100 lat temu w Częstochowie

Poniedziałek 29 czerwca. Święto dziś Piotra i Pawła.

Poniedziałek 29 czerwca.
Święto dziś Piotra i Pawła. Byłam w kościele. Po drodze spotkałam się z jakąś szwaczką Salomeą Zygmunt. Pierwszy raz ją widziałam, a ona zaczęła mi prawić, że narzeczony z Miechowa nie przyjechał, że miała jednego kawalera nauczyciela, który przed ślubem zmarł. Doszłyśmy do kościoła Ks. Pulman miał śliczne kazanie. Ona wyszedłszy poszła do miasta, a ja do mamy. Ada dzisiaj przyjechała. Już po kolacji ojciec z Olesiem rozmawiają o czymś, mama się czesze, Ada czyta, Józek z Tadziem śpi.

10 godzina

Log in to comment

huras (Florian Huras) Avatar
huras (Florian Huras) odpowiedział w temacie: #14190 5 lata 3 miesiąc temu
Koledze Damianowi Jureczko bardzo serdecznie dziękuję, za informacje umożliwiające precyzyjne ustalenie dat w których ks. Paweł Salmoński pełnił posługę kapłańską i dokonywał wpisów w księgach kościelnych parafii Koziegłówki.
Dziękuję również za materiał dot. ks. Wawrzyńca Hachulskiego, który również księgi Koziegłówek (jako wikariusz) prowadził. O nim bliżej przy Wykazie proboszczów parafii Będzin.

Sobota 27 czerwca. Dziś znów imieniny Ady!

Sobota 27 czerwca.
Dziś znów imieniny Ady! Oleś dał jej zegarek srebrny za 6 rb., a mama tubkę na rękawiczki. Ja nie dałam jej nic, nawet nie powinszowałam. Po obiedzie sprzątałam w kuchni i umyłam podłogę. Umyłam sobie głowę i wyszedłszy sobie na próg stałam z rozpuszczonemi włosami. Po chwili zauważyłam, że jakiś urzędnik bardzo mi się przygląda, stała, chwilę, później weszłam do sieni, potem znów na próg i widziałam, że ten pan spacerując z książką wciąż na mnie patrzy. Ada zapewne pojechała do Siedlca z p. Aleksandrową. Mama nie przyszła, bo tam nocuje, bo jutro targ. Bardzo już późno, lecz tylko Tadzio i Józek śpią.

½ 12 i 5 minut.

Log in to comment

Piątek 26 czerwca. Umyłam w pokoju i sieni podłogi

Piątek 26 czerwca.
Umyłam w pokoju i sieni podłogi. Na wieczór widziałam się z Helą Jędrzejowską i Urzędoszczanką. Wyszedł (nieczytelne) szwagra Heli p. Franciszek i dokazywali ja poszłam do domu. Przed wieczorem gospodarz przyszedł pytać się o ojca i zapukał. Ja myślałam, że to Kazik… i otworzyłam drzwi wychyliwszy, zaraz się odsunęłam na bok i zaczęłam się śmiać. Ada obróciwszy się od maszyny widząc mnie śmiejącą się i w drzwiach gospodarza zapytała „czego sobie pan życzy?”, „Czy  jest pan Słomka?” – Nie ma - odpowiedziała Ada i zaczęła się śmiać. Wczoraj przyjechała p. Leonia Pliss Aleksandrowna.

Za 8 m. ½ 11 ej.

Log in to comment

Czwartek 25 czerwca. Dni płyną mi tak jednostajnie

Czwartek 25 czerwca.
Dni płyną mi tak jednostajnie, że nie wiem, co pisać. Cytra się oszczeniła miała dziwięcioro, lecz 5 zakopali i pozostało 4. Wezmę sobie jednego. Hela przeprosiła się z Urzędowskimi. Ja ich unikam. Było dziś pranie. Co tam będę więcej bajać lepiej zakończę. Franciszka Krasińska pisała tylko czasami.

10 min po 10 g.

Log in to comment

Środa 24 czerwca. Moje imieniny!

Środa 24 czerwca.
Moje imieniny! Macocha dała mi pończochy jeszcze wczoraj. Ada rękawiczki, Oleś album do wpisywania wierszy, śliczny. Ada mi przyniosła od Olesia bo teraz on nocuje i je obiady u mamy. Zaadresował tak „Wielmożna Janina Słomkówna w miejscu”. Na pierwszej kartce jest napisane „W dniu imienin siostrzycce Joaneczce br. Oleś”. Dalej data i rok. Zaraz mi się wpisała Ada. Bardzo się ucieszyłam, lecz podziękować się wstydziłam. Sądzę, że moja Adziulka mi to wybaczy, bo ona zna mój dziwny charakter. Od ojca nic nie dostałam. Z nikim z koleżanek nie widziałam się. Uszyłam sobie dziś halkę w pasy granatowe z białymi, wczoraj zaczęta. Dziennik F. Krasińskiej przeczytałam już, b. ładne, lecz przy końcu smutne. Żal mi tej ślicznej starościanki Krasińskiej, zakochał się w niej królewicz Karol syn, Króla polskiego Augusta III i została jego żoną. Bardzo dużo pisze o nim i swej siostrze Basi która wyszła za starostę Świdzińskiego. Przy końcu bardzo smutne, królewicz Karol nie został Królem, bo był nim hr. Stanisław August Poniatowski. I księciem też nie był, bo Biron powrócił. Wzięli ślub w tajemnicy przed królem i panami, bo by nie pozwolili przecież królewiczowi żenić się ze starościanką. Później musiała się kryć z tem że jest królewiczowi, rodzice jej umarli. Nakoniec królewicz zaprosił ją do siebie do Drezna gdzie mieszkał i tam mieli córeczkę Maryję. Pamiętnik pisany w roku 1759, 1760 i 1761 i dokończenie. Idę spać, bo już czas i śpią już Ada i dzieci Tadzio i Kazik.

½ 11 za 5 minut.

Log in to comment

Wtorek 23 czerwca. Nie wiem jak zacząć pisać

Wtorek 23 czerwca.
Nie wiem jak zacząć pisać, przymierzam się i przymierzam piąty raz i nie mogę się zdecydować, dzisiaj spałam sobie do siódmej spokojne. Ada poszła o jedenastej do miasta. Kupiła mi Dziennik Franciszki Krasińskiego, ładne. Pisze tam starościanka mająca szesnaście lat wszystko tam taką prostotą, wszystkie wrażenia podobne jak ja. Napisane jest przez Klementynę Hoffmanową. Siedziałam cały dzień w domu. Nic nowego.

Punkt 10 wieczór

Log in to comment

Poniedziałek 22 czerwca. Zapomniałam zapisać w sobotę

Poniedziałek 22 czerwca.
Zapomniałam zapisać w sobotę 20 czerwca, że wyjechała doktorowa z Zosią, Mietkiem i Tadzikiem do Pieskowej Skały. Doktór pozostał w mieście. Ada poszła do miasta z rana. Przed wieczorem od szóstej do siódmej paliło się za koleją. Czarny dym pędził chmurami w stronę miasta. Widok był dość ładny. Moc ludzi i strażaków pobiegło tam. Spaliły się dwa domy. Jakiej przyczyny nie wiadomo. Biedni ci lokatorzy, niektórym popaliło się wszystko w domu. Mieszkali tam przeważnie robotnicy. Wyobrażam sobie scenę, którą mi opowiedziała Jadwiga przybiegła jedna z fabryki z kluczem w ręku, a tu się wszystko pali i nie można ratować. Rwała sobie włosy z głowy, jęczała, wyła prawie. Obiegła pogłoska, że jednej rodzinie spaliły się dzieci. Nie wiem czy to prawda, nie byłam tam tylko mi opowiadała, Jastrzębska bo tam była. Strażacy przyjechali z miasta i z częstochowianki. Mama i Ada przyszły. Oleś i Maniek tam nocują w ogrodzie.

Po 10 ej 5 minut wieczorem

Log in to comment

Niedziela 21 czerwiec. Nie byłam w kościele, bo był mały deszczyk

Niedziela 21 czerwiec.
Nie byłam w kościele, bo był mały deszczyk i oderwały mi się podeszwy od bucików. Ada przyszła o 8 ej i tyle co posprzątała zaraz położyła się spać, bo w budzie nie zmrużyła oka. Cały dzień byłam w domu, czytałam dodatek do Dziennika Częstochowskiego, gazety, programy. O 2 ej Ada poszła do freblówki na dyżur od 4 do 6 ej. Jadła obiad u mamy. Dałam jej 40 kop. Na brulion 20 k i na Dziennik Franciszki Wozińskiej 20 k. Przyniosła mi tylko brulion, a Dziennik jutro, bo (nieczytelne) miała się postarać o nią. Wszyscy poszli do mamy tylko ja i ojciec zostaliśmy w domu. Widziałam wesele, które przystanęło przed restauracja Panny młodej nie widziałam tylko kilka druhien. Jedna szczególnie mi się podobała. Przyjechali (nieczytelne) po wiejsku. Widziałam się z Helą. Już rozmawiam z Helą i niedługo z Janką. Chwaliły się, że wczoraj są na Sali we freblówce. Spać mi się chce, Przeczytam jeszcze gazetę „dwugroszówkę’. Ada już śpi.

Po 10 g. minut 13

Log in to comment

Sobota 20 czerwca. Gotowałam i sprzątałam do 1 ej

Sobota 20 czerwca.
Gotowałam i sprzątałam do 1 ej. O pól do 2 ej poszłam do ogrodu. Na drodze opadła mię halka i musiałam trzymać cały czas. Ada na mnie czekała. Poprawiłam sobie halkę i poszłyśmy. Po drodze wstąpiłyśmy do spółki ogrodniczej po bukiet, który Ada zamówiła, dla przełożonej. Potem poszła do Maryny włożyć bluzkę. Następnie kupiła sobie woalkę czarną. Dopiero po tych wizytach zaszłyśmy do freblówki. Było już kilka osób między innemi Urzędowskie. Zaczęłam oglądać roboty, a Ada poszła do swej klasy. Porozwieszane były na ścianach i stały na stołach. Nic nadzwyczajnego, wszystko już widziałam na przeszłym popisie. Kiedy już zeszło się parę osób i dwu księży Ciesielski i Krzetlewski wszystkie freblanki stanęły obok fortepianu i zaśpiewały ślicznie „Zdrowaś Maryja” grała pani Słomińska. Później wyszły dzieci, pojedynczo, z panną Małgosią Dróżniakowna i odbyły marsz. Gimnastykowały się. Dzieci stanęły kołem wyszedł chłopczyk Jasio Sapigel i powiedział wierszyki „Powrót ptaków” b. ładnie. Dalej mówiła wiersze Zosia Solarczykówna „Wiocha” i Stasia Niemiecko „Kopiec Kościuszki” i „Na rzece” Poczem odbył się „Konik” mam i dzieci z p. Kwapińska. Marsz Ady z dziećmi ze śpiewami. Ada miała jeszcze „O motylu” śpiew z różnymi gestami. Po skończeniu marszów zaśpiewały freblanki „Precz, precz smutek wielki” i „Chciałam orłem być”. Nastąpiła przemowa księdza kanonika Ciesielskiego i rozdanie świadectw. Ada mi świadectwa nie pokazała, dopiero w domu, dostała wszystko celująco tylko śpiew bardzo dobry. Pani Okuszko z Grażynką była. Powróciłam o ½ 7 ej. Po drodze zebrałam 4 programy. Jest nowy kinematograf „Corso” 27 Teatralna. Nie tęgie wrażenie sprawił na mnie dzisiejszy popis. Nie przemówiłam do nikogo słowa oprócz do Ady z rzadka. Wanda się popłakała i tak długo się żegnała, że wszyscy mieliśmy łzy w oczach. Ks. Ciesielski powiedział „To są łzy radości”. A kiedy Wanda rozpłakała się jeszcze więcej dodał „Wszyscy jeszcze się rozpłaczcie” i wszyscy wybuchnęli cichym śmiechem. Przy pójściu do domu Wanda podała bukiet, co Ada kupiła p. Jadwidze. Ada nie przyszła, bo poszła do „Corsa” z Wandą i jej rodzina, kazała, więc poczekać Olesiowi na siebie. A, że byli do 11 ej, tak Oleśnie czekał na nią, a ona nocowała w budzie, bo przecież nie wypada wracać do Wandy. Mama bardzo się gniewała na nią, a potem jeszcze na Urzędowską o takie głupstwo. Urzędowską przyszła do ogrodu po włoszczyznę i powiedziała do Kazika „Wiesz Kaziu ci się działo”, „No co?” pyta ciekawy chłopiec „Przełożona freblówek przysłała dorożkę po naszą Halkę”, „Bo ona ją zna?”, „Tak była tam raz i teraz telefonowała kilka razy po nią”. Poszła potem do ojca i to sami powiedziała. Ojciec się uśmiał z niej i nic więcej. więcej mama, kiedy Kazik to Jej opowiedział bardzo się rozgniewała, że tak kłamie. Panny Urzędowskiej przyjechały dopiero po 11 ej. Pewnie były gdzie na balu. Ada kończyła 20 czerwca 25 lat i dostała prezent.

Za 1m. 3 p. pół. w niedzielę

Log in to comment

Piątek 19 czerwca. Mama posłała mnie do tamtego ogrodu

Piątek 19 czerwca.
Mama posłała mnie do tamtego ogrodu, mama została się prać. Razem z Adą poszłam. Maniek spał w altanie. W budzie wszystko było rozpaprane i niesprzątnięte. Obudziłam Mańka i zaraz wzięłam się do sprzątania, dopiero jak posprzątałam naskrobałam kartofli, Maniek przyniósł mleka zsiadłego, narwał mi agrestu i poszedł plewić. Usmażyłam naleśników z jednego jajka cztery i czekałam na Olesia. Przyszedł o ½ 1 ej. Ada za nim też zaraz przyszła. Naśmiała się z naleśników i kazała mi zjeść. Maniek przyniósł jedne jeszcze jajko i usmażyła z dwóch 20 naleśników. Oleś zjadł 9, Ada 8, ja 3 i moje 3 to 6. Oleś i Ada zaraz po obiedzie poszli, ja posprzątałam, a później wlazłam na czereśnię i najadłam się porządnie. Wzięłam  z sobą Dzieje Polski i Obrazki z życia sławnych ludzi. Na wieczór Maniek okazał swoje zdolności szulerskie. Siedzę czytam książkę, gdy wtem skrzypnęła furtka. Obróciłem głowę Maniek idzie z kwiatkiem. Pogrążyłam się dalej w czytaniu. Przypadkiem znów spojrzałam na furtkę zobaczyłam Mańka dającego Winterowi kwiatki. Nie na tym koniec: Maniek odwróciwszy się zaczął wołać: „Janka Winter narwał kwiatków gdzieś ty była”, „Co” zapytałam niezrozumiawszy. Maniek powtórzył. „Widziałam, żeś ty dał” odpowiedziałam spokojnie. Maniek pobełkotał coś i poszedł. Oto jak Mańkowowa żądza się wydaje, a potem żeby na niego nie było spędza, że Winter zerwał. Czekałam do wieczora na Olesia i Adę. Idę, jeśli P. Bóg da ni doczekać z Adą na popis. Będę uważała a potem opiszę.

½ 11 ej za 5 minut

Log in to comment