Topic-icon Akt adopcji - tłumaczenie

6 miesiąc 2 tygodni temu #39752 przez Radosław Jamróz
Czy mógłby mi ktoś pomóc dokładnie zrozumieć ten akt adopcji. Moja prababka Justyna Mokrij miała nieślubną córkę Julię, którą urodziła w 1898. Wydaje mi się, że ponieważ nie była w związku małżeńskim z moim pradziadkiem Marcinem Kuziów, więc nie odnotowano ojca w księdze urodzeń. W 1922 nastąpiło adoptowanie, czy uznanie tej córki.
Chodzi o pismo w cyrylicy z treścią łacińską, którą wpisano do aktu urodzenia.
Załączniki:

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

6 miesiąc 1 tydzień temu #39753 przez Rafał Molencki
Tekst cyrylicą jest po ukraińsku, bo to pismo Konsystorza Metropolitalnego Obrządku Greckokatolickiego we Lwowie z 29 VIII 1922 polecający urzędowi parafialnemu w Łuce Małej (woj. tarnopolskie) dopisać w księdze urodzin dla wsi Faszczówka ( dir.icm.edu.pl/pl/Slownik_geograficzny/Tom_II/374 ) przy chrzcie Julii Mokrij, że sąd rejonowy w Krakowie 22 II 1922 zatwierdził umowę adopcji  pomiędzy Marcinem Kuziowem, s. Andrzeja i Katarzyny Dominów, urodzonym w Kokoszyńcach 25 II 1878 i Julią Mokrij; na mocy tej umowy Marcin Kuziów adoptował Julię i zgodnie z tą umową adoptowana w przyszłosci powinna używać nazwiska rodowego Kuziów.
A z aktu parafii małołuckiej wynika, że Julia była córką z nieprawego łoża Justyny, miejscowej chłopki, córki Wasyla (Bazylego) Mokrija i Eufemii z d. Lipnej, rolników z niewyraźnie zapisanej miejscowości w powiecie skałackim. W ostatniej rubryce chrzestni, też włościanie.

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

6 miesiąc 1 tydzień temu #39754 przez Radosław Jamróz
Serdecznie dziękuję za dokładne wytłumaczenie. Czy mogło właśnie tak być, że to była faktycznie ich córka, ale ponieważ nie byli w związku małżeńskim to Marcina Kuziów nie można było wpisać od razu do aktu? Bo po co miałby adoptować dorosłą kobietę, gdy miała 24 lata? Wydaje mi się, że chciała mieć porządek w dokumentach - może, gdy chciała wyjść za mąż. 

Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję!
Radosław Jamróz

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

6 miesiąc 1 tydzień temu #39756 przez Rafał Molencki
Ma Pan rację, że pewnie Julia szykowała się do ślubu. Ale moim zdaniem, gdyby Marcin był jej biologicznym ojcem, po prostu uznałby ten fakt i wpisano by to do księgi chrztów, bez przeprowadzania sądowej adopcji.
W mojej rodzinie miały miejsce trzy trochę podobne, ale jednak też różne sytuacje. W 1865 13-latka urodziła córkę "z nieprawego łoża", ale w księdze chrztów jest dopisek w samym akcie (nie na marginesie), że ojciec uznaje to dziecko za swoje, a kiedy matka ukończyła 14 lat, natychmiast ożenił się z nią i córka w dorosłym życiu oczywiście używała jego nazwiska.
W 1887 ochrzczono dziewczynkę urodzoną 7 lat po ślubie pod nazwiskiem panieńskim zamężnej matki. Jej wcześniejsze i późniejsze rodzeństwo miało wpisane w księgach nazwisko ojca. Kiedy dziewczynka miała 19 lat w 1906, doprowadziła do tego, że konsystorz metropolitalny i arcybiskup krakowski nakazali, aby w księdze chrztów dokonać korekty: przekreślić zapis "z nieprawego łoża" i dopisać w pustej rubryce (nieżyjącego od roku) ojca. Przypuszczam, że wcześniej mogło dojść do pomyłki, zwłaszcza że dziecko zostało ochrzczone w kaplicy przyszpitalnej, a nie w parafii rodziców. Sprawa wyszła dopiero po latach po śmierci ojca zapewne w związku z postępowaniem spadkowym.
Wreszcie przyrodnia siostra mojej mamy, której ojciec zmarł podczas wojny polsko-bolszewickiej, przez pierwsze 33 lata funkcjonowała pod jego nazwiskiem. Jednakże w 1949 mój dziadek ją przysposobił i od tej pory używała nazwiska ojczyma.

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

6 miesiąc 1 tydzień temu #39757 przez Radosław Jamróz
U mnie ta sprawa też jest skomplikowana, szczególnie, że moje odkrycie ujawniło córkę prababci (Justyny Kuziów zd. Mokrij), o której nigdy nikt nie wspominał. Nawet obawiam się, że moja babcia, a jej córka Helena Jamróz zd.Kuziów urodzona w 1913 r. nie wiedziała, że ma siostrę, bo nawet jeszcze żyjący jej jeden syn (a mój wujek) wspomina, że narzekała, że jest jedynaczką, i również jest zaskoczony takim odkryciem.
Ja podejrzewałem, że Marcin przyszły mąż Justyny w 1898 miał już 20 lat i był w wojsku (Armia Austro-Węgierska) i ,że ze względu na służbę nie był przy chrzcie, dlatego go nie wpisano. Podobnie z wiekiem Justyny mam problem, bo w Spisie Ludności Miasta Krakowa w 1921 był wykazany jej rok urodzenia jako 1888 (tak na marginesie, to był w nim tylko wykazany Marcin, Justyna i córka Helena; Julii nie było), a nie mogła przecież urodzić w wieku 10 lat. Więc wychodzi, że musiała być przynajmniej jego rówieśniczką, albo i starsza od niego, co już wcześniej sugerowało mi jej jedyne zdjęcie, zrobione pewnie w latach 30-tych, które przedstawia przecież starszą kobietę (zdjęcie w załączeniu). 
Ogólnie o Justynie się nie wiele mówiło, więc może właśnie były jakieś fakty do ukrycia. Nie występowała na zdjęciach, później podobno wojna jeszcze ich rozdzieliła, bo podobno została gdzieś na wschodzie. 

To tak dodatkowej historii. 

Bardzo dziękuję za pomoc i życzę dużo sukcesów w Pana poszukiwaniach. To pasja na lata :D

Radosław Jamróz
Załączniki:

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

6 miesiąc 1 tydzień temu #39759 przez Rafał Molencki
Daty urodzin w spisach ludności Krakowa są całkowicie niemiarodajne. Przypuszczam, że prowadzący spisy po prostu zapisywali  to, co im mówiono, a ludzie w tamtych czasach nie przykładali uwagi do takich spraw. Przy kilkorgu krewnych mojego teścia daty są inne w każdym ze spisów z lat 1880, 1890, 1900, 1910 i 1921 i w większości przypadków różnią się od najbardziej prawdopodobnych danych zapisanych w metrykach chrztów. Metryki chrztu to oddzielny problem, bo nie bardzo wierzę w sytuacje, kiedy np. dziecko urodzone rzekomo "dziś o 2 w nocy" jest okazywane o 10 rano w tym samym dniu w parafii odległej o 7 km od domu. Pisali, co chcieli, najpierw w raptularzach, a po paru miesiącach uzupełniali na czysto w księdze parafialnej, czasem myląc imiona, świadków, daty, itd. Ciągle nie wiadomo, kiedy np. urodził się Fryderyk Chopin.
Za tę wiadomość podziękował(a): Radosław Jamróz

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

6 miesiąc 1 tydzień temu #39760 przez Krzysztof Kucharski
W zupełności zgadzam się z Panem Rafałem.
Dla przykładu w spisach z 1791r występują duże różnice wieku., np. spis z Mstowa z dnia26.01.1791r i z dnia 31.12.1791r lub spis z Wręczycy z dnia10.03.1791r i z dnia 31.12.1791r. Teoretycznie robione w tym samym roku, a różnice są znaczne. Największa różnica jaką znalazłem przy osobach mnie interesujących to 30 lat.
Z rozbieżnościami spotkałem się również czytając metryki urodzeń z tego samego roku w wersji polskiej i łacińskiej.
Były przypadki ,że  inny był nr. aktu, imię i nazwisko matki lub imię dziecka.
Za tę wiadomość podziękował(a): Radosław Jamróz

Proszę Zaloguj , aby dołączyć do konwersacji.

Czas generowania strony: 0,000 s.