Dzień dobry, Pani Danuto!
Cieszę się, że byłam pomocna i że Pani może już sięgać w coraz dalsze lata. Mnie ogromną satysfakcję sprawia odnajdywanie metryk. Ma Pani rację, genealogia „wciąga” do tego stopnia, że zapomina się o śnie, o jedzeniu, o wyjściu na spacer.
A teraz napiszę, jak odnalazłam interesujące Panią metryki. Kiedyś opracowałam drzewo genealogiczne dla kuzynki mieszkającej za oceanem. Przodkowie jej dziadka, który urodził się w Częstochowie, pochodzili ze wsi Iwanowice. Parafią dla tej wsi był Kłobuck, ale nie mogłam znaleźć wielu metryk. Bardzo mi pomógł „Wykaz miejscowości i parafii” w opracowaniu pana Floriana Hurasa, któremu jestem niezmiernie wdzięczna. Ten wykaz ściągnęłam ze strony TGZC na mój dysk jeszcze przed awarią strony. Ponadto, zawsze korzystam z Google Maps, aby zobaczyć położenie tej miejscowości i spojrzeć na miejscowości sąsiadujące. Zaczęłam szukać więc w sąsiednich miejscowościach i okazało się, że metryki, oprócz Kłobucka, znalazłam w Krzepicach, Dankowie i w Wilkowiecku. Dlatego, w Pani przypadku, szukałam w Krzepicach. Jak napisałam w pierwszym poście, usunęłam dwa wpisy, bo tak się ucieszyłam ze znalezionej pierwotnie metryki Jana, że od razu dokonałam wpisu. Ale to nie był ten Jan Kierat z 1900 roku. W księdze aktów urodzeń było chyba czterech Kieratów. Znalazłam akt małżeństwa i odkryłam, że inne są imiona rodziców. Wpis usunęłam i szukałam dalej. I gdyby nie było tej uwagi na akcie urodzenia Jana Kierata w 1901 r. o jego ślubie z Antoniną Desperak, nie mogłabym być pewna, że to właściwy akt.
Wyszukiwarki w Genetece i na stronie TGZC są bardzo pomocne i trzeba oddać cześć tym osobom, które z benedyktyńską cierpliwością odczytują dane dla nas wszystkich. Ale nie wszystko da się znaleźć w wyszukiwarkach i wtedy pozostaje przeglądanie ksiąg skan po skanie w przypadku metryk łacińskich. Jeśli są to metryki w języku polskim lub rosyjskim, szukam indeksów, spoglądam wcześniej na zakres lat, liczbę stron i wpisuję jakąś możliwą cyfrę, czasem trafiam, czasem nie trafiam i kiedy znajdę indeks, wtedy na kartce zapisuję sobie numer skanu, gdzie zaczyna się indeks nazwisk z danego roku. Jest to bardzo przydatne, kiedy ponownie muszę sprawdzić indeks, poszukując innego, nowego dla mnie nazwiska.
Od początku zastosowałam taki sposób zbierania metryk, że po znalezieniu aktu ściągam kopię na swój dysk twardy, opisuję tę kopię, podając wiele szczegółów i umieszczam w opisanych folderach. Ponadto na kartce rysuję sobie drzewo, zaznaczając, kto od kogo pochodzi, bo zgubiłabym się, polegając tylko na zebranych metrykach.
Zdarzyło mi się, że mimo kilkukrotnego przeglądania ksiąg nie znalazłam metryki, bo jej nie ma. Pisał też o tym prof. Rafał Molencki na forum.
Myślę, że byłoby dobrze, aby ktoś podjął się opracowania dla początkujących genealogów, wskazując, jak systematyzować internetowe materiały. Ja takowych opracowań nie spotkalam w Internecie. Znalazłam natomiast informacje o zalożeniu oddzielnych teczek, w których przechowujemy papierowe dokumenty, zdjęcia, pamiątki rodzinne itd.
Przepraszam, że tak drobiazgowo odpowiadam na Pani pytanie, ale może coś z tych informacji się przyda. Rozpoczynając moje poszukiwania genealogiczne, przeglądałam fora na stronach towarzystw genealogicznych i uczyłam się. Korzystałam z dostępnego pisma dla genealogów „More Maiorum”, kupiłam parę książek, ściągałam z Internetu poradniki, słowniczki itp.
I trzeba mieć trochę wolnego czasu i dużo cierpliwości, czego Pani życzę serdecznie
Alicja B.