Sobota 27 czerwca.
Dziś znów imieniny Ady! Oleś dał jej zegarek srebrny za 6 rb., a mama tubkę na rękawiczki. Ja nie dałam jej nic, nawet nie powinszowałam. Po obiedzie sprzątałam w kuchni i umyłam podłogę. Umyłam sobie głowę i wyszedłszy sobie na próg stałam z rozpuszczonemi włosami. Po chwili zauważyłam, że jakiś urzędnik bardzo mi się przygląda, stała, chwilę, później weszłam do sieni, potem znów na próg i widziałam, że ten pan spacerując z książką wciąż na mnie patrzy. Ada zapewne pojechała do Siedlca z p. Aleksandrową. Mama nie przyszła, bo tam nocuje, bo jutro targ. Bardzo już późno, lecz tylko Tadzio i Józek śpią.

½ 12 i 5 minut.


Logowanie