- Szczegóły
- Autor: Jacek Tomczyk
- Kategoria: Spotkania
9.11.2022 r. (środa), o godzinie 17-tej zapraszamy na wykład pani
dr n. med. Hanny Szaflik z d. Winogrodzkiej
Pani doktor tak pisze o swoim wystąpieniu:
Dzieje Częstochowy są nierozerwalnie związane z zespołem klasztornym zakonu paulinów na Jasnej Górze, do którego od wieków licznie pielgrzymowali wierni. Ale Częstochowa to także ludzie tutaj mieszkający. Tak, jak moja rodzina ze strony mamy, która od stuleci pochodzi z Częstochowy. Moi protoplaści, to Kobylańscy i Długokęccy żyjący w Częstochowie w połowie XVIII wieku, potem Kapalscy i Przypkowscy, następnie Obrączkowie i kolejno Winogrodzcy, którzy co prawda pochodzą z Podhajec koło Lwowa, ale w Częstochowie mieszkają już prawie 80 lat.
Moja rodzina nie ma korzeni arystokratycznych, poza jedną linią Przypkowskich, moi przodkowie to najczęściej obywatele miast i miasteczek, rzemieślnicy, ogrodnicy, również młynarze i rolnicy, a także drobna szlachta zagrodowa. Tak więc nie było specjalnych opracowań ich genealogii w herbarzach i specjalnych księgach. Trzeba było mrówczą pracą odnajdować po kolei akty notarialne ich dotyczące i mozolnie składać całość.
Z zawodu jestem doktorem medycyny, natomiast genealogią zajmuję się od ponad 10 lat. Impulsem do poszukiwań moich dalszych przodków było odnalezienie ponad stuletnich dokumentów rodzinnych w likwidowanym mieszkaniu po zmarłych rodzicach Marii i Henryku Winogrodzkich. Z czasem ta praca stała się moim nie tyle hobby, co uzależnieniem.
Zapraszam na wykład, jestem przekonana, że w Częstochowie znajdują się genealogiczni pasjonaci, od których dużo się nauczę i z którymi będę toczyć ożywione rozmowy.
Spotykamy się jak zawsze w Pałacu Ślubów
Częstochowa, ul. Focha 19/21, Sala Błękitna
- Szczegóły
- Autor: Jacek Tomczyk
- Kategoria: Spotkania
W środę 12 października zaopaszamy na kolejny wykład naszej koleżanki pani dr Barbary Furs. Spotykamy się jak zawsze o 17-tej w Pałacu Ślubów na ulicy Focha Sala Błękitna
Dr Barbara Furs – członek TGZCz od kilkunastu lat , zamierza przedstawić wieloletnią historię poszukiwań korzeni dziadka ojczystego swojego męża, ściślej linii matki dziadka - czyli Florentyny z Jabłońskich Fursowej. Przystępując do badań, biorąc pod uwage fakt, że wśród antenatów dziadka nie było żadnych znanych postaci ( przynajmniej o takich nic nie było wiadomo), a sama rodzina niczym szczególnym się nie wyróżniała, prelegentka nie spodziewała się znaleźć wiele więcej ponad ustalenie imion i nazwisk oraz dat urodzin, ślubów i zgonów przodków. W miarę postępu badań , całkiem nieoczekiwanie, udało się odnaleźć sporo informacji o jednym z nich – 4xpradziadku Pawle Rohlandzie, urodzonym w 1 połowie XVIII w., a zmarłym w drugim dziesiątku XIX w. (!), , czerpanych m. in. z XVIII-wiecznych źródeł. Na ich podstawie można było ustalić profesję, a także stan majątkowy pra…dziadka Na dodatek badaczka, prowadząc niemal detektywistyczne dochodzenie, odkryła oryginalny, XIX w. nagrobek pra..dziadka, stojący sobie do chwili obecnej na wiejskim cmentarzu oraz jego portret, namalowany prawdopodobnie w końcu XVIII w., a przechowywany w magazynie muzealnym. Niejako przy okazji odnalazł się też szerzej znany ( m.in. z biografii w Polskim Słowniku Biograficznym) członek bocznej linii - w postaci generała z powstania listopadowego, o którym nikt w rodzinie nie wiedział i nie słyszał. O tym wszystkim opowie prelegentka na październikowym spotkaniu, mając nadzieję, że swoją opowieścią zachęci słuchających do wytrwałości i dociekliwości w poszukiwaniu korzeni rodziny.
- Szczegóły
- Autor: Jacek Tomczyk
- Kategoria: Spotkania
- Szczegóły
- Autor: Jacek Tomczyk
- Kategoria: Spotkania
Po prawie dwu i pół roku przerwy spowodowanej Covidem postanowiliśmy wznowić nasze spotkania. Będziemy się jak zawsze spotykać w drugie środy miesiąca w Pałacu Ślubów.
I tak:
- 14 września mamy zaproszenie do Archiwum Państwowego gdzie Pani Ewa Dubaj opowie nam o nowych nabytkach w archiwum.
- 12 października nasza koleżanka dr Barbara Furs opowie nam o poszukiwaniach kolejnych przodków.
- 9 listopada Pani dr Hanna Winodrodzka-Szaflik przedstawi nam genealogię rodziny Winogrodzkich.
- 14 grudnia Kolega Marek Rokosa o swojej nowej książce w której opisuje dzieje hutników z okolic Truskolasów i Panek.
Więcej o spotkaniach napiszemy później.
- Szczegóły
- Autor: Jacek Tomczyk
- Kategoria: 100 lat temu w Częstochowie
Dnia 17 kwietnia 1922
Drugi dzień Świąt Wielkiej Nocy.
Pogoda od Palmowej Niedzieli prawdziwie wiosenna. Ciepłem i światłem przepojone powietrze, pączki nabrzmiałe lada chwila rozwiną się - dziwnie szybko postępuje rozwój roślinności. Częstochowianie w wiosennych i letnich strojach defilują po ulicach – tylko ja niestety – nie kupiłam sobie kapelusza i nie mogę nigdzie wyjść. Dziś byłam co prawda w kościele – ale pozatem nigdzie. Wczorajszy dzień spędziłam w domu streszczając program rachunków dla pani Jadwigi Popielowej. Dziś chciała bym, a nawet muszę iść do p. Jadwigi zwrócić jej programy i udać się z p. Rękasówną na odczyt. Muszę iść w mojej czapie w której wyglądam jak Kniagini Kurczewiczowa. Do Lipicz jadę jutro i chcę wstąpić do Guty. Nie pojechałam zaś do Lipicza dotąd z tego względu, że chciałam być na panny Wandy Rosenbaum i zresztą nie chcę być w Lipiczu długo by mi się nie sprzykrzyć jak podczas Świąt Bożego Narodzenia. Tyle mi nadokuczali że aż się dziwię – ale nie mam ochoty tam jechać. Może się jednak teraz dobrze bawić? Zobaczymy! Zdaje mi się, że Ada ciągle o mnie myśli, bo mnie dziwnie niepokoi, jakbym co złego zrobiła. Naprawdę to wolała bym wcale nie jechać i może bym to zrobiła, cóż kiedy napisałam już do Grety, że do niej przyjadę - a muszę dotrzymywać obietnicy. Na szczęście składaliśmy się po 2 tys. i mieliśmy szynkę 6 funtową i cielęcinę z przodka, i ciasto, choć nie słodkie i nie tłuste. Szynka kosztuje obecnie 360 do 440, a mięso 230, ale już nas nic nie dziwi bo oswoiliśmy się z drożyzną. Miało wszystko stanieć po daninie Michalskiego – tymczasem odwrotnie zdrożało. A co dalej? Ech, chyba lepiej będzie, wierzę w to niezłomnie. Z dniem ósmego bm. złożyłam podanie o przeniesienie mnie do Warszawy jako nauczyciela ale nie wiem co z tego będzie bo podobno nie ma miejsc w Warszawie. Co ja mam zrobić, o... ( nie wiem do kogo zawołać) O Boże? Smutne, ale prawdziwe sprawdzam prawdziwość sentencji.
- Szczegóły
- Autor: Jacek Tomczyk
- Kategoria: 100 lat temu w Częstochowie
Dnia 6 kwietnia 1922
Minęło właśnie 21 lat od tej chwili gdy na świat przyszła pewna bardzo miła osóbka – autorka niniejszego dzienniczka. A więc osiem lat mija kiedy zrodził się ów dziennik. Pełnoletnia więc jestem a jeszcze „nie mam starających się” o moją szanowną rękę. Ku zmartwieniu i rozpaczy mamy któraby była niezmiernie …, gdyby by tak córkę z domu – wypchnąć! Mam nadzieję jednak że w krótkim czasie zadośćuczynię życzeniom Mamy i wyjadę – wprawdzie sama – do Warszawy! Dałby Bóg, żebym już mogła rozpocząć studia! Staram się bowiem przenieść do Warszawki najmilszej – najlepiej jako nauczycielka.
Niby to w kalendarzu już wiosna, a tymczasem ro cudna przemienna pogoda, to śnieżyce zimowe, ro podmuchy jesienne, Wiosenko, wiosenko! Cóżeś ty za Pani? Że za Tobą idą, że za Tobą biegną, … myśli stęsknione? Od 20 marca wiosna tak kaprysi. Drzewa nagie, pączki jeszcze nie nabrzmiały, … kiedy się rozwiną? Mokro w ogrodach i niewiele siać można. W domu u nas bieda aż piszczy, długi. długi całą pensję prawie musimy wydawać na zaspokojenie tychże. Aż się życie przykrzy – bo niewiele – bo wiecznie kłótnie na ren temat, i to wcale nie parlamentarne. Smutne to, … smutne! I jak myśli wcale nie wychowawcze to coś okropnego. Żadnych względów uprzejmości – dla siebie. Milusie stosuneczki – że nie warto dłużej pamiętać i uwieczniać w dzienniczku a jednak umieszczam dla przestrogi sobie! I jaszcze raz stwierdzam, że małżeństwo, zakładanie ogniska rodzinnego ma tylko sens wtedy gdy dwoje ludzi łączy takie uczucie, że życia bez siebie nie rozumieją i są pewni że to uczucie opromieni om życie. O takiej miłości marzę – i taką chcę spotkać w życiu. Rozumie teraz doskonale, że życie bez miłości – jałowe. Dziwne zjawisko obserwuję; wiecznie, ustawicznie myślę 0 miłości i przedmiocie tejże. Widocznie to dla mnie przedstawia szczególny interes. No i potem szczera ze sobą – dawniej taka nie byłam – ale jakoś ten dziennik staje się nudnym, to nie ma pojęcia ten, kro go nie czytał, a że czytam go tylko ja – więc choć tyle robię dobrego dla ludności chroniąc od miłości. A jednak chciała bym ja bardzo chciała pokochać. Wracam do życia realnego zbliżają się Święta, zbliża się termin oddania referatów na kursach i repetycjach, oraz koniec roku szkolnego – razem miłe i mocno nieprzyjemne rzeczy. Chciała bym żeby to już było po o żeby to było jeszcze przed faktem. Mam jednak nadzieję , że to jakoś tam pójdzie bo przecież zdałam maturę, a to coś nielada, pozdrowienia dzienniczku – zmykam bo ma referaty Sidra do napisania.