: #31137 2 lata 9 miesiąc temu
Brawo Jacek! Gratulacje!
Grażyna Morkis Avatar
Grażyna Morkis odpowiedział w temacie: #31295 2 lata 9 miesiąc temu
gratulacje !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
Grażyna z Krakowa
Regina Stępnik Avatar
Regina Stępnik odpowiedział w temacie: #31378 2 lata 8 miesiąc temu
gratulacje i najlepsze życzenia
J K R Avatar
J K R odpowiedział w temacie: #31480 2 lata 8 miesiąc temu
Gratulacje Panie Jacku.
Życzę następnych sukcesów.
Michał Mugaj Avatar
Michał Mugaj odpowiedział w temacie: #37602 8 miesiąc 2 tygodni temu
Jacku! Kiedy będzie spotkanie z kol. Macochem?

Podkategorie