Środa 30 czerwca 1915 r. Dwudziestego czwartego czerwca były moje imieniny.

There are no translations available.

Środa 30 czerwca 1915 r. Dwudziestego czwartego czerwca były moje imieniny; dostałam od Ady dwie pary pończoch, od mamy 50 kop. i dwie róże, od Mańka wiśni i od Tadzia porzeczek. W niedzielę 27/VI wypadły Ady imieniny. Posłaliśmy bukiet z róż, wiśni i porzeczek. Pani Okuszko uwolniła ją na całe popołudnie i pozwoliła nocować, oraz dała na teatr 2 ruble. O trzeciej po obiedzie poszłyśmy do ogrodu, tam mieliśmy czekać na Olesia i iść z nim na "Królową miljardów". Przed pójściem do teatru wstąpiliśmy na lody do Błaszczyńskiego. Lody były pyszne. W ogrodzie przy "Apollo" oczekiwaliśmy na zaczęcie się przedstawienia. "Królowa miljardów" operetko-gala nie była bardzo treściwa, ale zachwycały śpiewy tańce i te śliczne ruchy. Rolę główną  "Królowej miljardów" Alicji Conder grała p. Celińska. Wyróżniała się zgrabnością, grą, głosem śliczna panna Leonowiczka i Pan Machelski. Zabawną była "miss Tompson" p. Betcherowa. Skończyło się o 11 tej. Myśleliśmy, że nas przepuszczą więc poszliśmy Stradomską. Przyszedłszy do ostatniego mostu zawołał żołnierz "Halt" "Curuck" i wróciliśmy nazad. Przed domem na Stradomskiej stało kilka osób którzy nas widzieli idących do rzeźni, "Gdzież to państwo spacerują po nocy?" - pytali śmiejąc się. Musieliśmy iść dalej i nocować w ogrodzie. Była dwunasta. Noc przeszła prędko o 3 trzeciej powstawaliśmy i wyruszyli do domu. Na moście kazali czekać do 5 tej, (a było pół do 5 tej) więc Oleś zdjął obuwie i przeniósł mnie i Adę przez wodę. Byliśmy niezmiernie zgłodniali i zmęczeni, bośmy nie jedli kolacji. Oleś i Ada położyli się spać, a ja nie czytałam "Pół dyable Weneckie" Kraszewskiego. Czytałam w tym tygodniu "Wdowa czy mężatka", Kalendarz "Wy mężczyźni" Simona - i "Listy do Frani mężatki" M. Prevosta.

Wojna jest w takim stanie jak przed kilku miesiącami żadnego rezultatu ani na tę, ani na tą stronę. Kiedy to się skończy? O Boże mój! zlituj się nad nami. Przez dwa miesiące trwała straszna susza, na koniec wczoraj spadł deszcz i trochę odświeżył ziemię. Jest chłodniej, ale weselej i powietrze czyste nie zakurzone. Żeby choć urodzaj dopisał i głodu nie było, bo chorób nie unikniemy.

 

Poniedziałek 21 czerwca 1915 roku Wczoraj nie byłam w kościele

There are no translations available.

Poniedziałek 21 czerwca 1915 roku Wczoraj nie byłam w kościele. Ada przyszła o wpół do 6tej. Odprowadziliśmy ją z Olesiem na Raków. Szliśmy polami pokrytemi dojrzewającym żytem i zieloną pszenicą, bardzo fajnie.

 

Ziemiaństwo z okolic Częstochowy 1793-1945

There are no translations available.

W środę 10 czerwca było ostatnie przed wakacjami spotkanie.

Zaprosiliśmy pana Krzysztofa Łągiewkę doktoranta profesora Dariusza Złotkowskiego z Akademii Jana Długosza.

Pan Krzysztof notabene bardzo aktywny na naszym Forum od dawna prowadzi badania nad ziemiaństwem z okolic Częstochowy. Za kilka dni wstawimy pisaną wersję tego co usłyszeliśmy w środę.

Po raz kolejny wręczyliśmy nasze plakietki, tym razem kapituła postanowiła wręczyć dwa takie wyróżnienia tworząc nową kategorię "Tłumaczenia".

W pierwszej grupie wygrał Piotr Gerasch za utworzenie i prowadzenie Projektu Huta Stara A. Piotr praktycznie nie miał konkurentów.

W drugiej ostateczna rozgrywka stoczyła się pomiędzy Panią Elżbietą Kowalską, Jarosławem Żukowem i Rafałem Albińskim. Kapituła wybrała Pana Rafała Albińskiego. Zdecydowała łacina wsparta trudem indeksacji. Tą ostatnią wręczyliśmy w piątek 11 czerwca.

Gratulujemy wyróżnionym.

Zdjęcia w galerii.

 

9 czerwca środa Dość długo nie pisałam, bo aż dwa tygodnie

There are no translations available.

9 czerwca środa. Dość długo nie pisałam, bo aż dwa tygodnie, a to z braku czasu. Cały dzień mam dużo zajęcia, wcale mi się nie przykrzy. Wstaję o 7 ej rano, a czasami o 6 tej, w łóżku poczytam poranne modlitwy z maleńkiej książeczki i mówię pacierz. Potem ubieram się w bieliznę i sprzątam pokój i sień, myję się ubieram i piję śniadanie o 8, a czasami o 9 tej. mama po śniadaniu idzie do swego ogrodu, a ja poczytawszy trochę sprzątam po śniadaniu i krzątam się około obiadu. Zwykle obiad jadamy o 1 ej niekiedy wcześniej. Po obiedzie do 2 ej odpoczywamy ja czytam książkę, ojciec śpi. Ledwie zdążę uprzątnąć przychodzą moje trzy uczennice  Marysia Kolędkiewiczówna, Hela Pabich i żydóweczka Salka Łaszez. Mają lat od 8 do 7 miu. Marysia i Hela uczą się godzinę, ale ze dwie się bawią. Salka zaś tylko uczy się 2 godziny i idzie do domu. Po lekcjach uczę się trochę sama i tak przechodzi mi do 6 tej. Jeżeli mam książkę to czytam, a jeżeli nie to wyszywam poduszkę do igieł na kanwie. Tak mi zwykle przechodzi do 8 mej. Do dziewiątej siedzę na dworze lub za oknem robiąc przy kwiatkach. Po dziewiątej przychodzi mama i jemy kolację i dopiero o 10 tej idziemy spać.  Ciągle pogoda, deszcz dość dawno nie padał, kurz niemożliwy do zniesienia i trawniki wypalone przez słońce. Już po Bożym Ciele, jutro czwartek koniec oktawy.

Wojna trwa, Niemcy odebrali Ruskim Przemyśl. Książek do czytania pożyczam dalej od Zosi Cz. od Zosi Dobrowolskiej, Heli Jedrz. i często przynosi mi hela Pabich od swoich koleżanek. czytałam w tym tygodniu "Ogniem i Mieczem" tom 2 Sienkiewicza, "Z ogniw życia" Adolfa Dygasińskiego, "Bracia mleczni" J.g.K i "Sachalin" Doroszewicz.

Kończę 8 wieczorem

 

Niemieckie nazwiska

There are no translations available.

Od naszego kolegi Ireneusza Chmiela otrzymaliśmy trzy Leksykony poświęcone  niemieckich nazwiskom. Jest tam też wiele nazwisk polskich.

Książki dostępne są w Ośrodku Dokumentacji Dziejów Częstochowy (Willa Generalska) przy ul. Focha.

 
  • «
  •  Start 
  •  Prev 
  •  1 
  •  2 
  •  3 
  •  4 
  •  5 
  •  6 
  •  7 
  •  8 
  •  9 
  •  10 
  •  Next 
  •  End 
  • »


Page 1 of 97



Log in