100 lat temu w Częstochowie

Wtorek 6 kwietnia 1915 r. No i już po świętach !

Wtorek 6 kwietnia 1915 r. No i już po świętach! Muszę opisać cały ten tydzień przedświętny i Święta. - A więc tak: We wtorek i środę było pranie. We czwartek 1-go kwietnia była wietrzna pogoda, zrobiłam przy pomocy mamy porządek w pokoju. W wielki piątek rano na 9-tą godzinę upiekła mama chleb y bochenków i poszła do miasta. Ja umyłam podłogę w sieni i cokolwiek sprzątnęłam w kuchni. O wpół do 1-szej w nocy z piątku na sobotę upiekła mama ciasto trzy placki smaczne i kruche. Święconego nie urządzaliśmy, bo ksiądz w tym roku po domach nie święcił i nie mieliśmy szynki, ani cielęciny, ani kiełbasy. Kazik zaniósł 2 jajka, chleb, chrzan i ocet do kościoła poświęcić. W Wielką Niedzielę byłam z mamą w kościele u Św. Rodziny. Po południu Hela Palichówna powinszować i przyniosła mi Jajka. Józek był w teatrze na "Synu marnotrawnym", Oleś był w domu. W drugie święto poszłam na na Jasną Górę z Józkiem i Urzędowskimi. Wracając Urzędowskie zostawiłam w mieście, a Józka zgubiłam. Koło naszego gimnazjum spotkałam Sabę Franke. Dowiedziałam się od niej, ze przyjechała niedawno z Płocka i chodzi się uczyć do Pani Słowikowskiej. Płaci 5 rubli miesięcznie. Namawiała mnie żebym też chodziła i obiecała pożyczyć książek do nauki. Mam do niej iść dzisiaj lub jutro. Pożegnawszy ją ujrzałam Olesia czekającego na mnie i wróciłam z nim do domu. Urzędowszczanki opowiadały mi, że "Marychna" dostała posadę w 1 Alei 8 rb. pensji i obsługa do jednego dziecka. Zapewne kłamią. - Zaraz po obiedzie przyszła Ada uszyła mamie czarną sukienkę. Ledwie, że zjadłam obiad a już czekały na mnie Hela i Lodka. Zabrały mnie do siebie. Uciekłam prędko od nich bo chciałam być przy Adzie i rozmawiać z nią. Przyszła znów Zosia D. po mnie. Była u niej  Bogusia Czerwińska i bawiliśmy się we trzy. Doktorowa poczęstowała nas herbata i ciastem. O szóstej powróciłam i odprowadziłam Adę z Olesiem i Józkiem. Po drodze zapytała Ada mnie "Dlaczego ty Janka ociągasz zawsze mnie przywitać?" - "Ach z temi witaniami i żegnaniami" odpowiedziałam. "Więc pewnie mnie nie kochasz wcale?" - Znów patrząc na mnie. "Dlaczego?" - "Bo dla osób kochających nie jest nic trudnego" - mówiła Ada. Uśmiechnęłam się. "Przecież jak kto przychodzi to się wita przód" - "Ale ty nie zwracaj uwagi na formę stylistykę, tylko zawsze wyjdź nas przywitanie". "No dobrze już dobrze" zakończyłam wymówki mojej ukochanej siostry. Święta przepędziłam wesoło, jeść mieliśmy do woli bo ugotowała mama w sobotę galarety z nóg. Dzisiaj skończyłam 14 lat, tak wiec jest już rok jak zaczęłam pisać ten pamiętnik. Ale mnie mama woła na obiad.

Po 1-ej 10 min.

Log in to comment

Poniedziałek 29 marca. Kazik dzisiaj dostał cenzurę

Poniedziałek 29 marca. Kazik dzisiaj dostał cenzurę; jedna 5, trzy 3 i reszta 4. Mama i ojciec z cenzury zadowoleni, Ja nakładłam Kazikowi morałów, żeby się starał na drugi kwartał nie miał trójek. Obiecał, że będzie się starał. - Znów zimno na dworze. Pada co chwila śnieg, ale zaraz topnieje. Wczoraj była Palmowa Niedziela. Byłam z mamą u św. Zygmunta w kościele, a raczej przed kościołem bo był straszny tłok. Stałyśmy przed kościołem ze 40 minut, strasznie zmarzłam i nie czekając końca poszłyśmy do domu. Po południu o 2-ej przyszła nasza kochana Ada. Dokończyła mi przerabiać czarną sukienkę. Mamie zaś skroiła kupiony materiał na imieniny. Poszła o 6-tej, odprowadziliśmy ją z Józkiem do mostu. Przeziębiłam się i mam silny katar. Cały dzisiejszy dzień przepędziłam w domu. - Ada wczoraj przyniosła mi  "Na drugą półkulę" Artura Gruszeckiego i "Dwadzieścia tysięcy mil żeglugi podwodnej" Jul. Vernea. Od Zosi miałam "Złotą dzieweczkę" Augusta Szenoa, od Heli Jędrzejewskiej "Wybór nowel" Wiktora Gomulickiego. Godzina 5 po południu. Niemcy uciekają z pod Warszawy, bo ruscy włażą im na Śląsk. Za parę dni Święta, ciasto mama upiecze ale szynki i cielęciny nie będzie. Wojna!

Log in to comment

Czwartek 25 marca 1915 r. Dziś święto Matki Boskiej

Czwartek 25 marca 1915 r. Dziś święto Matki Boskiej. Wiosna stawiła się na słowie; od niedzieli 21 marca śliczna pogoda. Wczoraj 24 marca byłam u spowiedzi wielkanocnej. - Zosia przyniosła mi książkę "Gwiazda południa". Kazik przyniósł mi "Grześ z Sanoka", a Józek "Kalendarz powieściowy". W środę mama upiekła chleb. W gazetach piszą, że rosjanie zabrali Przemyśl. Zciemnia się, już w pól do 7 ej. "Gwiazda południa" jest prześliczna.

Log in to comment

Hanna777 (Hanna Celoch) Avatar
Hanna777 (Hanna Celoch) odpowiedział w temacie: #15419 5 lata 2 tygodni temu
Bardzo mnie interesują te dokumenty.
Tak a propos - w moim drzewie genealogicznym występuje nazwisko Huras. Jan Caban (1837) ożenił się z Katarzyną Huras (1835), córką Józefa i Julianny z domu Lechuk.

Pozdrawiam serdecznie,

Hanna
andrzej (Andrzej Kuśnierczyk) Avatar
andrzej (Andrzej Kuśnierczyk) odpowiedział w temacie: #15425 5 lata 2 tygodni temu
Nierada 72 lata później -
nazwiska gospodarzy z aktu notarialnego z roku 1883

Józef Kościelniak
Tomasz Jędryka
Stanisław Pijet
Jan Kukuła
Jan Obodecki
Walenty Szymczyk
Marcin Kościelniak
Franciszek Mesjasz
Paweł Rogacz
Sebastian Kołodziej
Jacenty Sitek
Jan Cierpiał
Andrzej Zych
Wawrzyniec Zych
Franciszek Jabłoński
Andrzej Maniura
Ludwik Rogacz
Wojciech Kołodziej
Franciszek Zych
Andrzej Kołodziejczyk
Jan Dziemba [Zięba?]
Lukasz Cierpiał
Andrzej Jabłoński
Andrzej Ochocki
Piotr Bączyński
Andrzej Cierpiał
Antoni Grzyb
Piotr Radecki

Sołtysem był Andrzej Jabłoński

Źródło: "Korzenie" 3/2014, s.19
huras (Florian Huras) Avatar
huras (Florian Huras) odpowiedział w temacie: #15437 5 lata 2 tygodni temu
Zgadza się Pani Hanno. Mam drzewo WSZYSTKICH (Ch)Hurasów okolicznych parafii. Niestety "ta" Katarzyna to bardzo poboczna gałąż mojego rodowego drzewa.
Slavko (Sławomir Bączyński) Avatar
Slavko (Sławomir Bączyński) odpowiedział w temacie: #28950 2 lata 7 miesiąc temu
Witam. Czy na temat gospodarza Piotra Bączyńskiego dysponuje Pan jakimiś bardziej szczegółowymi informacjami? Będę wdzięczny także za inne wskazówki i informacje dotyczące osób familii Bączyńskich.
Z góry dziękuję!
henio (henryk gierlik) Avatar
henio (henryk gierlik) odpowiedział w temacie: #28955 2 lata 7 miesiąc temu
NIERADA HISTORIA

books.google.de/books?id=Bjk7AAAAcAAJ&pg...ge&q=nierada&f=false 1830r 15 domow i 73 mieszkancow


1874r 125 mieszkancow



Sobota 20 marca Wiosny jak nie widać tak nie widać.

Sobota 20 marca Wiosny jak nie widać tak nie widać. Zimno, mróz, deszcz tak mamy codzień. Wczoraj było Św. Józefa. Byłyśmy z mamą na Jasnej Górze. W kościele było b. dużo ludzi, dużo też pracowało przy barakach i na stancji. Po południu około 15-tej przyszła Sobczykowa ze Stasią. Straszna u nich nędza. Sobczyk chory. Przy odejściu mama dała jej pół bochenka chleba, trochę cukru i też herbaty. Była też u nas forzmanka Adamowa z Helą i Kwiecińska ze Stasią nagadałyśmy się co niemiara o wszystkim. Biedna Stasia jedno oko zupełnie ma zepsute, a na drugie bardzo mało widzi. Pamiętam jak trzy lata temu byłam przez miesiąc u nich, raz rozmawialiśmy o zamężciu. "Ty Stasiu - powiedziałam do niej - jesteś ślepa, weźmiesz kulawego i będziecie się prowadzać". Mówiąc to nie zastanawiałam się jaką jej wyrządziłam przykrość. Matka, słysząc to odpowiedziała za nią "Stasia nie pójdzie za mąż. Mamy 800 rubli w kasie, będzie miała z tego utrzymanie". Dziś z tych pieniędzy nie maja grosza. "Rozeszły się " mówią. Były nie długo. Zosia Dobr. przyniosła mi książkę Janoszy "Z pola i bruku". Nadzwyczaj wesołe nowelki.

W okolicy Częstochowy zdarzają się często napady, kradzieże i zabójstwa. Nie boją się Niemców! Trudno wojna, nie ma gdzie zapracować, wszystko drogie to kradną. Wojna trwa.

Godzina 5 punkt.

Log in to comment

Środa 17 marca 1915 roku. Nie wiem jak zacząć te drobne wydarzenia

Środa 17 marca 1915 roku. Nie wiem jak zacząć te drobne wydarzenia. Ale zacznę po porządku: W niedzielę mieliśmy gościa p. Sobczykową maminą kumę. Była też Ada. Sobczykowa opowiadała, że już od ponad tygodnia jedzą bez okrasy. Obiecała przyjść jak będzie sucho ze Stasią. Od Zosi Dobrowolskiej miałam trzy książki "Przygody chłopców w.." "Skarby na dnie Wisły" i "Niezgodni królewicze" MM Zaleskiej prześliczna i pożyteczna bajka. Wczoraj wieczorem poszłam do pp. Czerwińskich po książkę. Było zimno. Poruszywszy parę razy za klamkę stałam przede drzwiami. Za chwilę ktoś przyszedł i otworzyła mi drzwi Zosia, "Chodź do pokoju" powiedziała, uśmiechnąwszy się na powitanie. Weszliśmy do pokoju stołowego, tu kazała mi poczekać a sama poszła do salonu. Z drugich drzwi wychyliła główkę Bogusia, cofając się nazad rzekła "Janka" - po tem wyszły z Zośką Dobrowolską. Stałyśmy rozmawiając przy drzwiach kiedy powróciła Zocha Cz. z dwoma książkami. Którą wolisz? - zapytała, "Złotą dzieweczkę" czy "Krystynę". Zaczęłam oglądać. "Mamuska mówi, mówiła Zocha - że obydwie nudne". "Krystynę" wezmę zawołałam dojrzawszy nazwisko Klem. Hoffmanowej. Wyszłam ucieszona z książką. Jakoż nie zawiodłam się. Krystyna jest bardzo zajmującą książką i pożyteczną, chociaż dla dorosłych panien pisana. Charakter Krystyny podobny był do mojego tylko ona dorosła mająca 26 lat panna, a ja dopiero 14! Krystyna miała śliczną siostrę Zosię, sama była nieładna lecz dobra pobożna lubiła czytać i uczyć się (Jak ja) -

O wojnie niewiele wiemy, ponieważ gazety piszą straszne głupstwa, bo co ważniejsze to skreślone przez cenzurę. Mam jeszcze dzisiaj sporo roboty więc kończę.

Za 10 m. 5pp.

Log in to comment

Piątek 12 marca 1915 roku. We wtorek byłam u Ady dostałam jedną książkę.

Piątek 12 marca 1915 roku. We wtorek byłam u Ady dostałam jedną książkę. "Jak Polska urosła za Jagiellonów" Zofii Bukowieckiej. Jak przyszłam, mama zaczęła mi się wypytywać czy przyjemnie spędziłam u nich czas? "Nudziło mi się okropnie, bo, gdzie spokojnie leży książka do czytania, a tu mi każą bawić się z Grażynką klockami" - odpowiedziałam. Mama się uśmiechnęła, "powiem to Władzi" rzekła.

W Częstochowie zaczyna brakować żywności. Na ulicy Krakowskiej została otworzona jatka końska przez pana Jaroszewskiego. - W tych dniach jest i był silny mróz, dochodzący do 15 stopni poniżej zera. - Zaczęły się już od dawna rekolekcje wielkanocne. Dotąd na rekolekcjach i spowiedzi nie byłam. Wojna toczy się pomału, o ukończeniu jej nie słychać. Chciałabym żeby był już koniec wojny, bo ciągle słyszę mamę lamentującą "Takie drogie wszystko, z czego my będziemy żyć, żeby było jak najprędzej lato". Martwię się tym, że sobie rok zmarnowałam i chciałabym chodzić na korepetycje jak to robią drugie uczennice, ale nie mam gdzie i czem płacić. Proszę Boga zawsze żebym mogła zdać do czwartej klasy. W kwietniu skończę przecież 14 lat.

godzina za 5 minut 2-a

Log in to comment

Fukushima (Anna Fukushima) Avatar
Fukushima (Anna Fukushima) odpowiedział w temacie: #17405 4 lata 8 miesiąc temu
"Gazeta Torunska" z niedzeli 6 wrzesnia 1914 r., N° 186, s. 1:

Kolej Sosnowice-Czestochowa.
Krolewska dyrekcja podaje do wiadomosci, ze na kolei, znajdujacych se na terenie zajetym przez wojska niemieckie, a manowicie dla lnii Sosnowice-Piotrkow-Herby rosyjske-Czestochowa-Kielce, utworzono w Czestochowie specyalny urzad kolejowy dla ustalenia ruchu kolejowego. Naczelnikiem urzedu tego mianowany zostal z ramienia rzadu pruskiego radca budowlany ALBACH. Dla oddzialu maszynowego mianowano budowniczego Neumanna z Bytomia.
_____________
AF

Czwartek 4 marca 1915 roku. Byłam u Ady w tamten czwartek

Czwartek 4 marca 1915 roku. Byłam u Ady w tamten czwartek przyniosłam sonie "Po kraju" Umińskiego i "Resurrecturi" Kraszewskiego, od Zochy Czerwińskiej czytałam "Chata za wsią" Kraszewskiego i "Czahary" Rodziewiczówny, od Kazika "Młodzi żeglarze" Meine Reidla. Mamy już marzec, a wiosny nie widać. Wczoraj było zimno, a dzisiaj spadł śnieg. O żywność coraz trudniej, szczególnie o mięso i słoninę. Chleb mamy, kartofli trochę. Niemcy nam wyjedli i wywieźli do Prus. Urzędowska ile razy przyjdzie opowiada jak to austryjacy rządzą w Żarnowcu. Nie dają wywozić ani mąki, ani chleba, bydło biją polscy rzeźnicy i mięso b. tanie. Do szkoły Kazik chodzi i opowiada mi zawsze o wszystkim co się tylko dzieje w szkole. Dzisiaj były jego imieniny, wyhuśtali go na krzesełku. Opowiada mi które dziewczynki są ładne. Kto się dobrze uczy, kto ładnie rysuje. Kazik uczy się nieźle. Tadzio też uczy się dość dobrze i teraz czyta chętnie.

Po 5 ej minut 15.

Log in to comment

Środa 24 lutego 1915 r. Ada była w niedzielę u nas

Środa 24 lutego 1915 r. Ada była w niedzielę u nas bardzo ponieważ byłyśmy u dentysty. Wracając spotkałyśmy panią Łyppa z panną Wandą i Sabinką. W kościele byłam na drugiej mszy. Od Ady żadnej nie dostałam książki, mam iść po nie jutro t.j. we czwartek. Zocha Czerw. przyniosła mi "Na rozdrożu" L. de Tinseau, którą przeczytałam i mam dzisiaj odnieść. Wczoraj była niepogoda, dziś dość sucho lecz zimno. - Czytamy często w gazetach o tem, że inne państwa neutralne Jak, Włochy, Ameryka, Szwajcaria są za utworzeniem Polski. Tam też odbywają się odczyty o sławnych ludziach Polski i różne składki zbierane przez Sienkiewicza, Paderewskiego i wielu innych dla Królestwa. Mówią, że podobno źle idzie Rosjanom, a gazety przepełnione są zwycięstwami Niemców za dużo przesadzone. - W mieście bieda okropna i widocznie nie prędko się wojna skończy bo robią różne przygotowania. Stary cmentarz np. będzie skopany i zasadzony kasztanami i kapustą na terenie kuchni. Już jest po 4 ej po południu a mamy dotąd nie ma jak poszła o 2-ej do Urzędowskich. Nudzi mi się bo nie mam co czytać. - We czwartek 18-ego mama upiekła chleb z razowej maki b. smaczny. Mamy jeszcze jeden tylko bochenek. kończę muszę wziąć się do wyszywania.

Log in to comment

Wtorek 16 lutego 1915 roku. W poniedziałek i dzisiaj - były ostatki

Wtorek 16 lutego 1915 roku. W poniedziałek i dzisiaj - były ostatki. Wczoraj mama była w kościele na Jasnej Górze. Wracając przyprowadziła do nas matkę p. Klimkiewicza. pryncypała Józka. Nazywamy ją "Babcią Józka". Jest to kobieta bardzo dziwna. Lubi niezmiernie wódkę i kłamać. Cały czas przysłuchując się jej rozmowie śmiałam się. Nie dała się mamie odprowadzić mówiąc, "Przeciem nie pijana - mój nos mię zaprowadzi, jak będzie szedł tak, to go naprawię tak" - pokazuje uderzając się po nosie. - Ja byłam też dzisiaj na Jasnej Górze. - W niedzielę 14 lutego Ada szła z miasta i wstąpiła do nas. Przyniosła mi "Lelum-polelum" Przyborowskiego. Ada była w niedzielę 31 stycznia u pani Jadwigi Rozenbaum i dowiedziała się w Sieldcu tego: Pani Aleksandrowna, Pani Muzolf, p. Halunia, Lucja, Oleś i Rozenek wyjechali na Kaukaz do Garg w piątek 31 lipca 1914 roku przed wojną, a pani Mikołajowa z panem Plissem na Litwę do rodziny Plissów. Pan sędzia, stryj Pilssów jest w Będzinie. Panna Jadwiga i p.Władysława Rozenbaum są w Częstochowie nauczycielkami w domu sierot. Maja po 5 rb. życie, mieszkanie. Dostałam od Zochy Czerwińskiej książkę "Sabina" M. Bałuckiego.

Godz. po 3ej

Log in to comment

Czwartek 11 lutego 1915 roku. Dziś był tłusty czwartek

Czwartek 11 lutego 1915 roku. Dziś był tłusty czwartek zupełnie niepodobny do innych. - We wtorek byłam u Ady zaniosłam im masła kwartę. Ada dała mi "Mikołaja Reja" i "Dzieci matki przyrody". W niedzielę 7 lutego były u mnie Hela i Lodka. Pokazałam im swój pamiętnik śmiały się, że ja piszę takie głupstwa "Spróbuj ty tak napisać" powiedziałam Lodce rozgniewana. Hela i Lodka mają bardzo płytkie umysły i zanim weźmie książkę to wszystkie przerzuci "Ta historyczna, ta o wojnie, ta niewesoła, ta taka, ta owaka" to epitety nadawane książkom. Nie ma to jak moja Zosia! Jaką dam to czyta i nie wybiera, byle tylko była dla dzieci. Ot, i dzisiaj była o mnie godzinę na pogawędce. - W tych dniach słyszeliśmy wybuch w prochowni w Niemczech. - Wczoraj pan Herman przywiózł nam dwa korce żyta i jeden korzec dla siebie żeby mu schować. - mama wieczorami drze pierze i mnie do darcia nagania. Ale mnie się nie chce, tłumaczę się tem, "że należę do kategorii ludzi którym bezczynność się nie nudzi". Mama mnie nazywa "próżniakiem Bożym",  "przecież Pan Bóg nie ma próżniaków" - mówię wesoło. - Byłam dziś w kościele św. Zygmunta. - O końcu wojny nic dotąd nie wiadomo.

godzina 23 minuty po 4-ej po południu

Log in to comment

Czwartek 4 lutego 1915 roku. We wtorek było święto Matki Boskiej Oczyszczenia

Czwartek 4 lutego 1915 roku. We wtorek było święto Matki Boskiej Oczyszczenia, byłam na sumie z mamą w kościele Świętej Rodziny. W niedziele Ada przyniosła mi dwie książki, "Księżniczka" Zofii Urbaszewskiej i "Doktor Muchołapski", Oleś ząś mi przyniósł " Szkice i obrazki" Maryana Gawalewicza, od Zochy Czerwińskiej "Za groszem, pociecha artystów - Zięć obywatelski" Al. Wilczyńskiego. Wczoraj we środę byłam u pp. Dobrowolskich. Była też Bogunia. Jadłam Kolację. Doktora nie było w domu, pożyczyła mi do czytania "Братья Карамазов" Dostojewskiego.

W Częstochowie obiega pogłoska o zabraniu Krakowa w następujący sposób przez Rosjan; "Ruscy zabrali do niewoli parę tysięcy Austryjaków, między któremi było dużo Polaków.  Otóż Rosjanie ufając Polakom dali im broń i konie, oni (Polacy) otoczyli ich, niby jeńców, weszli do Krakowa, a za niemi konnica, artyleria i tabory. Wszedłszy wywiesili flagę zmuszając załogę Krakowską do poddania. - Nie wiadomo czy to prawda, tylko tutaj tak opowiadają. Wszystkie artykuły spożywcze podrożały jeszcze więcej. Komendantura karze się zabezpieczyć do marca, bo potem przyjść może żywność z Ameryki. - Niemieccy dyplomaci namawiają nas do zawarcia pokoju z Rosją i żeby się zwrócić przeciw Anglii. Sądzą wszyscy że Rosja nie da się w ten sposób podejść. - Teraz dzień dłuższy, zciemnia się dopiero po 5ej. Józek przyniósł mi w poniedziałek, tataraku, chmielu i kory dębowej do mycia głowy.

godzina 3 za pięć minut pp.

Log in to comment