Inwentarz Przystajni i pozostałych miejscowości należących do Ksawerego Paciorkowskiego w roku 1848
Jedną z rzeczy, która sprawia mi wiele przyjemności jest na pewno buszowanie po zasobach archiwalnych. Ten zapach papieru, odręczne pismo, wycinki z gazet, odciski palców. Człowiek dotyka historii i jednocześnie czuje się jej uczestnikiem.
Była to kolejna wizyta w moim ulubionym archiwum, w Częstochowie. Po kilku godzinach oglądania różnych akt, dostała się w moje ręce stara księga, dla której sam wypisywałem kartę. Pomyślałem, że pewnie komuś wypadła przy przeglądaniu tej księgi. Zacząłem ją wertować i po raz pierwszy zadrżały mi ręce. Nie spotkałem się jeszcze z tymi informacjami zarówno na forum jak i w licznych opracowaniach naukowych czy nawet pracach magisterskich. Poczułem się jak odkrywca :). Naprawdę. Nawet jeśli okaże się, że materiał jest znany. No cóż, przez chwilę czuję się jak pionier i dzielę się z Wami tym co znalazłem.
Robert Kunert
Inwentarz Przystajni i pozostałych miejscowości należących do Ksawerego Paciorkowskiego w roku 1848 - zdjęcia w galerii.

Ponik 51. Roku Tysięcznego osiemsetnego dwunastego dnia dwudziestego szóstego Miesiąca Sierpnia o godzinie dziesiątej przed południem, przed Nami Plebanem Potockim Urzędnikiem Stanu cywilnego gminy Potockiej Powiatu Lelowskiego w Departamencie Krakowskim stawił się Jan Rogala Włościanin półrolnik liczący lat czterdzieści dwa we wsi Potoku osiadły i oświadczył Nam iż dnia dwudziestego szóstego Miesiąca Sierpnia roku Tysięcznego osiemsetnego dwunastego o godzinie szóstej rano będąc w towarzystwie Małgorzata Garncarka Włościanka półrolniczka licząca lat czterdzieści we wsi Poniku zamieszkała i Franciszka Rogalika Włościanka pólrolniczka we wsi Poniku zamieszkała znalazł w Kapliczce Świętego Jana Nepomucena przy moście która nad rzeką we wsi Poniku dziecię tak jak nam je ukazuje powinięte w złe pieluchy w poduszce pstrą poszewką zaszyte za pieluchami kartka na której napisane te słowa To dziecię jest niechrzczone, bardzo proszę za nim żeby było ochrzczone jak najprędzej. Obejrzawszy to dziecię zeznaliśmy, iż jest płci męskiej i zdawało się mieć dni osiem wieku, innych znamion żadnych na sobie niemające. Zatem napisaliśmy je pod nazwiskiem Najdukowski i imieniem Augustyn i nakazaliśmy, ażeby oddane było do Administracji Gminy Potoku. Czego spisaliśmy akt w przytomności świadków Jędrzeja Stali mieszczanina rolnika liczącego lat sześćdziesiąt w mieście Janowie zamieszkałego i Wojciecha Migalskiego Włościanina wyrobnika liczącego lat czterdzieści dwa we wsi Potoku zamieszkałego. Po czem niniejszy protokoł przeczytany i podpisany został przez Nas, bo oświadczający i świadkowie pisać nie umieją.
Częstochowa, parafia św. Zygmunta, akt zgonu nr 139/1917
"25 Septemb. Nieiaki Antoni Janski Pułkownik Kozacki o pułnocy Koscioł mi zrabował, wszytkie pszczoły popalili, 3 stodoły zboza zżarli, spaśli, Plebanią fundinis? denastarunt?. Szkodę mi wszelką poczynieli circum curza Kościoły (...) Pleb. rabowali. Deus (...) niemało to tu co czynić, ale (...) memoria (...)".
"Moskwa nas (...) ogarnęła, kury, gęsi, stodoły wniwecz, stali niedziel dwie. Prowianty dawaliśmy az do (...)szowic. Co za szkody mamy P. Bóg tylko wie."
1.09.1707 Żarki
TYDZIEŃ – piotrkowski gubernialny tygodnik wydawany był w Piotrkowie (Petroków) latach 1873 – 1906 (wznowienie po 1914). Zamieszczane tu anonse, reklamy, informacje urzędowe, nekrologi, komentarze, są cennymi źródłami genealogicznym, a fragmenty dotyczące znajdującej się w obrębie guberni piotrkowskiej Częstochowy i okolic, przybliżają życie codzienne żyjących tu w XIX wieku naszych przodków, i ten klimat rozwijającego się miasta. Osobną zaletą lektury jest zapomniany i utracony, a stosowany wówczas język pisma, - zarówno składnia, gramatyka i ortografia, ale i nazwy zanikłych już zawodów, nazwy społecznych klas i warstw, urzędów, rang, zajęć, odznaczeń itd. Język, którego wpółcześnie już nie używamy. Jest jeszcze widoczny w piśmie duch tamtego czasu. A więc owa uniżoność wobec możnych, szczególa atencja i patos, ale i pewna werbalna pogardliwość wobec słabych, upadłych, innych, a zwłaszcza starozakonnych, żeby użyć ówczesnego określenia...Nie sposób też nie zauważyć, bo wyraźnie obecnej w większości wydań Tygodnia, problematyki religijności, dobroczynności... Postaram się wiernie język ten w przepisywaniu zachować...
Parafia św. Barbary w Częstochowie, dnia dwudziestego siódmego sierpnia, tysiąc dziewięćset trzydziestego piątego roku o godzinie siedemnastej. Stawił się Feliks Myga lat dwadzieścia sześć mający, ślusarz z Częstochowy w obecności: Kazimierza Mygi, lat dwadzieścia cztery i Anny Roman, lat dwadzieścia dwa, obojga z Częstochowy i okazał nam dziecię płci żeńskiej, urodzone w Częstochowie w dniu dziewiątym lipca roku bieżącego o godzinie trzeciej z jego małżonki Stanisławy z Ziębów, lat dwadzieścia mającej. Dziecięciu temu na chrzcie św. w dniu dzisiejszym dopełnionym dano imię Helena, a rodzicami chrzestnymi byli: Kazimierz Myga i Anna Roman. Akt niniejszy stawającemu i świadkom przeczytany, przez nas podpisany. Utrzymujący Akta Stanu Cywilnego
Jawnie przy zgromadzeniu wszystkiej Dyocezyey Krakowskiej, Najprzędniejszych Prałatów, i przy ludzie świeckim, gdzie sam J.M.X. Biskup ubrany będąc pontifilicaliter uczyniwszy Dekret, wyklął Alexandra Koniecpolskiego, ze wszystkiemi temi, co mu radę i pomoc jakimkolwiek sposobem dawali, co mu fawowali, którzy się cieszyli z tego, którzy wiedzieli a nieprzestrzegli, i niedali znać, i świecę zgasił. Toż uczyniło 12 Prałatów anatematyzując wszystkich tych, między którymi byli dwa Opaci, Sądecki i Chebdowski. A to o świętokraydztwo, iż wziął gwałtem, Klasztor zburzywszy, Panny ślubami obowiązane Bogu, Dorotę i Zofię Dębieńskie, i o gwałt uczyniony temuż Klasztorowi Boga wszechmogącego mocą Apostołów śś. Piotra i Pawła, i Kościoła ś. powszechnego, i naszą zwierzchnością.