Część druga – Karol Fertner

O tym jak wypełniłam kolorami postać bezbarwną

Wprowadzenie

W ciepłe wrześniowe popołudnie schylałam się i podnosiłam z ziemi kasztany. Stawiałam kroki bez określonego kierunku, trudno to nazwać spacerem, to było moje kręcenie się bez celu po wzgórzu jasnogórskim. Ogrzewałam w cieple wrześniowego, popołudniowego  słońca swoje myśli po rozmowie z ojcem Nikodemem i Panem Remigiuszem Pośpiechem. Serce jak z ołowiu ledwo mieściło się w moim wnętrzu, przeżycia dnia poprzedniego stały się ciężarem czekającym na rozładowanie. Upust emocji dają kasztany zbierane w tym miejscu, zbieranie jest rodzajem medytacji i szukania uspokojenia. Podchodziłam z kasztanami w ręku pod górę Claromontana, zbliżałam się pod mury bastionu, wracałam wzrokiem do wieży kościelnej z zegarem CZASU. Ulica Wieluńska została za moimi plecami, domki od pierwszej majowej wizyty tkwiły w tym samym barwnym układzie. Zmieniły się kolory drzew, zieleń z wrześniem straciła świeżość wiosenną, w najwyższym punkcie ulicy dorodne stare drzewo obsypało się czerwonymi okrągłymi owocami. Liście traciły chlorofil delikatnie, bez pośpiechu opadając na ulicę. Zwiastuny jesieni nadchodziły nienatarczywie, a ciepło rozchodzące się leniwie na ulicy Wieluńskiej prowokowało do wypicia kawy przy jedynym wystawionym stoliku w cukierni „Jagodziński”. Bez dowodów na piśmie przyjmuję za każdym razem, że piję kawę u prapradziadka Teofila Fertnera, w jego cukierni XIX- wiecznej. To taka gra, złudzenie wspomagające pewność do bycia we właściwym miejscu. Dowodów na istnienie cukierni na ul. Wieluńskiej nie znaleźliśmy, powiązania z miejscem są tylko prawdopodobne, nie mniej bardziej pewne niż Stara Częstochowa i jej ulice.

Czytaj więcej: Część druga – Karol Fertner
Log in to comment

Andrzej Kuśnierczyk Avatar
Andrzej Kuśnierczyk odpowiedział w temacie: #15960 6 lata 2 miesiąc temu
Pani Marzeno!
Gdyby dodać listowi nieco językowej patyny ("jestem wdzięczen, żem dojechał do Jasnej Góry"), nikt nie zorientowałby się, że jest falsyfikatem!

Z oczekiwaniem na dalszy ciąg opowieści.
Marzena Kołodziejczyk Avatar
Marzena Kołodziejczyk odpowiedział w temacie: #15966 6 lata 2 miesiąc temu
O tak, język listu powinien nawiązywać do stulecia i pasować do warstwy społecznej. To jest wyzwanie dla mnie. Muszę znaleźć poradnik, może gazety wystarczyłyby, oryginalne teksty z XIX wieku.Dziękuję za uwagi, w ostatniej chwili zamieniłam lekarza na cyrulika.
Pozdrawiam
Marzena
Anna Fukushima Avatar
Anna Fukushima odpowiedział w temacie: #16082 6 lata 2 miesiąc temu
Pani Marzeno,

Z niecierpliwoscia oczekuje na czesc trzecia tej wspanialej opowiesci.

Tymczasem, zamieszczam artykul o tzw. "szkole czestochowskiej" ktorej przedstawicielami byli Fertnerowie:

Nazwisko Fertner kojarzy się zazwyczaj ze słynnym aktorem. Jedynie niektórzy historycy sztuki, specjalizujący się w twórczości artystów cechowych (zwłaszcza częstochowskich) wiedzą, że ród Fertnerów - to przede wszystkim artyści-plastycy, najbardziej chyba reprezentatywni przedstawiciele "szkoły częstochowskiej". Tradycja artystyczna w tej rodzinie musiała być bardzo silna, skoro talent i zamiłowanie przekazywano z pokolenia na pokolenie. Przetrwała ona cały wiek XIX i w nieco zmienionej formie dotrwała do naszych czasów. Dzieła artystów z rodziny Fertnerów znajdują się w wielu zabytkowych kościołach częstochowskich, muzeach (Muzeum Narodowe w Warszawie i Częstochowie), w zbiorach Biblioteki Jagiellońskiej i Archiwum Państwowego w Krakowie, a także w licznych zbiorach prywatnych.

Rodzina Fertnerów pochodzi z terenów cesarstwa austro-węgierskiego. Najstarsze znane nam żródła wskazują Rothwasser jako miejsce osiedlenia przodków rodu. Żył tam niejaki Józef Fertner (fonetyka polska), urodzony w 1776 r. Jego syn, Franciszek Fertner, ożeniony z Maryanną Effenberg, także zamieszkiwał jeszcze w Rothwasser. Z małżeństwa tego narodził się w 1816 r. syn Piotr i od tego momentu rozpoczyna się interesująca nas historia. Otóż tenże Piotr Fertner z nieznanych nam przyczyn opuścił strony rodzinne i około 1840 r. przybył do Częstochowy. On właśnie został założycielem częstochowskiego rodu rzeźbiarzy, a wkrótce jednym z najbardziej znanych rzeźbiarzy cechowych w Częstochowie i okolicach. Już wtedy (w wieku 20 lat!) mógł poszczycić się otrzymanym w 1836 r. od gminy Oberlitz w Austrii stopniem mistrza. Miał więc prawo otwarcia własnej pracowni i zatrudniania uczniów (terminatorów i czeladników).

Rycina Adriana Głębockiego z 1872 r. przedstawia pracownię Piotra Fertnera wraz z jego podobizną, ukazując wiernie jej klimat i charakter. Piotr zatrudniał kilku uczniów, a także kształcił własne dzieci - między innymi syna Jana, swego następcę.

Piotr Fertner ożenił się z częstochowską panną Pauliną Fijałkowską i tym samym stał się prawdziwym obywatelem Częstochowy. Wrósł w to niezwykłe miasto, wrósł w Polskę, choć nie było jej wówczas na mapie politycznej Europy. Stał się Polakiem z wyboru i tę polskość przekazał swoim dzieciom, wnukom, prawnukom. Tragicznym na to dowodem jest słynna bohaterska śmierć Ludomira Białeckiego (syna Fertnerówny z domu), spalonego w czołgu pod Monte Cassino. Równieź inny potomek Fertnerów - syn Pauliny Fertnerówny-Szwabskiej, Mieczysław, lekarz i oficer - zaginął w czasie ostatniej wojny światowej na terenach okupowanych przez Armię Czerwoną.

Piotr Fertner wykonywał wiele prac - płaskorzeźby, wypukłorzeźby, ołtarze, feretrony, krucyfiksy - dla częstochowskich kościołów, a przypuszczalnie także dla klasztoru jasnogórskiego. Według tradycji rodzinnej współpracował głównie z kościołem Św. Rocha. Trudno dziś z całą pewnością zidentyfikować dzieła tego artysty, bowiem archiwa kościelne są niekompletne i trudno dostępne. W dodatku rzeźbiarze częstochowscy niezwykle rzadko sygnowali swoje prace. Wiadomo jednak, że Piotr Fertner wykonywał przede wszystkim duże rzeźby sakralne, wyspecjalizował się w' przedstawieniach Chrystusa Ukrzyżowanego i Madonny. W zbiorach prywatnych zachował się piękny, dużych rozmiarów, bogato polichromowany i złocony obraz-wypukłorzeźba "Ecce Homo". Podziwiamy szczególną siłę psychologiczną w przedstawieniu pełnej cierpienia, nie idealizowanej twarzy i niezwykłą wprost ekspresję pięknych, jakby żywych dłoni Chrystusa. Podobny obraz - lekko stylizowana podobizna Czarnej Madonny (technika olejna połączona z płaskorzeźbą) zaginął niedawno w zagadkowych okolicznościach. Twórczość Piotra Fertnera, a także innych artystów z tej rodziny, omawia szczegółowo Słownik artystów polskich i obcych w Polsce działających (PAN).

Syn Piotra, Jan Fertner (urodzony w 1848 r.) także rzeźbił w drewnie. Nie osiągnął już jednak znaczącej pozycji swego ojca. Może dlatego, że był jego wiernym naśladowcą, kontynuatorem tej samej maniery artystycznej. Często prace Jana mylone są z dziełami Piotra i tylko wprawne oko dojrzy różnice jakościowe dzielące warsztat syna od twórczości ojca. Syn Jana, Andrzej Fertner, także był rzeźbiarzem. Znacznie więcej wiadomości historia przekazała nam o sztycharzach, Karolu i Romanie. Karol Fertner, brat Piotra (urodzony w 1804 r.), oprócz własnej pracowni posiadał też sklep artystyczny pod Jasną Górą. Wiadomo, że płacił zań podatki w latach 1836-1838. Z podanych dat wynika, że Karol wcześniej niż Piotr wyemigrował z rodzinnych stron i osiadł w Częstochowie (przekazy i dokumenty rodzinne nic na ten temat nie wspominają). Widocznie pod jego wpływem lub też za jego przykładem przybył tam również młodszy brat. Jako ciekawostkę można tu dodać fakt, że wnukiem Karola był właśnie Antoni Fertner - wybitny polski aktor.

Z kolei Roman Fertner, syn Karola (urodzony w 1829 r.), kształcił się w pracowni ojca, a następnie kierował szkołą rysunkową przy cechu. Posługiwał się on różnymi technikami graficznymi, przede wszystkim stalorytem i litografią. Ryciny te reprezentują dobry, solidny, choć nieco nierówny poziom. Wynikało to z tego, że Fertnerowie-sztycharze pracowali zarówno na zamówienia tak zwanych lepszych klientów, jak i "dla ludu", dla zwyczajnych pielgrzymów podążających na Jasną Górę. Naturalnie, różnica w jakości jest łatwo dostrzegalna. Ponadto obaj sztycharze - ojciec i syn sygnowali swe prace tylko dla wyżej wymienionej "lepszej" klienteli. Sygnatury te nie są również jednakowe. Sztychy swe sygnowali różnie: "Karol Fertner", "Roman Fertner w Częstochowie", "u Karola Fertnera w Częstochowie" itp. Wynika stąd, że część tych prac rytowana była przez uczniów lub tylko częściowo przez mistrza, na co wskazuje sygnatura "u Karola...", co sugerowałoby, że rycina powstała wprawdzie w pracowni Karola, ale niekoniecznie została przez niego samego wykonana. Miedzioryty Karola zachowane są w Gabinecie Rycin Biblioteki Jagiellońskiej, Archiwum Państwowym w Krakowie (w tekach Grabowskiego) i w warszawskim Muzeum Narodowym. Prace Romana Fertnera znajdują się w wielu domach prywatnych. Ryciny obu tych sztycharzy zainspirowały twórczość ludową okolic Częstochowy.

Charakterystycznym zwyczajem artystów częstochowskich ubiegłego stulecia było zawieranie związków małżeńskich przede wszystkim w obrębie własnego środowiska (faktycznie raczej hermetycznego). I tak młodzież z rodu Fertnerów łączyła się kilkakrotnie z przedstawicielami znanej częstochowskiej rodziny malarzy cechowych - Szwabskich. W ten sposób doszło do połączenia dwóch znakomitych artystycznych rodzin w swoisty wszechstronnie uzdolniony klan. Malarze, Feliks i Julian Szwabscy (bracia) byli wówczas uznanymi twórcami częstochowskimi i obaj zostali mistrzami cechu w 1849 r. Dwóch synów Juliana ożeniło się z Fertnerównami. Jeden z wnuków, wspomniany już Mieczysław Szwabski, został - według informacji rodzinnych - zamordowany w Katyniu przez NKWD w 1940 r.

Jednakże historia rodziny na tym się nie kończy. Prawnuczką Piotra Fertnera i wnuczką Jana była zmarła niedawno wybitna artystka-malarka Janina Plucińska-Zembrzuska (1922-1987). Po raz pierwszy eksponowała swe prace w 1947 r., ma w swoim dorobku przeszło 100 wystaw indywidualnych i znacznie więcej zbiorowych oraz wiele nagród i medali za pracę twórczą. Uprawiała różnorodne rodzaje plastyki: olej, akwarelę, temperę, rysunek, collage, tusz, grafikę i rzeźbę. Prace artystki znajdują się w muzeum częstochowskim oraz w zbiorach prywatnych. Odejście malarki w pełni sił twórczych jest ogromną stratą, ale jej niezwykłe obrazy żyją i przechowują pamięć o wszystkich pokoleniach jej artystycznych przodków. Jerzy Ziemowit Mikołajtis napisał o sztuce Janiny Plucińskiej: "Stoimy przed sztuką osobliwą i spontaniczną. Twórczość Janiny Plucińskiej-Zembrzuskiej nie da się wtłoczyć w ramy określonej konwencji..." Głównym tematem prac artystki jest człowiek i jego stany uczuciowe (cykle: "Żałobnice", "Golgota", "Stan wojenny" itp.).

Sztuka Janiny Plucińskiej należy już do naszej epoki, ale jest jednocześnie kontynuacją starej "szkoły częstochowskiej". Ponadto niektóre z jej serii, na przykład "Stan wojenny" - to też już na szczęście historia, zabytki tragicznej przeszłości. Tak jak tragiczne było życie artystki, któremu usiłowała stawić czoła.

Być może ten skromny szkic przyczyni się do upamiętnienia dorobku artystycznego rodu Fertnerów i "szkoły częstochowskiej" w ogóle, a także spowoduje zainteresowanie badaczy tym mało dotąd eksploatowanym w historii sztuki zagadnieniem.

Zrodlo : Ród Fertnerów i "szkoła częstochowska",
Spotkania z Zabytkami, nr 7/1992, str. 37
www.annaklejzerowicz.pl/publicystyka_rodfertnerow.html
______________
AF

Poniedziałek 2 listopada 1914 r. Pogoda dzisiaj śliczna.

Poniedziałek 2 listopada 1914 r. Pogoda dzisiaj śliczna. Mama była z rana w kościele i dała za dusze zmarłe pieniędzy. Wczoraj było wszystkich świętych i dosyć było zimno. Ada była, przyniosła mi "Młodzi w 5-ciu częściach świata" El. Bertheta i "Sfinks lodowy: J. Vernego. Ada dała mamie 3 ruble dla mnie na palto. Prawdopodobnie będę je mieć w tym tygodniu. Niemcy wrócili z pod Warszawy ponieśli tam podobno klęskę, Ruscy wysadzili w powietrze wojska niemieckie. W Często- chowie nędza aż piszczy. Wszystko drogie dwa razy jak dawniej.Dzisiaj była u mnie Hela Pabichowska po południu.

Wróżka francuska p. de Thebes przepowiedziała, że wojna skończy się za dwa miesiące 15 stycznia 1915 r.

godzina po 3-ej 15 minut.

Log in to comment

Czwartek 29 października 1914 r . Dzisiaj rano zbierali po ulicach mężczyzn do sypania okopów.

Czwartek 29 października 1914 r . Dzisiaj rano zbierali po ulicach mężczyzn do sypania okopów. Było to bardzo zabawne mama mi o tem opowiadała. Idzie, np. kilku młodzieńców. Wczas woła niemiecki oficer "Halt". I zawraca ich ku magistratowi. Oni się tłumaczą, ale to na nic nie pozwala i zabierają. Dalej znów szedł stary żyd z workiem na plecach i jego zabierają. Przyszli do iglarni, ale tu już wiedzieli, maniek właśnie był w kantorze to się schował  czem prędzej za szafę. Nie zauważyli go o umknął do ogrodu. Teraz nie ma żadnego mężczyzny na ulicy - pochowali się. O godzinie pół do 4-ej wysadzili most kolei żelaznej od Sosnowca, bo teraz właśnie są ruscy, idą ku Częstochowie. Wczoraj widzieliśmy 5 areoplanów. Jeden szczególny dwupłatowiec z czarnymi krzyżami na skrzydłach leciał dość nisko nad rzeźnią. Zdawało nam się, że napewno rzuci bombę.

Log in to comment

Wtorek 27 października W niedzielę z Jadzią od Doktorów byłam zobaczyć most zburzony

Wtorek 27 października W niedzielę  z Jadzią od Doktorów byłam zobaczyć most zburzony przez rosjan na odchodnym. Straszny ! cały żelazny wzniesiony ku górze, robił wrażenie jakiegoś potwora, który, zamierza skoczyć na zdobycz. Wszędzie, na ulicy, w domu, gdzie tylko stanie kupka ludzi mówią o wojnie. Najwięcej w domu postępami wojny interesuje się ojciec. Z Olesiem, z mamą, z Józkiem i ze mną ciągle mówi tylko o tem. Oleś powiedział miedzy innemi o rozmowie z ojcem: "Wojna europejska trwać może cały 1915 rok. Wtedy zapanuje cholera i różne choroby, nakoniec wybuchną międzynarodowe rewolucje, wszystkich cesarzy i władców mogą wziąć diabli i utworzy się Europejska Republika. Nie obejdzie się. bez duży ofiar z ludzi".  Goniec pisze, że w rosyjskich gazetach donoszą, że jeśli zwycięży Rosja  odbędzie się rozbrojenie Europy.

Po obiedzie wyszłam z Heleną Jędrzejewską Lotka Gutze i małą Konia przejść się. Spotkaliśmy Tadka Białkowskiego którego mi Hela przedstawiła. Z Zosia Dobrowolską rzadko się widuję. Umyłam dzisiaj w kuchni podłogę - dałam mamie do czytania "Precz z orężem" Berty baronowej Luttner, która mama czytuje co wieczór i wszystkim się niezmiernie podoba.  Ja czytam różne przeczytane książki. Józek przychodzi co wieczór.

w pół do 5-ej, za 5 minut wieczorem

Log in to comment

Fertnerowie. Część 1. Pan R.

Rozmowa z ojcem Nikodemem na Jasnej Górze, we wrześniu tego roku przewróciła moja wiedzę na temat początków życia Fertnerów w Częstochowie. Czuję się w obowiązku rozpoczęcia opowieści o rodzinie niezwykłej, mojej, ciągle dla mnie tajemniczej. Wszelkie znaki zapytania  wymuszają kolejne kroki, skłaniają do myśli namiętnej, by zapuścić się w podziemia Klasztoru za przyzwoleniem mnichów i otworzyć stare księgi, skoroszyty i pudła z dokumentami.

Chciałabym otworzyć skrzynie zamknięte na wielkie kłódki. Pragnę pokryć się kurzem i zniknąć na pewien czas dla świata. Niewiedza jest udręką dla człowieka, który wie za dużo, a za mało by odpocząć i zatrzymać się w poszukiwaniach.

Czytaj więcej: Fertnerowie. Część 1. Pan R.
Log in to comment

Andrzej Kuśnierczyk Avatar
Andrzej Kuśnierczyk odpowiedział w temacie: #15795 6 lata 2 miesiąc temu
Fascynująca opowieść!
Teresa Cybulska Avatar
Teresa Cybulska odpowiedział w temacie: #15801 6 lata 2 miesiąc temu
Bardzo ciekawa opowieść. Borowno-M 1830 a.16 ślub Józefa Fertnera z Anną Koch.
Anna Fukushima Avatar
Anna Fukushima odpowiedział w temacie: #15803 6 lata 2 miesiąc temu
Pani Marzeno,

Niezwykle ciekawa historia, swietnie przedstawiona. Czekam niecierpliwie na dalszy ciag.

Ponizej notatka dot. Karola Fertnera.
Zrodlo: www.jasnagora.com/wydarzenie-5335

(...)na szczególne podkreślenie zasługuje działalność pochodzącego ze Śląska Karola Fertnera (1803-1879). W środowisku częstochowskim znany był jako wokalista (początkowo dyszkantysta, później tenor) i multiinstrumentalista o ponadprzeciętnych umiejętnościach gry na różnych instrumentach (skrzypce, altówka, flet, klarnet, trąbka, organy), a przede wszystkim z aktywnej i owocnej pracy pedagogicznej. Warto podkreślić, iż w latach 1826-1846 prowadził nawet założoną przez siebie prywatną bursę muzyczną. Był ponadto skryptorem (przepisywał m.in. dzieła J. Haydna, J. Elsnera i W. Raszka), a także kompozytorem. Dodajmy, jednym z nielicznych w środowisku jasnogórskim w 2 poł. XIX w.
______________________
AF
Marzena Kołodziejczyk Avatar
Marzena Kołodziejczyk odpowiedział w temacie: #15805 6 lata 2 miesiąc temu
Dziękuję. Oklaski na początek są zachętą, ale proszę o uwagi, szczególnie cenie sobie Pana wiedzę. "Czesi i Polacy" zamieszczony w "Korzeniach" jest niezwykle inspirujący, mam ochotę na legendy i bajki, o których Pan wspomina. Prawdę mówiąc wielokulturowość mnie zafascynowała. Po genealogii jak starczy sił w życiu.... No i drugi artykuł "Ciągłość i zmiana.Mieszkańcy Nowej Częstochowy w świetle dokumentów z lat 1824-1864"-d o s k o n a ł y. Będę niedokładna w mojej opowieści, czasem poproszę o sprostowanie błędu niewybaczalnego. Co można proszę przemilczeć i obdarzyć uśmiechem. Np wszystkie gdybania. Dziękuję za życzliwość.
Marzena Kołodziejczyk Avatar
Marzena Kołodziejczyk odpowiedział w temacie: #15806 6 lata 2 miesiąc temu
Bardzo dziękuję za informację o metryce. Ja nie wiem, czy znajdę sama. Prawdę mówiąc nie wychodzi mi odszukiwanie metryk na familysearch. Ciągle kuleje moja sprawność. Od P. Piotra dostałam drzewko, wiem, że wszystko poparł metrykami, więc.... jest dużo do zrobienia. Ciekawe co jest napisane o rodzicach Josepha, czyli Franzu Pfartnerze. Muszę dotrzeć do jego profesji.
M.
Marzena Kołodziejczyk Avatar
Marzena Kołodziejczyk odpowiedział w temacie: #15807 6 lata 2 miesiąc temu

Anna Fukushima napisał: Pani Marzeno,

Niezwykle ciekawa historia, swietnie przedstawiona. Czekam niecierpliwie na dalszy ciag.

Ponizej notatka dot. Karola Fertnera.
Zrodlo: www.jasnagora.com/wydarzenie-5335

(...)na szczególne podkreślenie zasługuje działalność pochodzącego ze Śląska Karola Fertnera (1803-1879). W środowisku częstochowskim znany był jako wokalista (początkowo dyszkantysta, później tenor) i multiinstrumentalista ...

Pani Anno,
Ta informacja pobudziła mnie do działania. Oczywiście była tylko sygnałem do podjęcia działań. W ten sposób dotarłam na Jasną Górę!!W historii Karola jest jeden bardzo ciekawy wątek, który bez gazet będzie trudny do zbadania. Opiszę za chwilę proszę o cierpliwość. Ten wątek ujawnił się we wrześniu i jest zapotrzebowanie na jego zgłębienie. Dotyczy prowadzenia szkoły muzycznej z bursą dla młodzieży.Na informacje czekają dwie osoby zainteresowane postacią Karola- Ojciec Nikodem i P.Remigiusz Pośpiech, profesor Uniwersytetu Opolskiego i Wrocławskiego, przewodniczący Zespołu Naukowo-Redakcyjnego Jasnogórskich Muzykaliów.:) To w wielkim skrócie, by pokazać, jakimi ścieżkami krąży zainteresowanie osobą Karola Fertnera.Bardzo dziekuję za wszystko.

Piotr Gerasch Avatar
Piotr Gerasch odpowiedział w temacie: #15808 6 lata 2 miesiąc temu
Akt znajduje się pod linkiem: familysearch.org/pal:/MM9.3.1/TH-266-123...,362754601,362255401

Ciekawostka z aktu, że Józef jest płóciennikiem, o rodzicach jedynie tyle: syn Franciszka i Magdaleny z Effenbergów (właśc. Effenbergerów). Dla mnie ten akt niezwykle cenny, ponieważ wskazuje na nieznane mi jeszcze miejsce osadnictwa: Pustkowie Dziadowiec. No i jest podpis Józefa: Joseph Pfertner

Tu akt ślubu siostry Anny i wyraźne wskazanie Wittenbergi jako miejsca pochodzenia...
familysearch.org/pal:/MM9.3.1/TH-266-123...,362754601,362255401

No i wzmianka o zamieszkaniu Józefa Fertnera w Starej Częstochowie

Jest i akt urodzenia Antoniny z 1831:
familysearch.org/pal:/MM9.3.1/TH-266-110...,362754601,362566401

pozdrawiam
Piotr
Przemysław Majchrzak Avatar
Przemysław Majchrzak odpowiedział w temacie: #15810 6 lata 2 miesiąc temu
31 października Poczta Polska wydaje znaczek pocztowy z Antonim Fertnerem.

www.kzp.pl/index.php?artykul=nws-n36-n3626

Przemek
Marzena Kołodziejczyk Avatar
Marzena Kołodziejczyk odpowiedział w temacie: #15814 6 lata 2 miesiąc temu
Dziękuję, przeczytałam,nie widzę podpisu Josepha pod aktem ślubu, w akcie urodzenia Antoniny wpisano, że nie umie pisać. Joseph umarł niebawem,
dla mnie ważniejszy jest Karol, jest twórcą rodu.Szkoda,że nie ma informacji o Franciszku /Franzu/.A czy jest metryka ślubu Karola ? Miał dwie żony... :)
Halina Klimza Avatar
Halina Klimza odpowiedział w temacie: #15891 6 lata 2 miesiąc temu
Piękna opowieść, wszyscy chyba będą śledzić dalsze losy Fertnerów...
Piotr Gerasch Avatar
Piotr Gerasch odpowiedział w temacie: #15899 6 lata 2 miesiąc temu

Marzena Kołodziejczyk napisał: A czy jest metryka ślubu Karola ? Miał dwie żony... :)


Akt ślubu Karola z Marianną Słocińską (nr 52):
familysearch.org/pal:/MM9.3.1/TH-266-116...,362234901,362438801

oraz z Katarzyną z Fijałkowskich (nr 34):
familysearch.org/pal:/MM9.3.1/TH-266-116...,362234901,362438801

a podpis Fertnera na tamtych aktach - jest. Powolutku i się znajdzie ;)

Piotr
Teresa Cybulska Avatar
Teresa Cybulska odpowiedział w temacie: #15904 6 lata 2 miesiąc temu
Na metryki.genealodzy.pl Borowno M-1830 jest wyrazny podpis Józefa Fertnera.
Marzena Kołodziejczyk Avatar
Marzena Kołodziejczyk odpowiedział w temacie: #15911 6 lata 2 miesiąc temu
Bardzo dziękuję za pomoc na familysearch.Ustalenie tożsamości na podstawie metryk jest niezbędne w przypadku Karola Fertnera. Dlaczego? Dlatego, że jego syn urodzony w 1829 też miał na imię Karol.
Mam wątpliwości co do daty zgonu Karola-ojca kapelisty umieszczonej w informacjach jasnogorskich.Pragnę ostatecznie rozdzielić te dwie postacie- kapelistę od miedziorytnika. Myślę, że akty kolejne ustalą daty dla każdego z nich. A ja będę musiała poprosić o poprawkę danych osobowych. Być może :) Wracam do pisania i dziękuję za współpracę i pomoc.Marzena
Piotr Gerasch Avatar
Piotr Gerasch odpowiedział w temacie: #15925 6 lata 2 miesiąc temu

Marzena Kołodziejczyk napisał: Mam wątpliwości co do daty zgonu Karola-ojca kapelisty umieszczonej w informacjach jasnogorskich.Pragnę ostatecznie rozdzielić te dwie postacie- kapelistę od miedziorytnika.


Ja nie mam najmniejszych wątpliwości co do dat śmierci Fertnerów. Karol senior dokonał żywota w Nowej Częstochowie, 18 kwietnia 1871 r. W akcie zapisano błędnie, że pochodził z Ołomuńca, ale jest adnotacja o rodzicach: Franciszku i Mariannie (sic! znów błąd, to 2. żona) z Efenbergerów.
familysearch.org/pal:/MM9.3.1/TH-267-111...,362234901,362329501

Karol junior zmarł 11 stycznia 1879 r. również w Nowej Częstochowie. Zgon zgłaszał jego przyrodni brat Jan (Józef) Fertner.
familysearch.org/pal:/MM9.3.1/TH-267-124...,362234901,362339301

pozdrawiam
Piotr
Marzena Kołodziejczyk Avatar
Marzena Kołodziejczyk odpowiedział w temacie: #15927 6 lata 2 miesiąc temu
Ja nie mam najmniejszych wątpliwości co do dat śmierci Fertnerów. Karol senior dokonał żywota w Nowej Częstochowie, 18 kwietnia 1871 r.

Karol junior zmarł 11 stycznia 1879 r. również w Nowej Częstochowie.

Dobra, konkretna wiadomość. W tekstach jasnogórskich jest data zgonu dla kapelisty seniora 1879. Maja błąd, ale ksiądz dopuszczał niedokładność autora, ktory tworzył biografie kilkuset muzyków na przestrzeni 400 lat. Wiadomość istotna, by rozdzielić dwóch panów Karolów. Cieszę się bardzo,że to co mnie dręczyło zostało ustalone. P.Piotrze wszystko opiszę, to fantastyczne dzieje rodu Fertnerów. Katarzyna zmarla w Warszawie, jej grobowiec odszukalam na Powązkach.Jest pochowana z córką, po mężu Lange, wydaje mi się, że to nazwisko przyjechało z Częstochowy i kojarzę je z tkaczami lub płóciennikami/ na później/.

Pozdrawiam
Marzena

Czwartek 22 października 1914 roku. W tutejszych gazetach piszą ciągle o zwycięstwach

Czwartek 22 października 1914 roku. W tutejszych gazetach piszą ciągle o zwycięstwach Niemców, ani jeden atak żeby nie był odparty, wszędzie zdobywają. Piszą o ciągłych porażkach rosjan, a swoich ani słowa.

W niedzielę była Ada i przyniosła mi "Ciekawe obrazy z życia ludów" J. Popławskiego i "Pobyt w pustyni" Meyne Rejda. Zosia pożyczyła mi "Szamana Inkasów" C. Normanda, Zosia Czerwińska "Starohorski filozof" Szmilowskiego. Obie książki - prześliczne. Józek codzień przychodzi do domu. Oleś tylko w niedzielę. Palta i kapelusza jeszcze nie mam. Pani Słowikowska założyła przy gimnazjum wykłady dla uczennic. Ja nie chodzę. Bo i po co? Uczę się troszkę w domu z polecenia Ady. Przyjechał na urlop Teofil Urzędowski jest podobno podoficerem. Zygmunt chwalił się "że brat był 5 razy w boju".

Był 15 października dzień kokardki na rzecz Polskich Legionów, sporo zebrano pieniędzy. Strzelcy żyją z tego co im ofiarują. Ada opowiadała, że ojciec pani Okuszko, pan Głuchowski mówi, że niektórzy przynoszą srebra, biżuterię, bieliznę, ręczniki, i.t.p.

Pan Gołuchowski jest komisarzem na Częstochowę strzelców.

Dopisuje to w piątek 23 X 1914 Po 4-tej 15 minut.

Log in to comment

Niedziela 11 października. Wojna się ciągnie

Niedziela 11 października. Wojna się ciągnie, przebąkują coś o rezultatach po dwuch tygodniach. – Pisze tak dawno a jeszcze nie opisałam naszego mieszkania. Mieszkamy naturalnie w Częstochowie, Rzeźnia miejska skrzynka No 50. Mamy oddzielny domek zaraz prawie przy bramie ocieniony od ulicy akacjami. Składa się z sieni kuchni i dość dużego pokoju. Wszedłszy do sieni - na prawo – kuchnia, a prosto – pokój. Pokój ma trzy okna wychodzące na podwórko, obszerne wybrukowane, są trzy trawniki i jeden pod oknami zasadzony mnóstwem akacyjek. W pokoju stoją cztery łóżka, dwa drewniane mamy i moje i dwa żelazne Olesia i dziecinne, komoda ogromna nad nią obraz M.B.Cz. z lampką, szafa obok mego łóżka, kosz Ady i pośrodku stół z czterema krzesełkami. Ogromny piec kaflowy przy ścianie lustro, zegar i lanszaft z widokiem z nad morza, oraz pozapełniane szuflady – dopełniają umeblowanie. – Urodziłam się w Radoszewicy gub. Piotrkowskiej, na wsi w roku 1901, 6 kwietnia w wielką sobotę rano o 6-ej. Rodzina nasza składa się z 9-ciu osób: ojca Jana Słomki i mamy Wiktorii z Ziętalów oraz 7 dzieci  najstarsza jest Władysława (Ada) 25 lat i ja 14 lat w kwietniu 1915 i pięciu synów Aleksander 20 lat, Marian lat 18, Józef lat 16, Kazimierz 12 l i Tadeusz lat 9. Żadne imiona, nieprawdaż? Ojciec jest ogrodnikiem i portierem bierze 25 rb miesięcznie. Pensja nie tęga, lecz mama bierze ogrody w dzierżawę i handluje. Oleś jest w składzie aptecznym Poplowskiego, Ada ferblanką na Rakowie u.p. Okuszków, Józio w składzie Klimkiewicza, ja na pensji (obecnie w domu), a reszta w domu. Czy dość napisałam przez pół godziny.

Za 15 m. 5-ta po poł.

Log in to comment

Poniedziałek 5 października. Nie mam zimowego palta i do kościoła nie mogę chodzić

Poniedziałek 5 października. Nie mam zimowego palta i do kościoła nie mogę chodzić bo już zimno. Ada wczoraj była, w czwartek przyniosła wstawkę zaczętą na filcu i wyszywałam dalej sama.

Przyjechało do Częstochowy kilkudziesięciu strzelców polskich, którzy zbierają ochotników do legionów. Przyjechał też Wacław Sieroszewski powieściopisarz i ma odczyty. Oleś przyniósł wczoraj urzędowy dziennik strzelecki w którym są odezwy do ludności żeby szli do ochotników "Chcemy zbawić Ojczyznę wyzwolić i bić Moskala, wierzymy nasz sprzymierzeniec - Austria" prawi owa odezwa. "Bardzo dobrze" - mówi Oleś, "chcecie wyzwolić ojczyznę, lecz po co to trzymać z Niemcem?" (Austrię nazywają służką Niemiec). - "Niemiec odwieczny nasz wróg. Jeżeli macie zamiar domagać się na Kongresie praw w Wojsku Polskim, to trzeba nie trzymać z jedynym wrogiem całej słowiańszczyzny - Prusem, przeciw Rusowi, trzeba starać się wygnać obu wrogów". Ja mówię zwycięży Rosja. Wszyscy już znienawidzili Niemców, gdyż strasznie grabią i niszczą.

teraz jest za 5 m. 12 w południe idę na obiad.

Log in to comment

Sobota 3 października 1914 r. Spokojnie, Żywność bardzo droga.

Sobota 3 października 1914 r. Spokojnie, Żywność bardzo droga. Barak soli. Jest sól zupełnie czarna po 5 groszy i 12 groszy. Ja zamiast zmizernieć utyłam, twarz mam szeroką jak donica- tak twierdzą w domu. - Ada była u nas w czwartek 1 października przyniosła mi  "Na oceanie Antarktycznym" A.de Gerlache i "Walka Północy z Południem" Jul. Vernego.

Mama zgasiła lampę i nie mogę pisać dalej.

Log in to comment

Anna Fukushima Avatar
Anna Fukushima odpowiedział w temacie: #17091 6 lata 1 tydzień temu
"NOWA REFORMA" z piatku 2 pazdziernika 1914 r., N° 434:

(...) W miastach, wolnych od załóg rosyjskich, odbywa się energicznie werbunek.
Z Częstochowy dowiadujemy się n. p. z „Legionisty Polskiego", iż „werbunek posuwa się szybko naprzód. W lakalu (zajętym po rządowem gimnazyum męskiem) dzień
i noc stoi warta w pełnym rynsztunku strzeleckim.
Mieszkańcy Częstochowy już bez zdziwienia patrzą na naszych Legionistów, rozmyślając nad zmienną koleją losów. Pomimo początkowej obojętności Częstochowian, sprawa nasza zyskuje coraz szersze poparcie. Otrzymujemy już dary w naturze i wyraźną pomoc od miejscowego oddziału Ligi kobiecej."
____________
AF

Wtorek 29 września. Od niedzieli panuje niepogoda.

Wtorek 29 września. Od niedzieli panuje niepogoda. Ada miała przyjść w niedzielę i nie przyszła. Wczoraj 28 września 1914r. widzieliśmy 4 areoplany po południu. Zosia doniosła mi "Dla dobra dzieci", dałam jej most westchnień. Wieczorem o g. 7 jechało mnóstwo furmanek podobno z żywnością dla żołnierzy. Siedzę w domu, gimnastykuję się, biegam, skaczę. Utyłam b. znacznie i twarz mam strasznie szeroką. Oleś doradził mi te ćwiczenia, więc wypełniam skwapliwie, bo wszyscy się śmieją, a szczególnie mama. Może schudnę, o co proszę Boga. W nocy było widać ogień (...nieczytelne..) o czem z najrozmaitszymi gestami opowiedziała Urzędowska. Wskoczyła na krzesło i ze straszną miną z rękami podniesionymi krzyczała prawie "Ogień buchał, a bum, ...bum" i rozkładała prędko ręce. Gadała i gestykulowała. To bardzo żywo, naraz wyleciała zobaczywszy męża. Myśmy rozkładając ręce, wołali po wyjściu "Pani Urzędowska!"

Już prawdziwa jesień, dzieci idą spać o 8-mej, a ja i rodzice o 9-ej. Oleś oraz Józio nie przychodzi. Józio znacznie podrósł już odemnie większy, bo dotąd to śmieliśmy się z niego, że taki karzeł. Skończy lat 16, 12 lutego 1915 roku. Zawsze irytował się i mówił "czemu mama taka mała, byłbym większym". co dzień widzimy przechodzące wojsko.

za 25 m. 9 godz.

Log in to comment

Podkategorie