Topic-icon Są akty urodzenia, brak aktów zgonów, małżeństw.

5 miesiąc 3 tygodni temu #36111 przez am (Angelika M)
Witam. Intryguje mnie sytuacja dotycząca osób z XVIII w, początku XIX, parafia Konopiska, Kłobuck, też Częstochowa. W przypadku około połowy urodzonych osób, do których aktów urodzenia docieram, nie znajduję (szukając w internecie na różnych portalach)  dalszych aktów ich dotyczących- ani małżeństw, ani zgonów, czy urodzeń ich dzieci. Szukałam w obrębie Ziemi Częstochowskiej oraz testowo okolic ościennych. Nigdy nie natrafiłam. Sporadycznie pojawia się sytuacja odwrotna (w 1. połowie XVIII w.). Księgi parafialne są zasadniczo w komplecie, indeksy ciągłe. Czy macie może wiedzę, doświadczenie, jaka w praktyce może być tego przyczyna? Czy ludzie ignorowali tak masowo obowiązki administracyjne? Czy może w tamtych czasach nastąpiła jakaś znaczna fala migracji młodych osób? Rozwój przemysłu w miastach datowałbym raczej na późniejsze pokolenie,  i zresztą chyba ludność migrowała do miast okolicznych.  Będę wdzięczna za jakieś podpowiedzi, tropy.
Angelika Marszał
The following user(s) said Thank You: Florian27 (Michał Urbaniak)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

5 miesiąc 3 tygodni temu #36115 przez 6sJ (Stanisław Jegier)
Zindeksowałem kilkadziesiąt tysięcy metryk w tych parafiach i z tego okresu i nie odważyłbym się powiedzieć, że ok. 50% metryk urodzenia nie ma kontynuacji /w skrócie/.
Przy pomocy jakiego narzędzia badawczego doszła  Pani  do takiego wniosku? 
W moim drzewie genealogicznym, dotyczącym  ziemi częstochowskiej, obejmującym kilkaset osób, w gros zapisach występuje ciągłość zdarzeń.
Owszem są sytuacje, że nie ma tej ciągłości, ale wynika to z braku ksiąg /zaginęły/, braku roczników /różne przyczyny/, braku miejsca urodzenia żony /XVIII w./ a przez to brak parafii w której  odbył się ślub, no i szereg innych obiektywnych przyczyn.
No i pomyłki przy wpisywaniu nazwisk przez księży oraz przy  indeksowaniu /na ten temat jest już bardzo dużo postów/.
Według mojej oceny śluby były zawsze ewidencjonowane, zgony chyba też ale nie mam żadnych materiałów porównawczych, bo jakie mogą być. Bywały przypadki /rzadkie/, że nie chrzczono dzieci i potem wystawiano akty znania.
Ponadto, każdy z genealogów może podać wiele przykładów, że znaleziono akty po kilku latach.
Pozdrawiam
Stanisław

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

5 miesiąc 3 tygodni temu #36117 przez Florian27 (Michał Urbaniak)
Moje rejony to przede wszystkim Przystajń, tam szukam. Niektórych aktów zgonów czy małżeństw brak, ludzie jakby znikają. Jednak tak jak mówi Pan Stanisław, niekiedy się "odnajdują" po paru latach - w innej parafii czy po bardzo uważnej lekturze indeksów (ostatnio trafiłem na akt zgonu siostry mojego przodka wpisanej pod innym nazwiskiem w księdze w indeksie. Coś mnie tknęło i sprawdziłem akt - okazało się, że trafiłem). 

Natomiast na FS jest dostępny notatnik (raptularz?) administratora Przystajni. Tam znajdują się notatki do niewystawionych czasem aktów ślubu. Znalazłem tam także dwoje dzieci moich przodków, które nawet nie mają aktów urodzenia  (tylko adnotację "umarło"), jak również zgony dzieci, które figurują w księdze urodzeń, ale już zgonów nie odnotowano. 
The following user(s) said Thank You: bisiza (Izabela Biś), kt13209 (Kathryn Thomas)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

5 miesiąc 3 tygodni temu #36119 przez am (Angelika M)
Dziękuję za odpowiedź. Te "50%" to tak szacunkowo, w niektórych małżeństwach mniej, w niektórych więcej. Patrzyłam tylko na akty s.c. moje rodziny sensu largo i szukałam po indeksach, oczywiście próbując dopasowywać i sprawdzając treść aktów, budzących pewne skojarzenia, czy próbując innych, podobnych zapisów, czasami z powodzeniem. W każdym jednak pokoleniu z tego okresu, w przypadku każdego małżeństwa, któremu się przyjrzałam, spora część dzieci znikała, jak to określił Pan Michał. Np. jedno małżeństwo, zawarte w 1766 roku, miało 7 dzieci- co do jednego z nich jest akt małżeństwa z 1801 roku (dalej jednak nie ma już nic- ani aktów zgonu małżonków, ani aktów urodzenia ich dzieci), co do dwóch możliwe akty zgonu z lat 80-tych XVIII w., ale dość wątpliwe- inne parafie, nie zgadza się wiek zmarłych,  choć w ostateczności można przyjąć, że w granicach błędów wystawiających akty,  co do reszty- szukając po indeksach-  cisza. Po tym, jak w następnych latach pojawia się w danym małżeństwie ponownie to samo imię dziecka mogę wnioskować, że gdzieś nastąpił zgon starszego. I tyle.  O takich notatnikach- raptularzach nie słyszałam do tej pory, dziękuję za trop i podpowiedź.
Angelika Marszał      

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

5 miesiąc 3 tygodni temu #36121 przez bisiza (Izabela Biś)
Witam !
Brak aktów małżeństw lub zgonu w parafii, w której przodkowie się urodzili, jest często wynikiem migracji. Nawet nie zdajemy sobie  sprawy jakie odległości potrafili pokonywać nasi przodkowie, żeby się osiedlać w nowych miejscach. Wiązało się to zwykle z profesją jaką wykonywali, małżeństwem lub służbą wojskową.
W moim drzewie mam takie przykłady. Jeden z przodków urodził się w Turawie (obecnie woj.opolskie) z zawodu był mielcarzem. Ślub bierze w Wieruszowie (woj.łódzkie), jego dzieci rodzą się w Pątnowie odległym o ok 50 km od Wieruszowa (także łódzkie). Przodek umiera w Kościelcu (parafia Borowno).
Czy bardziej spektakularny przykład. Przodek, który urodził się w Bochni w drugiej połowie XVIII w. (potomek kolonistów józefińskich), bierze ślub w odległej o ok.600 km Parafii Dolińskiej (dawne województwo stanisławowskie, obecnie Ukraina), Tam rodzą się dzieci (m.in. mój pradziadek). Pradziadek bierze ślub w Starym Samborze odległym o ok 150 km (gdzie osiadł po wojnie polsko-bolszewickiej). Stamtąd migruje niedaleko Łunińca w obwodzie Pińskim (obecnie Białoruś). Tam rodzą się jego dzieci (moja babcia). Po czym zostaje repatriowany z rodziną do Polski i osiada w Siedlcach gdzie umiera. Babcia po ślubie w Siedlcach osiada na "ziemiach odzyskanych" w dawnym woj. jeleniogórskim (kolejna znacząca odległość).
Te przykłady dowodzę jak ogromną pomoc dla genealogów stanowią indeksy metrykalne i wyszukiwarki indeksów. Dzięki nim można odszukać swoich przodków, czasami w bardzo odległych i zaskakujących miejscach :-)

Pozdrawiam wszystkich indeksujących :-)
Iza Biś
The following user(s) said Thank You: kt13209 (Kathryn Thomas)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

5 miesiąc 3 tygodni temu #36123 przez krzysztof0357 (Krzysztof Kucharski)
Pojawienie się w danym małżeństwie tego samego imienia dziecka,nie jest wcale pewnikiem,że poprzednie zmarło.
Też miałem kilka razy takie problemy.Przykładowo: jeden syn ma na imię Jan,a kilka lat później następny to Jan z Dukli . Podobny przypadek - Szymon - i Szymon z Lipnicy. W następnych latach pozostaje już tylko: Jan i Szymon .
W akcie ślubu wpisany jest tylko Jan -  ale który?  - młodszy czy starszy .
Jak pisze Pani Izabela,często nas coś zaskakuje,i albo przypadkowo,lub dzięki wskazówkom od innych osób,znajdujemy informację w miejscach o których wcześniej nie myśleliśmy.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Czas generowania strony: 0.397 s.