24 kwietnia piątek. Rano wczas przed 7-mą wybuchł gdzieś pożar

E-mail Print PDF
There are no translations available.

24 kwietnia piątek. Rano wczas przed 7-mą wybuchł gdzieś pożar, wszyscy u nas się pozrywali. Józek prędko jak nigdy się ubrał i poszedł, a raczej poleciał zobaczyć gdzie pożar. Jak się okazało pożar wybuchł w domu Krawczyk. Rozniosła się pogłoska, że w wigilię tego pożaru Kr. wymówił lokatorom mieszkania mówiąc, że będzie dom rozwalał. Staruszek jeden nie miał się gdzie wynieść i dzisiaj poparzył się. Ada poszła później do zakładu, Oleś i Józek również. Przy śniadaniu nalałam sobie herbaty, a mama mi odebrała da siebie. Potem szyłam sobie dywanik z derki. Po obiedzie zmywałam i uprałam sobie i Adzie chustki z pierwszego brudu. Na wieczór widziałam się z Helą pożyczyła mi książkę „Adę” Kraszewskiego. Ada przyniosła fotografię, co się fotografowała z zakładu, wyszła dobrze, najgorzej wyszła J.W.

W tej chwili tata drzemie, a Oleś mówi za 5 10-ta. Ada szyje z rafii pantofel, dzieci śpią, mama tez. Ja siedzę naprzeciw Ady, a Oleś koło mnie 10-a wieczór. Cisza… słychać skrzypienie mego pióra, chrapanie dzieci i taty, oraz od czasu do czasu ciche szczekanie naszych psów.

 

Czwartek 23 kwietnia. Ada dziś pierwszy raz po świętach

E-mail Print PDF
There are no translations available.

Czwartek 23 kwietnia. Ada dziś pierwszy raz po świętach do zakładu. Ja dopiero pójdę w poniedziałek 27 kw. Czynności moje odbyły się jak zwykle. Musiałam dziś włożyć starą bronzową sukienkę, ponieważ niebieska, w której byłam wczoraj mało jest wycięta pod pachami i ciśnie mnie. Wszystkich sukienek mam 4 mundurek, niebieską, bronzową i białą w różowe kwadraciki. Bielizny mam trochę więcej. Otóż idąc dalej z czynnościami dnia zjadłam śniadanie i pozmywałam. Później uczyłam się lekcji geografii o Azji w rosyjskim języku, powtarzałam wiersze rosyjskie i czytałam & 4 i 5, potem czytałam „Próżniaka” Dzierzkowskiego. Obiad. Zmywanie. Ada przyszła i kupiła palto jasnożółte za 11 rb. I 50 kop. Podoba mi się. Mama poszła do ogrodu przyszła o 8 ½ byłam w ogrodzie i przerywałam marchew w inspekcie. Kolacja i przy kolacji awantura z Józkiem o krzesełko nic więcej.

Wieczór po 10 15 minut.

 

Wykład dr. Tomasza Nowaka

E-mail Print PDF
There are no translations available.

Częstochowskie Towarzystwo Naukowe zaprasza na wykład dr. Tomasza Nowaka

Mieszkańcy parafii św. Zygmunta w Częstochowie w świetle najstarszych wpisów metrykalnych z przełomu XVI i XVII wieku

Wykład zostanie wygłoszony w dniu 23 kwietnia 2014  roku, o godzinie 17.00, w sali  odczytowej  Willi Generała, Al. Wolności 30.

PREZES   
Częstochowskiego Towarzystwa Naukowego
prof. nadzw. dr hab. Grzegorz Majkowski

 

Środa 22 kwietnia. Śniadanie było późno.

E-mail Print PDF
There are no translations available.

Środa 22 kwietnia. Śniadanie było późno. Później poszłam do ogrodu pikowałam kalafiory do obiadu. Na obiad była zupa szczawiowa z kartoflami, kluski prażone i befsztyki. Po obiedzie mama poszła do ogrodu flancować kapustę i sałatę. Ja zostałam w domu i pozmywałam. Kiedy poszłam do ogrodu była 6 ½ popakowałam pół okna pomidorów. Kolacja była o 9 g. przy kolacji dostałam……od mamy. Widziałam się z Elą dała mi nareszcie „Próżniaka” ładne. Ada była w domu cały dzień, tylko niedługo była w mieście, W tej chwili wykłada Olesiowi coś o oku, coś o siatkówce, akomodacji, czy coś, Oleś uważnie słucha, a ten małpa Józek uwalił się na łóżko.

Piszę Wieczór po 10 g. 15 minut Częstochowa Ostatni Grosz Rzeźnia miejska.

 

Wtorek 21 kwiecień. Wstałam o 7

E-mail Print PDF
There are no translations available.

Wtorek 21 kwiecień. Wstałam o 7 bo mama poszła na targ. Gdy posprzątałam była 8. Jadłam później śniadanie, nie było9 nikogo w domu i mama kazała mi gotować obiad. Ada dzisiaj przyjechała z Krakowa i pomogła mi gotować obiadu. Bardzo się jej podobało jak mówiła, w Krakowie wiele pamiątek i zabytków. Zwiedzały muzea, teatry, kościoły, kopiec Kościuszki, Wawel. Miały przewodnika z Akademii Studentów, który bardzo dobrze o wszystkim im wykładał. Było ich wszystkich 11 z przewodnikiem 12 osób. Ada przywiozła fotografię. Spały na siennikach żołnierskich. Przyjechały wczoraj o 12 w nocy, nocowała u Wandy przyszła do nas  o 10 rano. Gotowała za mnie obiad, ja jej pomagałam. Mama przyszła dopiero o 7 g. wieczorem przyniosła mi pomarańczę. Na sam wieczór Zocha przyniosła mi „ pisemko” i prosiła żebym do niej przyszła. Jakoż na wieczór poszłam do niej z T. Byliśmy do 8. Później kolacja, pisanie pamiętnika i spanie. Ada opowiadała jeszcze o wrażeniach doznanych w Krakowie.

Wieczór za 10 m. 11 godz.

 
  • «
  •  Start 
  •  Prev 
  •  1 
  •  2 
  •  3 
  •  4 
  •  5 
  •  6 
  •  7 
  •  8 
  •  9 
  •  10 
  •  Next 
  •  End 
  • »


Page 1 of 57