- Szczegóły
- Autor: Jacek Tomczyk
- Kategoria: 100 lat temu w Częstochowie
Sobota 9 maja.
Pogoda bardzo ładna z rana po deszczu nocnym. Przyszłyśmy z Adą b. wczas w naszej klasie jeszcze nikogo nie było, nawet Goli, przyszła później z pękiem narcyzów. Dała mi 4 i Sabce też 4 sobie zostawiła 1. Później przyszła Mary. Opowiadała mi, że były u nich imieniny. Wyprawiała Stasia Wisławska 4-ta. Stasia mnie b. lubi i w ogóle wszystkie uczennice mnie lubią, między innemi p. Basia Kitel ucz. 7 klasy, z szóstej, z 5-tej, z 4-tej, z 3-tej z 1. W naszej klasie i w drugich klasach b. lubią mnie żydówki. Glinka Proskurowska to, co chwilę przylata całuje mnie i ucieka. Robo (taki pseudonim dałam Jeci Zymer z powodu krótko włosów obciętych i dziecięcej twarzyczki) pisze, co chwila listy. Zośka Z. przeszła później dokazywałyśmy we trzy. Na dużej pauzie graliśmy w klasy. Odpowiadałam z franca mam 5. Na wieczór umyłam szyję, twarz i ręce. Teraz idę spać i muszę dodać, że był po południu mały deszczyk. Mama była w ogrodzie. Pożyczyłam „Wspomnienie” Mary.
Wieczór po 11-ej 10 minut
- Szczegóły
- Autor: Jacek Tomczyk
- Kategoria: 100 lat temu w Częstochowie
Piątek 8 maja
Tak, dziś Św. Stanisława, więc świętowaliśmy z Warszawą do 12-tej, a później poszłam na franc i polski. Jak się obudziłam Ada siedziała przy śniadaniu z mamą, było przed 8-mą. Mnie się ani śniło o wstawaniu przed ósmą, odwróciłam się do ściany i usnęłam. Wstałam dopiero o 9 ½ zaczęłam się czesać, gdy ktoś przyszedł wyszłam do sieni. Stała jakaś kobieta w czerwonej chustce przyszła po sałatę, za nią troje dzieci po szczaw i włoszczyznę. Dać im nie mogłam, bo nie miałam, kogo posłać do ogrodu dopiero jak przyszedł Kazik to poszedł po szczaw. Przyszłam na pensję bardzo wcześnie nikogo z naszej klasy nie było. Przyszła Gawron i Róża poszłyśmy grać w klasy. Nie upłynęło pół godziny p. przełożona i naczalnica zaczęły stukać i wołać żebyśmy szła na górę. Przelęknione wpadłyśmy na górę z zapytaniem czy już późno. Tymczasem było jeszcze czas. Ja czytałam książkę „Stokrotka milusia” od Antoniny Romańskiej. Po odrobieniu lekcji poszłam do ogrodu pikować lewkonie. Przeczytała już „Stokrotkę”. W „Gońcu” już „Solnikowicz” się skończył i teraz są „One” zdaje się będzie ciekawie. Dziś pierwsza. Mama się niecierpliwi na mnie, że wypalę lampę.
Wieczór za 10 m. 11 g. Dzwonek zadzwonił.
- Szczegóły
- Autor: Jacek Tomczyk
- Kategoria: 100 lat temu w Częstochowie
Czwartek 7 maja.
Z rana było zimno, więc poszłyśmy z paltach z Ada. Po drodze zawsze mówię koronkę, bo z Adą mało rozmawiamy. W Teatralnej spotkałyśmy się z Golachowską, niosła bukiet narcyzów dla Aleksandry Nikołajówny. Przed sklepem Kurka naprzeciw pensji ja i Gola powiedziałyśmy Adzie „do widzenia”. Golachowska ma skończonych lat 13. Wyższa jest odemnie, tęga, ładna tylko nos ma duży i u prawej ręki nie ma palców. Sabka ją bardzo lubi i one zawsze spacerują razem. Ja zawsze spaceruję na pauzie z Zielińską i Gawrońską. Spacerowałyśmy z Gotą, bo było jeszcze czas i Saby ani Ziela nie było. Przyszły później Saba, Gawron i Ziele. Chodzimy sobie w najlepsze po rozdziewalni 5-tej klasy, gdy przylata p. Słowikowska „Zielińska, S…, kiedy przyniesiecie za szkołę. Ja spuściłam oczy, bo już nie raz mówiłam mamie o tem i milczałam. A Zielińska z wiecznie bąkającym się uśmiechem odpowiedziała „Tatuś da mi pieniądze w tym tygodniu to przyniosę”. „A Ty S.? zwróciła się do mnie”, „Ja nie wiem. Może.. już.. niedługo”.. , jąkałam się. „Nie płacisz regularnie i teraz będzie ci trudno wypłacić” rzekła ostrym tonem i poszła. Dużo jeszcze uczennic nie zapłaciło i ponownie wykrzyczała Kapelowicz, że przyniosła 35 rb. (a należało się 50 rb.) Na pauzie dużej byłyśmy na dworze i bawiłyśmy się we trzy w „klasy”. Przyszłam do domu o 2, 25 pozmywałam i odrobiłam lekcję. Jutro św. Stanisława i idziemy o 12-tej. Gdy powiedziałam mamie, dała mi 5 rb. Ale ja nie chcę tego zanieść, jeżeli będzie 10 rb. to zaniosę.
Wieczór po 10 g. minut 5.
- Szczegóły
- Autor: Jacek Tomczyk
- Kategoria: 100 lat temu w Częstochowie
Wtorek 5 maja. Mama poszła na targ, więc łóżka były rozgrzebane i trzeba było posprzątać. Ada posłała łóżka ja trochę jej pomogłam. Gdyśmy wyszły z domu było po 8-mej. Ja i Ada bałyśmy się, że już będzie późno zanim zajdziemy. Ale na szczęście było jeszcze w czas. Uczennic było nas dużo po drodze. Gola już była, Ł. Sabka też, Zieb. Przyszła później. Pogoda ładna, z niczego nie odpowiadałam. Był egzamin Gawrońska dostała 5, Jędrzejczyk 5, a C. nie umiała, ksiądz powiedział żeby nauczyła się na sobotę.
W tem miejscu przerwałam pisanie, bo mię strasznie zabolał brzuch. Pytałam się księdza, kiedy pójdziemy do spowiedzi, mówił, że niedługo. W 3-ciej klasie z liturgii odpowiadała Bachowska, a później Winiarska opowiadała o wyborze papieża, Papież mieszka w Watykanie jest to dzielnica, można powiedzieć, dom 11 tysięcy pokojów, mieszkają tam kardynałowie, znajdują się drukarnie i różne różności. Papieża wybierają sami kardynałowie. Teraźniejszy papież Józef Prado przyjął imię Piusa X, cała ceremonia ciągnie się długo. Jak będę w 3-ciej klasie będziemy się tego uczyć. Dziś wcale lekcji nie odrabiałam tylko odpakowałam książki. Jak przyszłam obiadu nie było tylko trochę zaliwajki. Ada przyszła po 7-mej kupowały z Maryną Pydzińską na kostiumy. Po rozebraniu Ada zaczęła smażyć zrazy bite, nasmażyła cały garnek. Jesteśmy po kolacji. Zosia była u mnie. Od pewnego czasu Heli J. ani Janki nie widuję.
Wieczór za 10 minut 11 godzina
- Szczegóły
- Autor: Jacek Tomczyk
- Kategoria: 100 lat temu w Częstochowie
Poniedziałek 4 maja. Byłam na pensji Golachowska przyszła pierwszy raz po świętach. Wyładniała i utyła. Franke bardzo się ucieszyła, bo to jej najlepsza koleżanka. Dzisiaj miałam cały dzień kłopoty. To ruskiego zapomniałam przepisać wierszy i całą lekcję drżałam, przepisałam, co prawda na lekcji te wiersze, lecz Rosjanka to zaraz pozna, co pisze się w domu, a co w klasie. Na niemieckim „naczalnica” przyniosła znów kartkę z nazwiskami, co nie zapłaciły. Wyczytała, że S. nie zapłaciła aż 40 rubli. Ja liczyłam, że tylko się należy za maj 10rb.! Na artmie znów nie zrobiłyśmy zadania prócz Jacki Zyman i dostało pół klasy jedynki. Ja nie dostałam, bo pokazałam brulion, że robiłam i nie mogłam zrobić. Zielińska jak tylko wyszedł wyrwała się, że i on nie mógł zrobić, że zrobił błąd. On jej powiedział, że powinna była poszukać tego błędu i poprawić, a dlatego, że nie zrobiła postawił jej pałkę. Mówiła mi później, że ona robiła tylko nie w brulionie, a gdzie indziej i nie mogła przedstawić roboty. Byłam później wesoła, ale ciągle myślałam o tej zapłacie. Gdy przyszłam i powiedziałam o tem tacie, tata się uśmiechnął, a mama mówiła żebym poczekała do wakacji to odbierze jak na ogrodzie zarobi. Wien przyniosła mi „Wspomnienia niebieskiego mundurka”. Już kończę teraz czyta Oleś.
11-ta punkt
- Szczegóły
- Autor: Jacek Tomczyk
- Kategoria: 100 lat temu w Częstochowie
Niedziela 3 maja. Pogoda była ładna. Byłam rano z Adą w kościele im. Panny Maryi. Szłam w parze z Zochą Z. Gawrońska była siedzieliśmy razem i co trochę-śmy się śmiały, bo ksiądz odprawiał na mszy majowe nabożeństwo śpiewał „Pod Twoją Obronę”, za nami siedział jakiś pan i niemiłosiernie grubym i piskliwym głosem śpiewał. Gdy przyszłam do domu nigdzie nie wychodziłam tylko byłam u Zośki. Graliśmy w karty, czytałam pisemko i odgadywałyśmy łamigłówki. Zośka nauczyła mnie abecadła głuchoniemych. Kiedy wychodziłam od niej przyszedł Mietek i zaczął ją bić, dlaczego mu wzięła karty. Ja wyszłam zaraz. Muszę już kończyć, bo mama chce zgasić lampę, ze nie może spać. Ada opowiada z łóżka o Krakowie.
Wieczór za minut 11 godzina 11.
- Szczegóły
- Autor: Jacek Tomczyk
- Kategoria: 100 lat temu w Częstochowie
Sobota 2 maja. Od samego rana porządnie zimno. Dziś było św. Zygmunta i nie wszędzie świętują. U nas na Ostatnim Groszu świętują, ale ja poszłam na pensję, wziąłam tylko same kajeta. Gdy byłam na pensji padał trochę śnieg. Gra w listy już trochę uspokoiła się. Listów odbieram mało. Dziś dużo uczennic nie przyszło, Jaćka, Sabka, Nina, Bronka i inne. Gramy z Zośką o dwa irysy i z Zochą S, o kopiejkę landryn. Zośka Z. jak zawsze wesoła śmieje się ciągle. Mary również. Dostałam stopnie takie z całego tygodnia: z Niemca 5, z pisemnego Niemca 5, z racha 5 (klasówka) z franca 5, z pilności i sprawowania 5,5. Wszystko pozatem dobrze tylko to mnie martwi, że jeszcze nie zapłacono za maj 10 rb. Pani S. zawsze na mnie tak dziwnie patrzy. Religii nie było. Czytam „Chłopów” 3 tom, podoba mi się, Oleś czyta dopiero 1 tom. Ada robi z rafii pudełko. Będę się myć.
Wieczór 10-a za 2 minuty Rzeźnia Miejska 14 roku
- Szczegóły
- Autor: Jacek Tomczyk
- Kategoria: 100 lat temu w Częstochowie
Piątek 1 maj Pierwszy maj! To święto socjalistyczne, w ogóle maj jest jakby świętem. Trzeciego maja polskie święto narodowe, cały maj odprawiają nabożeństwa do Matki Boskiej. Po południu szedł deszcz nieduży. Na pensji byłam. Cały dzień prawieśmy się tylko śmiały szukając do tego błahego sposobu. Na dużej przerwie graliśmy w Zegar, Ziele, Zabi i ja, ale mi się później nie chciało, bo nie wygrałam ani jednej klasy. Listów odebrałam kilka, przed polskim na przerwie dokazywaliśmy niemożebnie. Zielińska bardzo głośno zawsze mówi i śmieje się dźwięczącym głosem. Na polskim Wien siedziała koło mnie i dowiedziałam się od niej, że była w Szwajcarii, we Francji, Niemczech, Saksonii. Świetnie mówi po polsku gramatycznie. Niemieckim włada dobrze. Ma dwie biblioteki starożytną i nowożytną. Uczy się niemieckiej historii. Ma mitologię grecką i rzymską. Tylko bardzo jest ślamazarna. Gdy się zaczyta to trzeba wołać parę razy „Wien, Wien” zanim się obudzi z tego czytania. Jest dosyć ładna, zgrabna i ma śliczne duże oczy i ogromne brwi i rzęsy. Pisać więcej nie będę. Byłam u Zochy na wieczór.
11 punkt
- Szczegóły
- Autor: Jacek Tomczyk
- Kategoria: 100 lat temu w Częstochowie
Czwartek 30 kwietnia. Ostatni dziś kwiecień! Wszystko po staremu na pensji byłam Golachowska jeszcze po Świętach nie była. Baczyńska wczoraj i dziś też nie była. Gra w listy jeszcze kursuje ja na każdej pauzie odbieram po kilkanaście. Piszę listów bardzo mało, ponieważ na lekcji muszę siedzieć uważnie jak przystoi na pierwszą uczennicę. Dziś lekcji było, 4 chociaż w programie jest, 5 dlatego, że ostatnią roboty, a że wczoraj były zamiast Niemca, więc dziś nie było. Przyszłam o 2-ej czytałam „Chłopów” już drugi tom. Po południu grzmiało i zanosiło się na deszcz, a tymczasem wcale nie było tylko silny wiatr i ogromny kurz. Mama była w ogrodzie ja sprzątałam. Za 4 tygodnie dostaniemy cenzury i promocje do 3-ej klasy. Czy zdam to wiem, że może tak, ale czy będę chodzić nie wiem, chociaż zawsze Boga o to proszę. Ada się rozbiera, Oleś czyta, reszta śpi.
Punkt 11 ½
- Szczegóły
- Autor: Jacek Tomczyk
- Kategoria: 100 lat temu w Częstochowie
Środa 29 kwietni. Na pensji byłam, dokazywaliśmy jak zawsze teraz wymyśliłyśmy grę w pocztę, która chce pisze listy do koleżanek sympatyzujących i kładzie do dużej koperty z papieru, ta znów roznosi wołając po nazwisku. Bardzo to przyjemne, listy piszę na lekcjach i koperty fabrykują się również. Ja dzisiaj odebrałam około 15 listów od uczennic i sama napisałam parę. Po południu była u nas p. Mikołajowa zabrała Adę do miasta chcąc, aby jej pomogła wybrać kapelusz. Przywiozła mi „Chłopów” 4 tomy Reymonta, Ada przyszła dopiero na wieczór z Olesiem. Obecnie jesteśmy po kolacji, „Chłopów” przeczytałam 1-go tomu 210 stronic. Oleś teraz czyta, mama myje sobie nogi. Ada śpi, ja piszę reszta chrapi. Oczy mi się kleją.
Wieczór 11 ½ za 2 minuty 1914 roku
- Szczegóły
- Autor: Jacek Tomczyk
- Kategoria: 100 lat temu w Częstochowie
Wtorek 28 kwietnia Drugi dzień już na pensji. Z rana jak zawsze idziemy. Gdy przyszłam na pensję było jeszcze wczas. Franke mi mówiła, że ona poprawiała nasze niemieckie kajety „Umiałaś” zapytałyśmy razem ja Maryś, Zosia „Podług S… kajetu” odpowiedziała ze śmiechem i dodała „dostaniemy dziś” „S.. postawiłam 5 podpisałam J.S. litery p. Jadwigi” opowiadała po chwili. Za chwilę był dzwonek wiec poszłyśmy do klasy na modlitwę. Pierwsza lekcja była niemiecki p. Jadwiga przyniosła kajety i ja poprawiałam na tablicy i po poprawianiu pytała mi się trochę gramatyki postawiła 5 i kazała siąść na miejsce. Lekcja następna był rosyjski. Lida G. przechadzała się po klasie z ławki na ławkę, ponieważ Nieonida Grigojewna trochę nie widzi. Lekcji było 5. Gdy przyszłam do domu obiadu nie było dopiero, kiedy Ada przyszła usmażyła befsztyki. Wyszłam na dwór chciałam się zobaczyć z Zochą. Koło furtki stał gospodarz, „Mam szczęście widzieć dzieweczkę” posłyszałam za sobą jąkający głos jego. Uciekłam do psów żeby dalej nie słyszeć. Książkę pożyczyłam „Bądźcie dobremi”. Teraz jesteśmy po kolacji lekcje odrobiłam tylko nie mogłam zrobić 2-uch zadań.
Wieczór, Zegar stoi za 10 min do 11 ½ g.
- Szczegóły
- Autor: Jacek Tomczyk
- Kategoria: 100 lat temu w Częstochowie
Poniedziałek 27 kwietnia Pierwszy dzień po świętach, byłam dopiero na pensji. Wstałam o 7-ej i zaraz po śniadaniu poszłam z Adą. Po drodze jak zwykle mówiłam koronkę. Zawsze, ile razy idę z Adą bardzo mało rozmawiam. Gdy przyszłam była już Jecia Z., Cesia. Z., Zajchner i drugie. Jećka ma obcięte włosy i wygląda na 7-letnią babę. Zaraz po mnie przyszła Panoka, później Gawrońska, Sabka, Ziele, a dalej nie uważałam. Golachowska dziś nie przyszła. Wyszłyśmy we 47 na salę opowiadając sobie wzajemnie cośmy robiły. Gawronek sadziła kartofle, Sabka i Ziele się bawiły i uczyły. Pierwsza lekcja była ruski. Nie zaraz się zaczęło, bo nauczycielki się witały i było już dobre pół godziny, gdy lekcja się zaczęła. Ruski, niemiecki artma zeszły na pozór spokojnie. Na artmie – śmy się uśmiały a czego? Tego opowiedzieć nie mogę gdyż u nas z głupstwa się śmieją. Na francu Jaćka siedziała koło mnie i pisała listy do Juli, Gośki, Zosi Zycman, Ceśki Zilberztejn. Ostatnią lekcją były tańce, tańczymy z pierwszą klasą. Ja tańczę z Sabka. Tańce u nas zupełnie nie wyglądają na lekcje, gdyż wiele dokazujemy. W walcu figurowym to zupełnie jakbyśmy szły do ataku. W pades paniu to znów niepotrzebnie kręcimy się na wszystkie strony. Gdy przyszłam do domu była czwarta. Jak zjadłam obiad 5 ½ Mama poszła sadzić buraki, a ja zostałam w domu. Gdy Ada przyszła to już pozmywałam. Dałam jej obiad, mama przyszła niedługo, była u szewca, butów moich nie zrobił, więc mama odebrała. Olesiowi narobiło się wrzodów i cały wieczór je wyciska.
Wieczór, prawie noc 11 g za 23 minuty.
- Szczegóły
- Autor: Jacek Tomczyk
- Kategoria: 100 lat temu w Częstochowie
Niedziela 26 kwietnia Och! Już dziś ostatni dzień świąt. Bardzo się cieszę, lecz zarazem i boję się jak będę wyglądać w Ady butach, ponieważ moje są u szewca. Miał mi dziś przynieść i nie przyniósł. Byłam w nich w kościele, bolały mnie od nich nogi. Ks. Furman miał kazanie na temat, „Dlaczego potrzebna jest nam religia…” Mama, ja i w ogóle wszyscy ludzie, (co byli w kościele) byli zachwyceni. Po kościele mama i tata poszli do ogrodu, a ja i Maniek do domu. Ada była w domu i gotowała obiad. Po drodze spotkałam się z Józkiem i Olesiem. Oleś był ramo u spowiedzi i po drodze kupił mi laskę za 50 kop. Jak się w domu dowiedziałam od Ady, Józek nie dostał obiadu, bo nie pożyczył mamie 20-u kopiejek. Dziś było porządnie zimno w kościele byłam w szubie i nie zagrzałam się. Kapelusza ani palta letniego jeszcze nie mam. Ogrody kwitną. Po południu był pan Przybylski z chłopcem od Gurdziela, czy Kurdziela. Wyszedł dopiero po ósmej. Mama poczęstowała go herbatą i chlebem z boczkiem. Był z tatą u Guzika po irysy. Dostał. Zaka wcale u mnie nie była boi się, aby nie dostała…(?), ponieważ dałam jej „Proroctwo…, Saby”, a później zapomniałam i dałam jej „Listy z podróży” Sienkiewicza, jak dla niej b. nudne. Tymczasem ja wynalazłam „Historie dzieci”, którą dawno jej obiecałam dać, szkoda, że nie przyszła, bo by mi dała te dwie, a ja bym dała jej tą. Widziałam się z Helą mówiła mi, że stan Lotki się pogarsza. Wieczór, mama zmywa, Ada robi pudełko z tektury, reszta śpi i drzemie. Idę zaraz spać.
Godzina 10-a za 13 minut.
- Szczegóły
- Autor: Jacek Tomczyk
- Kategoria: 100 lat temu w Częstochowie
Sobota 25 kwiecień Obudziłam się o 8 ½ spojrzałam na łóżka wszyscy wstali i poszli. Tadzio tylko spał. Wyskoczyłam w koszuli i złapałam książkę z maszyny „Ada” i zaczęłam czytać. Wtem przychodzi mama buch!, książka za siebie na kołdrę przysłoniłam sobie oczy udając, że śpię. Mama zaczęła mnie budzić zaraz oczy otworzyłam i zapytałam śpiącym głosem, która godzina? „9-ta” odpowiedziała mama, bo mama ma taki zwyczaj dodawania czasu. Wstałam. Do śniadania umyłam podłogę w pokoju i sieni, gdy skończyłam była 1-a. Oleś przyszedł. Po obiedzie czytałam „Adę” i o 4-ej poszłam do ogrodu sadzić kapustę, posadziłam 5 grządek jednej strony. Drzewa kwitną, był dziś deszczyk mały. Mama i tata wróżą, ze będzie suche lato. Jesteśmy po kolacji. Umyłam sobie głowę i pocerowałam pończochy. Uczyłam się geografii „o Ameryce”. Obecnie mama czyta o słynnym bandycie Danielu Steffarze pod pseudonimem „dziobaty diabeł. Oleś kupił sobie ubranie za 28 rb. 50 kop. Józek teraz reperuje sobie ubranie, Ada mówi pacierz, Oleś śpi. Kazio i Tadzio też, tata gdzieś poszedł, Maniek sobie siedzi w kuchni, ja piszę. Ja będę jeszcze czytać książkę i gazetę.
Wieczór za 20 minut w pół do 12-ej w nocy.