Fertnerowie - Karol Fertner część trzecia

There are no translations available.

Ziemia Zadomowiona.

Ziemia częstochowska w XIX stuleciu zapełniała się przybyszami z Moraw, Węgier i sąsiednich krain niemieckich. Wśród  „znajomych” z   Rothwasser  przyjechali  trzej bracia PFORTNER i Teresa Langhamer,  sąsiadka Pfortnerów z tej samej wsi . Z Gliwic przybył Idzi Fiałkowski,  z Węgier dotarł Leopold Mężnicki, urodzony w Gross-Becskerek. To tylko nazwiska nieliczne, z którymi zetknęłam się w metrykach i zatrzymałam się chwilę dłużej z powodu badania ich powiązania z rodziną.

Terasa Langhamer wykonywała miedzioryty i otworzyła swój zakład w Częstochowie, Idzi Fijałkowski zarabiał sprzedając dewocjonalia pielgrzymom, a Leopold Mężnicki od 1817 roku był zatrudniony w kapeli jasnogórskiej. Stał się bliskim przyjacielem Karola Fertnera. Leopold Mężnicki zmienił nazwisko z Mesznik / Meznik/ i szybko zadomowił się w Częstochowie poprzez małżeństwo  20.IX.1820 r. z Barbarą Mączyńską. Syn Karola, także Karol poślubił pannę z Mączyńskich - Katarzynę Mariannę, co potwierdza ścisłe związki między muzykami żyjącymi w przyklasztornym budynku. Rodziny często wykorzystywały relacje ze znanymi rodami miejscowymi i bracia jednego rodu poślubiali siostry innego, pokolenia powtarzały schematy matrymonialne poprzedników. Karol  i Piotr, w bratnim porozumieniu, poślubili siostry Fijałkowskie, córki Idziego Fijałkowskiego. Paulina pokochała Piotra, Katarzyna Karola.

Read more...
 

Środa 25 listopada W niedzielę wieczorem Oleś przyniósł mi książkę

There are no translations available.

Środa 25 listopada W niedzielę wieczorem Oleś przyniósł mi książkę "Syn Jazdona" Kraszewskiego. Podobała mi się bardzo i sprawiła mi wrażenie. Armaty słychać ciągle, to wyraźniej, to słabiej. Rosja zabiera po kilkunastu, kilkudziesięciu do niewoli. - Mrozy już porządne. Dziś padał śnieg niewielki. - Z Helą i Lodką często się widujemy i rozmawiamy, Hela 22 listopada 1914r. skończyła 16 lat. Zosia teraz rzadziej przychodzi bo zimno. Wieczorami szyjemy, a później siedzimy przy oliwnej lampce. Nafty, żywności, węgla brak w mieście.

8 g. za 10 min.w.

 

Sobota 21 listopada. Rosjan jeszcze nie ma.

There are no translations available.

Sobota 21 listopada. Rosjan jeszcze nie ma. Wczoraj i dzisiaj słychać huk armat gdzieś niedaleko. Mama się bardzo boi żeby nie zapalili niemcy Ostatniego Grosza i jest rozdrażniona. W tym tygodniu widzieliśmy kilka łun paliły się wsie okoliczne. Kazik kupił mi ołówek za 5 kop. - Wojska niemieckie w kierunku Zawodzia maszerują. W przeszłym roku kiedy chodziłam z Olesiem na pensję, po drodze układaliśmy wiersze. Między innymi mam zapisane "Na polu leży" ułożone przez Olesia:

Rżną armaty, świszczą kule

Że aż w uszach brzęczy !

Tu się żołnierz już przewrócił

A tam jeszcze jęczy

Tam na skrzydle już konnica

Bije się zawzięcie

To ten temu, to ten temu

chce dać szabla cięcie.

- Wiersze te ułożone w 1913r. Kiedy nam nawet się nie śniło o wojnie> Huki armat żadnego na mnie nie robią wrażenia, nic się nie boję, tylko chcę żeby już raz to się skończyło i ruscy weszli do Częstochowy. Drożyzna straszna. Mały czterofuntowy bochenek chleba 33 kop. i jeszcze nie można go dostać, Słonina po 40 r funt. Mąka żytnia razówka po 6 kop., a pszenna po 15 kop. Mama wszystko przepłaca bo niczem się pierw nie zabezpieczyła. Wczoraj kupiła mi mama fartuszek za 70 kop.

po 12 ej 10 minut w południe.

 

 

„Kalendarium Przemysłu i rzemiosła Częstochowy i okolicy”

There are no translations available.

W środę 12 listopada odbył się kolejny wykład w naszym Towarzystwie. Tym razem gościem była pani Dorota Czech z Archiwum Państwowego w Częstochowie, która od lat prowadzi badania związane z powstawaniem w Częstochowie i jej okolicach zakładów przemysłowych i warsztatów rzemieślniczych. Pierwsze szerokie opracowanie tych prac opublikowano w Almanachu Częstochowy z 2010 roku. Takie badania są niezwykle interesujące i cenne dla genealogów. Dzięki nim możemy prześledzić jak te tworzące zakłady wpływały na tworzenie się nowych dzielnic mieszkaniowych takich jak np. Ostatni Grosz, czy Raków.

Zdjęcia ze spotkania.

 

Poniedziałek 16 listopada 1914r. W kościele byłam w szubie.

There are no translations available.

Poniedziałek 16 listopada 1914r. W kościele byłam w szubie. Ada przyszła i przyniosła mi 2ie książki "Wieczne miasto" Hall Caine'a i "Mieszkaniec puszczy" Coopera. Dała mi 10 kop., a Tadkowi 5. Mam obecnie 55 kop. Kazik przez parę dni był chory na powiększenie migdałków, dziś już mu lepiej. Oleś mi co niedziela mówi "Ależ ty coraz gorzej się pasiesz" - "przynieś mi jodyny, użyjemy" odpowiadam z uśmiechem. - W sobotę zachorowała resteuratorka był ksiądz i dwuch doktorów. Już jej lepiej. - Mówią, że  jutro np. będą ruscy.

3 g. po poł.

 
  • «
  •  Start 
  •  Prev 
  •  1 
  •  2 
  •  3 
  •  4 
  •  5 
  •  6 
  •  7 
  •  8 
  •  9 
  •  10 
  •  Next 
  •  End 
  • »


Page 1 of 88



Log in