100 lat temu w Częstochowie

Środa 22 lipca Pożar wczoraj był wielki

Środa 22 lipca Pożar wczoraj był wielki paliła się strasznie ta malarnia. Spalił się przez to ten dom obok. Od Fabrycznej do Piotrkowskiej zagrodzona jest i strzeżona. Mama mówiła, ze Oleś ma jakąś książkę tylko nie wie tytułu i że Oleś z wielkim zajęciem czytał. Da mi jak przeczyta.

Już przebuczała 10 Zegar śpi.

 

Log in to comment

Wtorek 21 lipca Szalała burza o 7 ej osiem razy uderzyło.

Wtorek 21 lipca Szalała burza o 7 ej osiem razy uderzyło. Zapaliła się malarnia na Ogrodowej, a za nią kilka domów, były 4 straże ogniowe. Tadzio tam był. Nikt z naszych nie przyszedł do domu.

Słomka 10 ½ g.

Więcej o tym pożarze:
Goniec_Czestochowski_Nr_199_1914.pdf

Log in to comment

Poniedziałek 20 lipca Wyciągłam w koszu Ady „Sami sobie” i czytam, ładne.

Poniedziałek 20 lipca Wyciągłam w koszu Ady „Sami sobie” i czytam, ładne. Jest to zbiór różnych legend, wierszy, fragmentów, ulotek, bajek różnych. Przed wieczorem przyjechał Mietek na parę dni do Częstochowy. Maniek też przyszedł, są w budce u stróży i fundują piwo. Ucieszyłam się, że przyjechał, bo chociaż nigdy prawie nie rozmawiamy jest bardzo przyjemny i ładny, więc popatrzeć jest przyjemnie na niego. Mama nocuje u siebie.

Za 15 m, 10 g.

 

Log in to comment

Sobota 18 lipca Dzisiaj jak zwykle dzień obfity w wypadki.

Sobota 18 lipca Dzisiaj jak zwykle dzień obfity w wypadki. Cały tydzień są (nieczytelne) do zabicia przez pociąg. I tak zabił chłopca, kobietę znaleźli pod płotem na przejeździe zduszoną dziewczynkę 11 letnia Olę Samentową córkę strażnika. Żona buchaltera nazywa się Adela Dębska, ma małą siostrę Zosie matkę i babkę przy sobie. Ani od Marychny Gawrońskiej, ani Zochny Dobrowolskiej listu dotąd nie mam. W kuchni umyłam podłogę. Czytałam dodatek do Świata „Romans i powieść”. Mama nie przyszła tylko Józek i Oleś.

Za 10m. 11 godzina

 

Log in to comment

Piątek 17 lipca Przebudziło nas silne doburzanie się do drzwi

Piątek 17 lipca Przebudziło nas silne doburzanie się do drzwi Ojciec czemprędzej wstał i otworzył i usłyszeliśmy „Pali się, trąbkę” – głos Socika. Mama, ja w koszuli wybiegłyśmy za ojcem i co się okazało paliła się remiza naprzeciw nas. Mama wróciła wziąwszy halkę wyszła przed bramę. Ja spojrzałam na zegar było u nas po 4 ej 20 minut rano. Włożyłam bieliznę, halkę i buciki, to jest kompletnie rannie byłam ubrana. Nie wyszłam, bo stało dużo ludzi i strażaków przybywało, a teraz od pewnego czasu (nie wiem dlaczego) bardzo wstydzę się ludzi. Stanęłam na progu. Ogień był śliczny. Czysty, jasny płomień z lekkim obłokiem dymu. Niebawem przybyła straż; z miasta i Częstochowianki. Przy końcu wyszłam dopiero do przed bramę. Między innemi był syn kasjera, dorosły, Urzędowskiej Janka i Hela. Strażacy stali obok płotu, dowcipkowali, zwracając się do nich, co chwila, a one śmiały się z nimi. Jeden zaczął zdejmować buty, a potem odszedłszy dalej z innymi powiedział do pozostającego strażaka „A ty reperuj buty”!!! Znów przyszli i patrzeli na stojących strażaków rąbiących krokwie „Oni się popili a nie będą lać” rzekł ten sam. Drugi jakiś niedołęga łaził jak spętany i śmiał się do Urzędowskich, gadając nieklejące się dowcipy. Pierwszy z nich siadł na beczkę, którą mieli wyciągnąć z piasku i zawołał z komiczną zdziwioną miną „A koń uciekł, psia jego …”. Dalej chłopcy liczcie się wyciągajcie” – prawił dalej. Skończyło się o 6 za 20m. Myłam potem okna i po południu podłogi. Mama przyszła z Urzędowskimi z miasta.

Po 10 15 min.

 

Log in to comment

Środa 15 lipca Ada w Sulmierzycach sobie buja, a ja tutaj się męczę.

Środa 15 lipca Ada w Sulmierzycach sobie buja, a ja tutaj się męczę i prażę na słońcu. Mam bardzo mały zapas książek i z tego powodu często mi się daje we znaki. Cały dzień jestem zajęta to gotowaniem i sprzątaniem, a po południu lekcjami. Zaniosłam pieniądze do sklepu 10 rb. 15 k, nabrane było na 7.25 k połowę jak brała mama. Mama miała dla mnie bukiet i sprzedała.

Punkt 10 ½

 

Log in to comment

Wtorek 14 lipca Tadka trzymam teraz krótko

Wtorek 14 lipca Tadka trzymam teraz krótko, daję mu chleba skrupulatnie i bardzo oszczędzam. Nie wiem, co to znaczy, że na nogach porobiły mi się krosty mama mówi wiatrówki i strasznie mnie swędzą. Wyciągnęłam książkę „Złudzenia” i jeszcze jakąś bez okładek, Mama przyszła już.

Za 5 minut 10 godzina

 

Log in to comment

Poniedziałek 13 lipca Miałam dziś lekcje francuskiego

Poniedziałek 13 lipca Miałam dziś lekcje francuskiego 8ą, a z Życiorysów „Adama Mickiewicza”, czytając jego podróże w Niemczech, Francji, Włoszech, Rosji, mimowoli zazdrościłam mu tego. Mojem marzeniem jest - podróże, a potem zamieszkać gdzie na wsi, założywszy sobie bibliotekę i czytać, czytać, a może i pisać. Chciałabym być nauczycielką na wsi, oszczędzać na książki. Żeby to jaka potem hrabina, lub jaka dama, zabrała mnie z sobą do towarzystwa w podróży!!! Wieczorem wychodząc po mamę byłam świadkiem sceny Córka Jędrzejewskiego Józia wyszła za mąż nie dawno. Dostała męża bardzo ładnego, którego widocznie bardzo kocha, jak o tem świadczyły niezliczone pocałunki z jej strony. „Czem ty jesteś dla mnie?, powiedz” – pytała go - „Niczem” – odpowiedział jej „niczem!” „Niczem, niedobry” wołała okrywając twarz pocałunkami. Stałam tam chwilę i chciało mi się śmiać. Mama przyszła sama z Kazikiem.

Godzina wybiła 10.

 

Log in to comment

Anna Fukushima Avatar
Anna Fukushima odpowiedział w temacie: #14248 6 lata 2 miesiąc temu
"Goniec Czestochowski" w N° 147 z 30 maja 1914 r., na s. 3, zamiescil nast. informacje:

"Margarytka" na Paralitykow. Dzis w kolumnie czwartej nasego "Gonca Czestoch." dajemy szczegolowa imienna liste pan kwestarek, opiekunek i opiekunow niedzielnego kwiatka na korzysc schronienia dla paralitykow pod wezw. sw. Antoniego.
www.biblioteka.czest.pl/zbiory/czasopism...wski_Nr_147_1914.pdf
__________
AF

P.S. Warto sprawdzic liste dyzurujacych w "DNIU KWIATKA". Sa nazwiska znane mi z naszego forum.

Niedziela 12 lipca Wczoraj wieczorem odbył się ślub buchaltera rzeźni

Niedziela 12 lipca Wczoraj wieczorem odbył się ślub buchaltera rzeźni p. Lucjana Jędzrzejewskiego z p. Anielą Dębską z Fabrycznej ulicy. Przez całą noc grał gramofon i bawili się ochoczo do rana. Widziałam ją dosyć ładna. Dzisiaj rano dopiero się porozjechali, ale zaraz po południu pozjeżdżali poprawić wesele. Byłam w kościele i u mamy. Po południu byłam w domu. Nie przykrzyłoby mi się bez Ady gdybym miała książki. Mama czyta gazetę „Goniec”. Idziemy zaraz spać.

Za 5 m. 11 g.

 

Log in to comment