100 lat temu w Częstochowie

Piątek 19 czerwca. Mama posłała mnie do tamtego ogrodu

Piątek 19 czerwca.
Mama posłała mnie do tamtego ogrodu, mama została się prać. Razem z Adą poszłam. Maniek spał w altanie. W budzie wszystko było rozpaprane i niesprzątnięte. Obudziłam Mańka i zaraz wzięłam się do sprzątania, dopiero jak posprzątałam naskrobałam kartofli, Maniek przyniósł mleka zsiadłego, narwał mi agrestu i poszedł plewić. Usmażyłam naleśników z jednego jajka cztery i czekałam na Olesia. Przyszedł o ½ 1 ej. Ada za nim też zaraz przyszła. Naśmiała się z naleśników i kazała mi zjeść. Maniek przyniósł jedne jeszcze jajko i usmażyła z dwóch 20 naleśników. Oleś zjadł 9, Ada 8, ja 3 i moje 3 to 6. Oleś i Ada zaraz po obiedzie poszli, ja posprzątałam, a później wlazłam na czereśnię i najadłam się porządnie. Wzięłam  z sobą Dzieje Polski i Obrazki z życia sławnych ludzi. Na wieczór Maniek okazał swoje zdolności szulerskie. Siedzę czytam książkę, gdy wtem skrzypnęła furtka. Obróciłem głowę Maniek idzie z kwiatkiem. Pogrążyłam się dalej w czytaniu. Przypadkiem znów spojrzałam na furtkę zobaczyłam Mańka dającego Winterowi kwiatki. Nie na tym koniec: Maniek odwróciwszy się zaczął wołać: „Janka Winter narwał kwiatków gdzieś ty była”, „Co” zapytałam niezrozumiawszy. Maniek powtórzył. „Widziałam, żeś ty dał” odpowiedziałam spokojnie. Maniek pobełkotał coś i poszedł. Oto jak Mańkowowa żądza się wydaje, a potem żeby na niego nie było spędza, że Winter zerwał. Czekałam do wieczora na Olesia i Adę. Idę, jeśli P. Bóg da ni doczekać z Adą na popis. Będę uważała a potem opiszę.

½ 11 ej za 5 minut

Log in to comment

Czwartek 18 czerwca. „Janka wstawaj, Janino wstań prędzej”

Czwartek 18 czerwca.
„Janka wstawaj, Janino wstań prędzej” – słyszałam raz po raz od Ady. Bardzo smacznie spałam i wcale nie miałam wstać chęci. Ale wstałam za 10m. 7 a. Ada wyszywała wyszywankę. Później poukładała roboty do skrzynki pudeł i spisała ile daje rzeczy do popisu. Po śniadaniu o 10 ej wyszłyśmy z Adą z domu, Pomagałam Adzie zanieść te pudła. Idziemy, koło bramy kilka rzeźników. Ada miała pudełko większe i trzepaczkę „Mandolina” – powiedział jeden z rzeźników wskazując na trzepaczkę. Ada i ja wybuchnęłyśmy śmiechem z tej mandoliny. Po drodze spotkałyśmy Zenie Kirimgon wracającą z miasta. Zaniosłam do samej freblówki. Wracając spotkałam Wierzchowskiego felczera. Patrzył na mnie. Przyszłam po 11 ej. Leda się oszczeniła ma dwoje szczeniąt. Ada przyszła o 8 ej. Wypiła kolację umyła sobie nogi i poszła spać. Popis będzie w sobotę. Ja pewnie pójdę. Pani Okuszko z Gronkiewicz przyjdą też.

W pół do 11 ej

Log in to comment

Środa 17 czerwca. Mamie jeszcze niezupełnie dobrze

Środa 17 czerwca.
Mamie jeszcze niezupełnie dobrze. Na obiad było kwaśne mleko z kartoflami i kiełbasa. Pozmywałam i o 1 ej byłam gotowa. Szyłam bluzkę dla Hali (lalki Zosi) gdy przyszła babka dałam jej dwa kawałki cukru, lecz ona zaczęła mnie prosić żebym porąbała drewna, bo chce złożyć sobie do chustki i  wziąć do palenia. Wzięłam siekierkę i wyszłam na róg rąbać. Rąbę, rąbę i nie mogę w żaden sposób przerąbać. Dopiero mi pomógł gospodarz. „Jak pani rąbie, na kamieniu?” wykrzyknął gospodarz. Porąbał to prędko i kończąc powiedział „Niech pani teraz sobie weźmie” „To nie dla mnie, to dla babci” – odpowiedziałam. Gospodarz spojrzał na mnie niemile zdziwiony. Ale nic nie powiedział tylko dodał: „Pani ma dobre serce”, a zwróciwszy się do babci dodał „będzie babcia miała na czem smażyć jajecznicę”, „Abo to gdzie opatrzą jajkiem, mocny Boże ledwie , że dadzą jakąś grosinę”. Zaniosłam siekierę, podałam babce laskę i zamknęłam drzwi, nawet nie podziękowałam za pomoc gospodarzowi. Gazeciarz przyniósł dziś dopiero Gońca. W poniedziałek i wtorek chorował i nie przyniósł. Ada kupiła mi książkę „Listy Elżbiety Rzeszyńskiej Hoffmanowej.

Za 3 minuty 11.

Log in to comment

Wtorek 16 czerwca. Ada nie poszła, bo egzamin ma dopiero jutro

Wtorek 16 czerwca.
Ada nie poszła, bo egzamin ma dopiero jutro z mineralogii. Obiad gotowałam z pomocą Ady. Po obiedzie o ½ 4 ej pojechała do Rakowa z panną Małgosią zgodzić za freblankę do doktorów pp. Okuszko. Mają dwoje dzieci Grażynka 4 ro letnia i 2 u miesięcznego Antosia. Podobno b. ładnie tam jest, park obok domu prześliczny. Pensja 15 rb. i całodzienne utrzymanie. Wczoraj t.j.15 czerwca dostał ojciec list od przełożonej, że się należy za mnie 15 rb., jeśli to nie będzie zapłacone w ciągu tygodnia to będę uwolniona z gimnazjum o mało nie wybuchnęłam płaczem, kiedy to przeczytałam. List był pisany po rosyjsku. Pisała „naczalnica”. Oleś i Ada mówią, że nie trzeba teraz dawać aż na jesień i że oni do każdego tak piszą może, co wyłudzą. Ja się martwię i proszę Boga żebym chodziła. Mama kupiła dzisiaj 2 e kaczki. Dałam Adzie żeby mi kupiła dwie książki.

Za 2 minuty 11g.

Log in to comment

Anna Fukushima Avatar
Anna Fukushima odpowiedział w temacie: #14056 6 lata 2 miesiąc temu
Skoro mowa o sw. Stanislawie, to warto wspomniec i o orderze:

Order św. Stanisława B i M został ustanowiony 7 maja 1765 r. przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Odznaczenie było nadawane w Rzeczpospolitej Obojga Narodów, a także w Księstwie Warszawskim i Królestwie Polskim. Związana z nim dewiza mówi: „Nagradzając - Zachęcasz”. Od 1831 r. Order został włączony do odznaczeń Cesarstwa Rosyjskiego. Order nadawano do 1918 r. W roku 1979 Rząd RP na Uchodźstwie przywrócił Order św. Stanisława jako jedno z polskich odznaczeń państwowych na obczyźnie. Wkrótce jednak został on wyłączony z odznaczeń nadawanych przez prezydenta RP i otrzymał niezależność i suwerenność. Od roku 1984 jest orderem międzynarodowym. Nadawany jest osobom, które bezinteresownie pomagają innym ludziom, propagują wartości chrześcijańskie i patriotyczne, bronią polskiej tradycji historycznej.

______________
AF

Poniedziałek 15 czerwca. Padał do południa deszcz

Poniedziałek 15 czerwca.
Padał do południa deszcz. Gotowałam obiad, bo Ada uczyła się przyrody. Mama poszła widocznie bardzo wczas bo ja nie widziałam. Po południu z 5 minut znów padał deszcz, ale bardzo marny. Wszystko jak dawniej. Na wieczór widziałam Jankę kupiła sobie biały kapelusz płócienny, wyglądała jak „gołąb”. Wiązaliśmy z Kazikiem rzodkiewkę, Oleś nam pomagał. Teraz Oleś z ojcem wiążą włoszczyznę. Mama przyszła chora. Już mamie lepiej, idę spać.

Jest za 5 m ½ 12 a

Log in to comment

Niedziela 14 czerwca. Wstałam za 15 m 8 g

Niedziela 14 czerwca.
Wstałam za 15 m 8 g. Ada szła do kościoła, więc wstać musiałam, bo przychodzili ludzie po włoszczyznę i sałatę. Przebudziła mnie z bardzo miłego snu. Śniło mi się, że jestem na pensji. Mamy lekcje jakiejś gimnastyki z Ludmiłą Łukiewiczóną klasówka z IV klasy. Mówiła do nas po francusku. Później mieliśmy gimnastykę słowna. Rauch mówi do Bączyńskiej „fragle die Janka” „Czy die Janken będzie jutro vin Kiesela ?” pytała się mi Baczyńska. Nie odpowiedziałam tylko wybuchnęłam przeciągłym śmiechem. Wtem Pandora podnosi palec, że ona umie się zapytać. Zapytała się znów mnie „Du bist vemain on Kirsche?”., Odpowiedziałam „Onsi, je…. Skończyło się na tem boo…  Ada mnie obudziła. Jak Ada przyszła byłam u Św. Rodziny w kościele. Mszy ani sumy nie było pobyłam z 10 minut i wyszłam nazad. Byłam po obiedzie na Rzeźni. Gdy wróciłam wzięłam półkwartę i poszłam napić się do studni. Wtenczas  wracał gospodarz z synami. Zobaczywszy kazał synom iść naprzód sam podszedł do mnie napić się wody. Dałam mu się napić, lecz nie pił, bo była b. ciepła. Oddając mi półkwartę uścisnął mnie za rękę i poszedł. Byłam u Zosi Pisemko przyszło. Dokazywałyśmy od 5 ej do 8 ej byłam tam. Gospodarz znów przyszedł zapytać się o ojca. Zaczął rozmawiać ze mną. Całe szczęście, że Ada wyszła z pokoju, bo się oparł o futrynę i pewnie nie poszedłby prędko. Kończę pisanie, bo mama się gniewa.

11 punkt

Log in to comment

Sobota 13 czerwca. Cicho…

Sobota 13 czerwca. Cicho…
Obudziłam się, niedługo wstaję ubieram się, myję jem śniadanie. Tak jak liść  odlata, więc wzięłam się trochę posprzątać. Podłóg nie myłam, po obiedzie prałam trochę stare ruskie chusteczki, umyłam się o 6 ej. Lekcji nie miałam i szycia też, bo to pranie popsuło cały regulamin. Ada miała ekzamin z przyrody, nie pytałam się, ale zdaje się, że celująco. Jutro znów dzień kwiatka „Słonecznika”. Była w Rzeźni p. Jadwiga Zielińska z panią Fromke zbierały zapewne na dobroczynność, bo ona jest opiekunka kwiatka. Zosia wyprawia jutro chrzciny swojej lalki Jadzi. Ja będę chrzcić. Będzie potem bal. Uszyłam na tą uroczystość lila sukienkę. Nie mam czasu,

Po 11 g. 10m.

Log in to comment

Piątek 12 czerwca. Deszczu jeszcze nie było

Piątek 12 czerwca.
Deszczu jeszcze nie było. Wiatr suchym piaskiem oczy zasypuje. Obudziłam się, jak Ada mówiła, że po skończeniu pojedzie do Siedlca obszyć ich „ A po mojemu, pojedzie Janka, na jakie 2 a tygodnie” – opowiadała dalej. Ucieszyłam się, lecz tylko na razie; wziąwszy, bowiem dobrze pod uwagę jak ja mogę pojechać? Nie mam ani jednej sukienki, na co dzień, tylko jeden mundurek. W domu chodzę w starych ciuchach, ale chcąc pojechać do Siedlca, do dworu trzeba najmniej żebym miała ze 2 e sukienki i dwa fartuszki, Ciekawam jak tam się zmieniło od mojego pobytu i jak Hela mię przyjmie, czy bić się nie będziemy, jak to robiłyśmy dawniej? Pani Mikołajowa Pliss jak była u nas to mówiła żebym przyjechała do Siedlca. Chciałabym tam pojechać i proszę o to Boga. W Siedlcu tak cudownie, takie śliczne widoki, tyle książek. O Boże pozwól żebym tam mogła pojechać!  Ada poszła o 9 ej do zakładu, mama też do ogrodu, zostałam sama. Wszystkie zajęcia szły swoim trybem, gotowałam, sprzątałam, uczyłam się i szyłam. Ada miała repetycję, czyli ekzamin z hygieny. Opowiadałam, p. Korneli i p. Bolesławie O. jak zdawały ekzamin nic, ale, to nic absolutnie nie umiały. Bolesława opowiadała jak ratować zaczadzonego „Położyć, i, i, i…”.  „No i co by pani zrobiła jakby np. znalazła zaczadzonego w polu?”. Zadała pytanie ironicznie się uśmiechając pani Jadwiga z Ligęzów Michalska przełożona. Wszystkie wybuchnęły śmiechem, bo gdzie by się znalazł zaczadzony „w polu”. Nic się nie zorientowała i gadała brednie. Wyciągnęłam pismo „Rodzinę” dodatek do „Dziennika Częstochowskiego” Jadłyśmy kolacje o 8 ej z Adą.

Teraz w tej chwili po 10 g. 8 minut.

Log in to comment

Czwartek 11 czerwca. Boże Ciało jest to uroczystość do Najś. Sakramentu

Czwartek 11 czerwca.
Boże Ciało jest to uroczystość do Najś. Sakramentu. Ustanowił je papież Urban IV dnia 8 września 1264 roku. Ołtarzy było ubranych cztery w I aleji, u Sakowskiego w II aleji, na rogu Teatralnej u tow. oszcz. pożycz. i koło Cerkiewnej. Ada była w kościele rano, a ja poszłam o 11 ej do Św. Rodziny. Byłam na procesji tylko u jednego obrazu w II aleji u Sakowskiego. Obeszłam wszystkie obrazy i wracam do domu, gdy wtem poczułam rękę na ramieniu i głos :Gdzie idziesz Janko?” – obejrzałam się była to Hele Jędrzejowska „Do domu?” „Zostań się pójdziemy razem”. Zostałam się. Była z swoją kuzynką Helą. Stoimy, a tu patrzę stoi opodal Janka i Hela Urzędowskie z uczniem. Czekamy długo, procesja przyszła o ½ 12. Ścisnęli nas tak, ze znaleźliśmy się za Urzędowskimi. Hela to ich pchała, to chuchała, że nie dała im spokoju. Rozmawiała do mnie cały czas, a ja tylko w odpowiedzi śmiałam się z niej „Ta szpilka nie bezpieczna” rzekła wreszcie do Janki. On się obejrzał, uśmiechnął, a ona wyjęła szpilkę, Potem Heni się zachciało pić. Poszłyśmy i Hela kupiła lodów trzy po pięć kop. Ale jeszcze mało to pożyczyła od Consine 15 K. i kupiła 3 szklanki po 4 kp szklanka. Wracając Consine Heli kupiła znów 3 y po 5 kop. Straciły 42 k. Po drodze dokazywałyśmy. Była ½ 3 ej jak przyszłam. U Zosi byłam już zdrowa, lecz nie wychodzi na dwór. Kolacja i spać.

Za 5m wpół do 11a.

Log in to comment

Środa 10 czerwca. Jutro Boże Ciało

Środa 10 czerwca.
Jutro Boże Ciało, sprzątałam dzisiaj więcej niż zwykle. Ada poszła rano o 9 ej do szkoły na ekzamin z metody Freka. Dostała „celująco”. Przyszła o 4 ej była u mamy i tam jadła obiad. Ja gotowałam sama obiad, barszcz buraczany z kartoflami, sos koperkowy ze sztuką mięsa. Prałam dzisiaj Tadzia ubranie, chusteczki i drugie rzeczy. Tadzio, Kazio i Józ. pójdą jutro do fotografii. Przykrzyć mi się jeszcze nie przykrzy, bo nie mam czasu, tylko nie mam żadnej książki i to mnie nudzi. Wszystko po staremu u nas. Idziemy spać.

Godzina punkt 11.

Log in to comment

Wtorek 9 czerwca. Jak się obudziłam zobaczyłam Kazika wystrojonego

Wtorek 9 czerwca.
Jak się obudziłam zobaczyłam Kazika wystrojonego w nowem ubraniu, kołnierzyku płóciennym, wyczyszczonych butach i białych rękawiczkach, co chwila przypominał Adzie: „Władziu prędzej, bo będzie za późno”. A Ada odpowiadała „Czas jeszcze, tyłbyś chciał iść o 5 ej, aby zdążyć na ½ 8 ej”. Kazik był bardzo zadowolony z ubrania, świecy, czapki, kokardki z mirtą przy boku i z wszystkiego. Ada się spieszyła wyszli przed 7 ą. Przygotowałam śniadanie i podałam Olesiowi i J. Następnie posprzątałam, przeciągnęło się to z ubieraniem, czesaniem do 9 ej. Potem gotowałam obiad, sprzedałam włoszczyzny za 60 k. Kazik przyszedł po 10-ej z medalikiem na czerwonej tasiemce na piersiach z książka w ręku. Ada nie przyszła, bo poszła do miasta za interesami i sprawunkami. Przyszła o ½ 12 ej wypiła śniadanie i zjadła chleb z masłem i kiełbasą serdelową. Byłam od 5 ej do 7 ej u Zosi, bo jej już lepiej. Czytałam pisemko i szyłam dla jej lalki sukienki. Na wieczór pobiłam się z Tadkiem, a później się goniłam. Była to działalność mojego dnia, a potem jadłam szybko kolację, pisałam pamiętnik, obcięłam pazury u nóg i będę cerować pończochę. „Bądź dzieckiem Marji” książka K.

Za 5m. 10g.

Log in to comment