Projekt Huta, czyli garść refleksji...
Mija równo pół
roku, jak na tych stronach zakomunikowaliśmy start Projektu Huta. W tym czasie Halina Klimza i Maria Michniewska wykonały (i wciąż wykonują) olbrzymią pracę wynotowując z ksiąg metrykalnych parafii w Poczesnej setki danych dotyczących czeskich, morawskich, śląskich, "niemieckich" i polskich osadników i ich rodzin, mieszkańców tej kolonii tkackiej. Ja w tym czasie próbowałem dopasować odnalezione dane z danymi z ksiąg metrykalnych czeskich archiwów w Zamrsku i Opawie. W konsekwencji, w bazie danych posiadamy obecnie dane dotyczące mniej więcej 2.300 osób i ponad 700 małżeństw. Najstarsze wpisy to wpisy... XVII wieczne (parafia Abtsdorf/Opatov w Czechach). Porównując dane podawane przez osadników wielokrotnie trafiają się przekłamania wynikające z pewnością z braku zrozumienia języka, którym posługiwali się koloniści. I tak Maria z Melcherów, matka jednego z założycieli Huty Starej A - Johanna Demela okazuje się być Marią z Langerów, córką... Melchera - czyli Melchiora. Wielokrotnie błędy dotyczą aktów zgonów, gdzie imiona rodziców osoby zmarłej okazują się być w rzeczywistości imionami rodziców... małżonka. Woltyżerką jest porównywanie fonetycznie zapisywanych nazw miejscowych z ich rzeczywistymi odpowiednikami. Ale... praca w oparciu o "polskie" i "czeskie" metrykalia okazuje się być fascynująca i wciągająca. I mam nadzieję, że zaowocuje kiedyś kompleksowymi tablicami genealogicznymi. Takimi, jak zamieszczona obok dla zilustrowania sensu naszej pracy - tablica przodków Floriana Conera... wygenerowana za pomocą "Ahnenblatt".
I na koniec tradycyjny apel, prosimy o wsparcie projektu waszymi... danymi.
Piotr Gerasch
Jest piękny słoneczny dzień. Ostatnia niedziela sierpnia 2011 r., godzina 9. Właśnie rozpoczyna się I zjazd Rodu Jałowieckich w remizie w Rędzinach. Przybywają kolejni goście; ogółem 73 osoby należące do trzech z sześciu linii Tomasza, Aleksandra i Kazimierza Jałowieckich. Jako goście honorowi zostali zaproszeni prezes Towarzystwa Genealogicznego Ziemi Częstochowskiej Jacek Tomczyk z żoną, Piotr Gerasch z rodziną oraz koleżanka Maria Tajchman Michniewska. Powitaniom i uściskom nie ma końca. Sala pięknie udekorowana w stylu ludowym, na ścianie szkic chaty a poniżej fragment płotu z zawieszonymi garnkami, w pobliżu jabłonka z dojrzałymi owocami. Stół szwedzki a na nim jadło, jak za czasów przodków: salceson, kaszanka, kiełbasa, szynka z kością, smalec własnej produkcji, ogórki kiszone, chleb. Nie mogło braknąć ciast własnego wypieku. Przez środek sali rozstawione są plansze obrazujące poszczególne linie, aby każdy mógł się odnaleźć w wielkim Rodowym Drzewie. Ale oto pora rozpocząć prelekcję z pokazem slajdów i tu warto słuchać, ponieważ przewidziany jest konkurs o Jałowieckich i nagroda. Rodzina chłonie ciekawostki rodzinne nie mogąc się nadziwić ogromnej wiedzy prelegentki i mrówczej pracy włożonej w udokumentowanie 9 pokoleń. Po strawie duchowej pora na jedzenie, wyroby wędliniarskie Firmy KUTNIK z Częstochowy cieszą się ogromnym powodzeniem i szybko znikają ze stołu. Każdy chce jak najdłużej zatrzymać te piękne chwile spędzone z rodziną dawno nie widzianą oraz tyle co poznaną. Wspólna fotografia wszystkich przybyłych pozwoli po latach wspominać niepowtarzalny czas I zjazdu Rodu. I oto rano się witaliśmy, a tu już pora się żegnać; dobiega końca rodzinne spotkanie.