Sobota 20 czerwca. Gotowałam i sprzątałam do 1 ej

Drukuj

Sobota 20 czerwca.
Gotowałam i sprzątałam do 1 ej. O pól do 2 ej poszłam do ogrodu. Na drodze opadła mię halka i musiałam trzymać cały czas. Ada na mnie czekała. Poprawiłam sobie halkę i poszłyśmy. Po drodze wstąpiłyśmy do spółki ogrodniczej po bukiet, który Ada zamówiła, dla przełożonej. Potem poszła do Maryny włożyć bluzkę. Następnie kupiła sobie woalkę czarną. Dopiero po tych wizytach zaszłyśmy do freblówki. Było już kilka osób między innemi Urzędowskie. Zaczęłam oglądać roboty, a Ada poszła do swej klasy. Porozwieszane były na ścianach i stały na stołach. Nic nadzwyczajnego, wszystko już widziałam na przeszłym popisie. Kiedy już zeszło się parę osób i dwu księży Ciesielski i Krzetlewski wszystkie freblanki stanęły obok fortepianu i zaśpiewały ślicznie „Zdrowaś Maryja” grała pani Słomińska. Później wyszły dzieci, pojedynczo, z panną Małgosią Dróżniakowna i odbyły marsz. Gimnastykowały się. Dzieci stanęły kołem wyszedł chłopczyk Jasio Sapigel i powiedział wierszyki „Powrót ptaków” b. ładnie. Dalej mówiła wiersze Zosia Solarczykówna „Wiocha” i Stasia Niemiecko „Kopiec Kościuszki” i „Na rzece” Poczem odbył się „Konik” mam i dzieci z p. Kwapińska. Marsz Ady z dziećmi ze śpiewami. Ada miała jeszcze „O motylu” śpiew z różnymi gestami. Po skończeniu marszów zaśpiewały freblanki „Precz, precz smutek wielki” i „Chciałam orłem być”. Nastąpiła przemowa księdza kanonika Ciesielskiego i rozdanie świadectw. Ada mi świadectwa nie pokazała, dopiero w domu, dostała wszystko celująco tylko śpiew bardzo dobry. Pani Okuszko z Grażynką była. Powróciłam o ½ 7 ej. Po drodze zebrałam 4 programy. Jest nowy kinematograf „Corso” 27 Teatralna. Nie tęgie wrażenie sprawił na mnie dzisiejszy popis. Nie przemówiłam do nikogo słowa oprócz do Ady z rzadka. Wanda się popłakała i tak długo się żegnała, że wszyscy mieliśmy łzy w oczach. Ks. Ciesielski powiedział „To są łzy radości”. A kiedy Wanda rozpłakała się jeszcze więcej dodał „Wszyscy jeszcze się rozpłaczcie” i wszyscy wybuchnęli cichym śmiechem. Przy pójściu do domu Wanda podała bukiet, co Ada kupiła p. Jadwidze. Ada nie przyszła, bo poszła do „Corsa” z Wandą i jej rodzina, kazała, więc poczekać Olesiowi na siebie. A, że byli do 11 ej, tak Oleśnie czekał na nią, a ona nocowała w budzie, bo przecież nie wypada wracać do Wandy. Mama bardzo się gniewała na nią, a potem jeszcze na Urzędowską o takie głupstwo. Urzędowską przyszła do ogrodu po włoszczyznę i powiedziała do Kazika „Wiesz Kaziu ci się działo”, „No co?” pyta ciekawy chłopiec „Przełożona freblówek przysłała dorożkę po naszą Halkę”, „Bo ona ją zna?”, „Tak była tam raz i teraz telefonowała kilka razy po nią”. Poszła potem do ojca i to sami powiedziała. Ojciec się uśmiał z niej i nic więcej. więcej mama, kiedy Kazik to Jej opowiedział bardzo się rozgniewała, że tak kłamie. Panny Urzędowskiej przyjechały dopiero po 11 ej. Pewnie były gdzie na balu. Ada kończyła 20 czerwca 25 lat i dostała prezent.

Za 1m. 3 p. pół. w niedzielę

Log in to comment